Siedem lat chudych i to nie koniec

Siedem lat po spektakularnym krachu w Islandii nastąpiło ożywienie. Obecna sytuacja gospodarcza ma jednak także złe strony. Niedostateczna konkurencja powoduje, że płace realne nadal są niższe niż w innych krajach skandynawskich. Odnosi się wrażenie, że rząd nie wyciągnął wniosków z wydarzeń z 2008 roku.  
Siedem lat chudych i to nie koniec

(infografika Dariusz Gąszczyk)

Przeprowadzona przez MFW po bankructwie banków w 2008 r. akcja ratownicza była właściwie opracowana i przyniosła dobre skutki. Wyrażony w lokalnej walucie PKB w ujęciu realnym zmalał wprawdzie w latach 2008–2010 o 8 proc., ale skurczenie gospodarki było mniejsze od początkowo zakładano. Szczytowa stopa bezrobocia wyniosła 8 proc., a w 2015 r. zmalała do 4 proc.

Do 2013 roku mierzona w dolarach siła nabywcza DNB per capita wróciła do poziomu z 2007 r.

DNB-per-capita-w-latach

 

W Irlandii poziom siły nabywczej DNB per capita przywrócono rok później niż w Islandii – w 2014 r. Nie jest więc prawdą, że posiadanie własnej waluty (która w czasie krachu straciła 1/3 wartości w ujęciu realnym) uchroniło Islandię przed smutnym losem, który Irlandii miała znosić z powodu przynależności do strefy euro.

W Irlandii dostosowanie przeprowadzono za pomocą odmiennych metod. Islandia mogłaby zrobić to samo, gdyby posługiwała się euro. Islandzka korona straciła 99,95 proc. wartości względem korony duńskiej od 1939 r., kiedy te dwie waluty wymieniały się w stosunku 1:1, przez co wielu miejscowych obserwatorów uznało, że Islandia jest gotowa na przyjęcie euro.

Płace pozostają niskie

W ostatnich miesiącach doszło do protestów pracowników – częściowo były to wystąpienia obywateli gorzej sytuowanych przeciwko Islandczykom o wysokich dochodach. Przypuszcza się, że po strajkach i dwucyfrowych podwyżkach płac w niektórych przypadkach znów wzrośnie stopa inflacji. Przez niską wydajność gospodarki spowodowaną m.in. niedostateczną konkurencją w pewnych dziedzinach – w tym w rolnictwie, bankowości i rybołówstwie – płace realne utrzymują się na poziomie niższym niż w pozostałych krajach skandynawskich oraz w Irlandii.

Sytuacja zmusza zatrudnionych do pracy przez więcej godzin tygodniowo i późniejszego upuszczania rynku pracy. W przeliczeniu na przepracowaną 1 godz. DNB w 2013 r. wynosił w Islandii 30 dol., a w Danii 51 dol. (zob. rys. 2). Przy ustalaniu dochodu narodowego w przeliczeniu na przepracowaną 1 godz. bierze się pod uwagę to, ile trzeba pracować, aby wytworzyć pewien poziom dochodu. Z tego powodu jest to lepszy miernik funkcjonowania gospodarki niż dochód w przeliczeniu na osobę.

 

DNB-w-przeliczeniu

 

 

Banki opróżnione od środka

Wygląda na to, że sprawujący władzę w Islandii od 2013 r. rząd nie wyciągnął dostatecznych wniosków z krachu z 2008 r. Jest to rząd koalicyjny utworzony przez dwie partie, które powszechnie obarcza się największą odpowiedzialnością za ówczesną sytuację. Partia Niepodległości (SSf) i Partia Postępu (FSF) sprywatyzowały banki w latach 1998–2003, sprzedając je tanio kolesiom, którzy w ciągu kilku krótkich lat doprowadzili do ich upadłości.

Banki zostały opróżnione od środka m.in. poprzez przyznanie w klasycznym zagraniu kredytów z nikłym prawdopodobieństwem spłaty (W.K. Black, The Best Way to Rob a Bank Is to Own One: How Corporate Executives and Politicians Looted the S&L Industry, Austin 2005; T. Gylfason, Mel Brooks and the Bankers, VoxEU.org, 18.08.2010; G. Johnsen, Bringing Down the Banking System: Lessons from Iceland, New York 2014). Specjalna parlamentarna komisja śledcza stwierdziła: „Właściciele największych udziałów we wszystkich dużych bankach mieli niezwykle łatwy dostęp do kredytów w posiadanych przez siebie bankach ewidentnie z tego powodu, że byli właścicielami. […] We wszystkich tych bankach najważniejsi właściciele byli w grupie największych kredytobiorców” (The Report of the Investigation Commission of Althing [Skýrsla rannsóknarnefndar Alþingis], t. 2, s. 2). Komisja przedłożyła swój raport islandzkiemu parlamentowi 12 kwietnia 2010 r.

