Ubezpieczyciele muszą nadążać za regulacjami

06.04.2016
Branża ubezpieczeniowa musi nadążać za licznymi nowymi przepisami oraz rekomendacjami. Większość jest związana z ochroną konsumentów, ale wcale nie jest oczywiste, że klienci na nich zyskają. Można się natomiast spodziewać, że to oni poniosą koszty zmian.

(Fot. Shutterstock)


Dyrektywy unijne, ustawy, wytyczne i rekomendacje – od kilku miesięcy można mówić o zalewie regulacji, zarówno w formie ustaw, jak i rekomendacji pochodzących z różnych źródeł: od polskiego ustawodawcy, Komisji Nadzoru Finansowego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a wreszcie wynikających z konieczności implementacji przepisów europejskich.

– Nie pamiętam okresu w najnowszych dziejach ubezpieczeń gospodarczych w Polsce, który obfitowałby w tak liczne zmiany otoczenia prawnego – mówi Piotr Czublun, radca prawny, partner w Kancelarii Czublun Trębicki.

Najważniejsze dla branży ubezpieczeniowej było uchwalenie nowej ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej.

– Wprowadzenie wszystkich zmian, jakie niesie za sobą ustawa, począwszy dostosowania działalności do wymogów Solvency II, poprzez analizę potrzeb klienta, a skończywszy chociażby na nowych zasadach rozliczeń z dystrybutorami, będzie wymagało ogromnego wysiłku i nakładów w zakresie zmiany procesów dystrybucyjnych, obsługi posprzedażowej i likwidacji szkód. Konieczne zmiany obejmą zarówno systemy informatyczne, jak i stosowane przez zakład dokumenty i wzorce umów oraz obowiązujące procedury – uważa Piotr Czublun.

Do tego dochodzą zmiany przepisów konsumenckich, które na ubezpieczycieli nakładają nowe obowiązki, a prezesowi UOKiK przyznają nowe uprawnienia. Najwięcej kontrowersji budzi nowy model kontroli postanowień wzorców umów. Prezes UOKiK w decyzji administracyjnej, a nie jak do tej pory sąd, będzie rozstrzygał o niedozwolonym charakterze postanowienia wzorca umowy i zakazywał jego wykorzystywania.

Kolejną zmianą było uregulowanie postępowań reklamacyjnych z sankcją, że nierozpatrzenie skargi w ustawowym terminie będzie skutkować uznaniem zarzutów klienta, a także wprowadzenie obowiązkowych mediacji oraz powołanie urzędu Rzecznika Finansowego, wyposażonego w szersze uprawnienia, niż miał wcześniejszy Rzecznik Ubezpieczonych.

– Wszystko to jest pokłosiem ostatnich globalnych kryzysów finansowych i ma na celu lepsze zabezpieczenie interesu klientów. Szczerze mówiąc, na razie nie widać efektów tych działań; nie powiedziałbym, że klienci czują się lepiej poinformowani i mają większą pewność zawieranych transakcji ubezpieczeniowych – podkreśla Jacek Jewuła, kierownik Zespołu Marketingu Saltus Ubezpieczenia.

Bardziej optymistycznie podchodzi do zmian KNF.

– Zmiany regulacyjne mają poprawić sytuację klientów i są konsekwencją błędów niektórych zakładów ubezpieczeń w przeszłości. Rynek tradycyjnie narzeka na koszty, ale powinien wykorzystać nową sytuację do zmiany polegającej na oferowaniu klientom produktów rzeczywiście odpowiadających ich potrzebom. W długookresowym interesie branży jest przejście na budowanie z klientem prawdziwej relacji – mówi Łukasz Dajnowicz z Urzędu KNF.

Kosztowne rekomendacje

Na twórczości ustawodawcy nie koniec. Przy pomocy rekomendacji i wytycznych aktywnie działa też KNF. Od 1 kwietnia 2015 r. obowiązuje Rekomendacja U, która reguluje sprzedaż ubezpieczeń w bankach. Wejście w życie tej rekomendacji było kluczowym momentem w rozwoju rynku bancassurance w Polsce. Raporty przygotowywane przez Polską Izbę Ubezpieczeń oraz Związek Banków Polskich pokazują jednoznacznie, że następuje generalny odwrót od umów ubezpieczenia oferowanych przez banki w modelu grupowym na rzecz ubezpieczeń indywidualnych.

– Osobną kwestią jest to, na ile te zmiany przyczyniły się do poprawy sytuacji klientów banków – mówi Piotr Czublun. –W mojej ocenie raczej minimalnie i z całą pewnością w zakresie nieadekwatnym do kosztów, jakie trzeba dzisiaj ponosić, aby zachować zyskowność bancassurance.

W tym samym czasie zakłady ubezpieczeń musiały też wprowadzić wytyczne KNF na temat likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych. Dokument ten nie zawierał wprawdzie niczego, co mogłoby ubezpieczycieli zaskoczyć, ale w przypadku likwidacji szkód z komunikacyjnego OC niejasności i nieprawidłowości było wcześniej sporo, a towarzystwa często stosowały przepisy w taki sposób, że klienci byli pokrzywdzeni. Obecnie – przynajmniej teoretycznie – jest mniej możliwości zaniżania odszkodowań, ale mimo podwyżek cen polis komunikacyjnych w 2015 roku ciągle trwa wojna cenowa i sprzedaż ubezpieczeń przynosi straty. Według PIU wytyczne KNF dotyczące likwidacji szkód razem ze wzrostem wypłat w szkodach osobowych przyczyniły się do największej straty na rynku OC w historii.