Obecny minister finansów, który według komisji śledczej w momencie krachu był winien upadłym bankom prawie 2 mln euro (jego oficjalna pensja nie wystarczyłaby nawet na pokrycie należnych od tego kredytu odsetek) przeznaczył niedawno pozostające w dyspozycji jego resortu środki na badania grupy pracowników naukowych, którzy mają ustalić, jaką rolę w krachu wywołanym w Islandii odegrały rządy innych krajów. Obecny minister spraw wewnętrznych przed krachem był winien bankom ponad 1 mln euro. W tamtym okresie ci dwaj politycy byli mniej istotnymi parlamentarzystami, ale teraz to lider i zastępca lidera Partii Niepodległości, większego z dwóch ponownie tworzących koalicję rządzącą ugrupowań. Ich rząd przygotowuje się obecnie do nowej rundy prywatyzacji banków.

Bankowcy podobną szczodrością wykazali się wobec kilku innych polityków. Nie ujawniono, co z udzielonymi nim kredytami – w tym pożyczkami dla 10 parlamentarzystów, z których każdy wziął ponad 1 mln euro (zob. raport komisji, t. 2, s. 200) – zrobiono po krachu, kiedy tysiące rodzin pozbawiano domów (przynajmniej na papierze, nie zawsze w praktyce). Z badań opinii publicznej wynika, że dwa i pół roku po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych koalicja rządząca cieszy się poparciem jedynie 1/3 elektoratu (w 2013 r. poparło ją 51 proc. głosujących). Więcej respondentów jest dziś za nową Partią Piratów uchodzącą za przykład niewinności.

Układ z wierzycielami

Jeżeli wspierani i zachęcani przez polityków bankowcy powodują krach w swoim kraju, przywłaszczając sobie cudze pieniądze (mowa o pięciokrotności islandzkiego PKB), to można zakładać, że skoro nie wszystko poszło z dymem, kraj będzie się rozwijał. Pięciokrotność PKB to szacunki MFW spowodowanych przez krach kosztów gospodarczych, które musieli ponieść wierzyciele, udziałowcy i część właścicieli wkładów bankowych. Możliwe, że ponieważ odzyskano więcej aktywów, niż zakładano, nie jest to jednak pięcio-, lecz trzy- albo czterokrotność PKB.

Wielu wierzycieli sprzedało zdewaluowane aktywa funduszom hedgingowym, odzyskując niewielki ułamek wartości nominalnej. Po pewnym czasie wartość należących do tych funduszy islandzkich aktywów wzrosła. Rząd uznał, że nie można dopuścić do tego, aby wierzyciele wycofali z Islandii aktywa w obcych walutach (korona jeszcze by osłabła). Zagrożone przez to zostały poziom życia i bilanse gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw, gdyż doszło do powszechnej indeksacji zobowiązań finansowych.

Dlatego rygorystyczna kontrola kapitału nadal obowiązuje (za aprobatą MFW). Przygotowując się do złagodzenia tych przepisów, rząd niedawno ogłosił, że wierzyciele muszą dojść do porozumienia z kończącymi działalność komisjami, które przejęły majątki zbankrutowanych banków, albo zapłacić „podatek wyjściowy – w sumie około 40 proc. islandzkiego PKB, czyli ok. 6,5 mld dol. Wierzyciele przystali na porozumienie i zobowiążą się ponieść koszt w wysokości około 20 proc. PKB i nie pozywać islandzkiego rządu. Dopiero się okaże, czy układ, który ma umożliwić wierzycielom wyprowadzenie z Islandii równowartości 20 proc. PKB w obcej walucie, nie zaszkodzi kursowi islandzkiej korony i całkowicie uchroni Islandię przed ryzykiem procesów sądowych.