W marcu KNF wydała rekomendacje dotyczące badania adekwatności produktu oraz systemu zarządzania produktem. Ubezpieczyciele muszą je wprowadzić do końca lipca tego roku.

W kolejce czekają następne rekomendacje – dotyczące procesu ustalania i wypłaty zadośćuczynienia z tytułu szkody niemajątkowej z umów ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Mają one zostać wdrożone do końca 2016 roku, a koszty ich stosowania będą wysokie.

Zmian dużo, problemy pozostały

Regulacje wiążą się z kosztami, nowymi procedurami i etatami zarówno u ubezpieczycieli, jak i w administracji. Z założenia nowe przepisy i rekomendacje mają chronić klientów, ale zdaniem ubezpieczycieli, ochrona nie jest kompleksowa.

– Niewątpliwie w ubezpieczeniach pojawiło się wiele regulacji, często zbyt szybko tworzonych i wprowadzanych. Paradoks polega na tym, że ich liczba nie spowodowała wcale rozwiązania całości problemów rynkowych – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU. – Właściwie wszystkie wprowadzone regulacje tworzone były z myślą o konsumentach. Jednak utworzenie instytucji Rzecznika Finansowego, wzmocnienie UOKiK ani nowa ustawa ubezpieczeniowa nie ochronią poszkodowanych przed nieuczciwie działającymi firmami odszkodowawczymi. W tym obszarze nic się nie zmieniło i niestety nic na zmiany nie wskazuje.

Problematyczna jest celowość tak dokładnego normowania różnych aspektów działalności ubezpieczycieli.

– Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że państwo wkracza coraz głębiej w rzeczywistość wolnorynkową. Rosnąca liczba regulacji i uprawnienia, w jakie wyposażane są kolejne organa administracji, powoduje, że duża część energii ubezpieczycieli i innych uczestników rynku zamiast być kierowana na rozwój biznesu, jest bezpowrotnie i często nisko efektywnie pożytkowana na dostosowywanie działalności do kolejnych wymogów – uważa Piotr Czublun.

Klienci na wielu zmianach zyskali. Na przykład są lepiej chronieni przed misselingiem i o ile nie będą się bronić przed czytaniem dokumentów, które otrzymają przy zakupie polisy, nie powinni się dawać namawiać na niepotrzebne produkty. Korzystne dla nich jest też wprowadzenie mediacji, gdyż może ona zastąpić droższą i bardziej czasochłonną drogę sądową. Nie budzi wątpliwości także dyrektywa Solvency II chroniąca przed niewypłacalnością zakładów ubezpieczeń.

>>czytaj więcej: Nowe obowiązki sprzedawców ubezpieczeń

Korzystna jest także poprawa standardów przy likwidacji szkód komunikacyjnych, choć w tym przypadku jest prawdopodobne, że regulacje będą miały przełożenie na wyższe składki, więc finalnie to klienci za nie zapłacą.

Jest też druga strona medalu.

– Sygnał, jaki wysyłają zarówno europejscy, jak i krajowi nadzorcy do obywateli, jest jasny: o nic nie musicie się martwić, kupując ubezpieczenia, podejmujcie decyzje, jakie chcecie i kiedy chcecie, bo w razie problemów państwo wkroczy i sprawę za was załatwi – mówi Piotr Czublun.

Prawdopodobnie to jeszcze nie koniec regulacji. KNF zapewne będzie korzystać z narzędzi nadzorczych (rekomendacje), jakie daje mu nowa ustawa. Niedawno przyjęto również ostateczną wersję dyrektywy o dystrybucji ubezpieczeń (IDD), do której ubezpieczyciele będą musieli się dostosować.

– Liczba regulacji będzie się w najbliższym czasie zwiększać, co niekoniecznie musi być złą informacją. W przypadku szkód osobowych większa przewidywalność wypłat jest niezbędna. Cieszy więc fakt, że rozpoczynają się prace nad wprowadzeniem w tym obszarze konkretnych rozwiązań – uważa Jan Grzegorz Prądzyński. – W innych segmentach z kolei zwiększenie liczby regulacji utrudnia działalność i powoduje chaos. Dobrym przykładem może być pośrednictwo ubezpieczeniowe. Mamy gotową dyrektywę IDD, a brak jej koordynacji z aktami krajowymi dotyczącymi pośrednictwa.

Dodatkowo wyposażone w nowe kompetencje urzędy (Rzecznik Finansowy, KNF, UOKiK) najprawdopodobniej pokażą, jak w ich rozumieniu powinno wyglądać wdrażanie w praktyce wszystkich nowych przepisów, co nie musi być zgodne z wizją branży finansowej.

– W zalewie różnych regulacji, z jakimi aktualnie mierzy się branża, ważne jest utrzymanie oczekiwanego i planowanego wyniku finansowego, nie tracąc przy tym jednocześnie perspektywy klienta i jego zadowolenia z jakości i standardu usług – przypomina Jacek Jewuła.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test