Nie banki łamią prawo, lecz bankowcy

Ożywieniu islandzkiej gospodarki towarzyszą dążenia do postawienia przed sądem części osób, które łamały prawo, opróżniając banki. Dotychczas islandzki Sąd Najwyższy skazał 16 osób, w tym kilku bankowców, łącznie na ponad 40 lat pozbawienia wolności. Orzeczono winę w przypadkach pogwałcenia prawa w związku z krachem, szczególnie za insider trading, sprzeniewierzenia i manipulacje rynkowe. Wśród skazanych znaleźli się były prezes zarządu oraz dyrektor generalny banku Kaupthing (odpowiednio na cztery i pięć i pół roku więzienia) czy były dyrektor generalny Landsbanki (trzy i pół roku). Kolejne sprawy czekają na rozpatrzenie przez Sąd Najwyższy, co potrwa co najmniej do 2018 r. Dotyczy to m.in. wyroków sądów okręgowych, które skazały w sumie 37 osób łącznie na 37 lat pozbawienia wolności. Byłemu prezesowi zarządu Landsbanki zarzuty postawiły władze francuskie (zob. Icelandic bankers charged in France).

Gdyby wszystkie upadłe banki i wszyscy bankowcy byli równi wobec prawa, można by przypuszczać, że kary będą jeszcze surowsze. Sąd Najwyższy traktuje sprzeniewierzenie ostrzej niż Sąd Okręgowy w Rejkiawiku. W jednej sprawie uniewinniono oskarżonego, ponieważ według uzasadnienia nikt nie zaznał uszczerbku. W apelacji Sąd Najwyższy orzekł winę, kierując się tym, że z punktu widzenia prawa nie ma znaczenia, czy niepodejrzewający niczego klienci ostatecznie ponieśli straty, lecz to, iż podsądni narazili ich na straty.

W USA i większości krajów europejskich władze zadowoliły się nałożeniem grzywien na instytucje, m.in. na wszystkie największe firmy z Wall Street. To jakby karać mandatem za przekraczanie prędkości autostrady, a nie kierowców. Islandia wolała się kierować sugestiami Williama Blacka, Jamesa Galbraitha, Josepha Stiglitza i innych zwolenników karania w imię sprawiedliwości i odstraszania osób dopuszczających się oszustw finansowych (zob. W.K. Black, The Best Way to Rob a Bank Is to Own One: How Corporate Executives and Politicians Looted the S&L Industry, Austin 2005; J.K. Galbraith, Why the ‚Experts’ Failed to See How Financial Fraud Collapsed the Economy, pisemne oświadczenie przedłożone senackiej Komisji Sprawiedliwości, 2010; J.E. Stiglitz, The Great Divide: Unequal Societies and What We Can Do About Them, New York, London 2015). W ostatnim czasie za osobistą odpowiedzialnością za oszustwa finansowe opowiadali się były prezes Fed Fed Ben Bernanke, wiceprezes Stanley Fischer i dyrektor generalna MFW Christine Lagarde.

Thorvaldur Gylfason jest profesorem ekonomii Uniwersytu Islandzkiego oraz członkiem zespołów badawczych ośrodka CESifo i Ośrodka Badań Polityki Gospodarczej (CEPR). Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.

 

(infografika Dariusz Gąszczyk)
DNB-per-capita-w-latach
DNB-w-przeliczeniu

Tagi


Artykuły powiązane

Wysoka skuteczność działań duńskiego banku centralnego

Kategoria: Analizy
Bank Danii można zaliczyć do najskuteczniejszych banków centralnych na świecie. Dlatego warto poświęcić czas opisowi zmian w prowadzonej przez niego formule polityki pieniężnej. Do tej pory struktura była skuteczna, ale skomplikowana. Teraz wiele wskazuje na to, że będzie ona i skuteczna, i prosta w wyjaśnieniu.
Wysoka skuteczność działań duńskiego banku centralnego

Tydzień w gospodarce

Kategoria: Trendy gospodarcze
Przegląd wydarzeń gospodarczych ubiegłego tygodnia (30.05–03.06.2022) – źródło: dignitynews.eu
Tydzień w gospodarce

W jaki sposób spłacimy koronaobligacje

Kategoria: Analizy
Unijne koronaobligacje mają za sobą udany debiut. Jednak dług jak to dług: łatwiej się go zaciąga i wydaje niż zwraca. Co wiemy o warunkach jego spłaty?
W jaki sposób spłacimy koronaobligacje