W Rosji biznes nadal się kręci

25.09.2014
Raporty międzynarodowych ekspertów straszą dołkiem w inwestycjach, ale mimo sankcji zagraniczne koncerny w Rosji rozbudowują się lub zaczynają nowe projekty. Owszem, napływ kapitału jest niższy, ale nie ustał.

(infografika Dariusz Gąszczyk/CC BY-NC-SA Ed Yourdon)


W 2013 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) w Rosji skoczyły do 94 mld dol. (o 83 proc.), co dało jej trzecie miejsce na świecie. Najnowsze dane Narodowego Banku Rosji (NBR) mówią o 70,6 mld dol., co wciąż jest znakomitym wynikiem.

Mimo nałożenia w wyniku konfliktu Rosji z Ukrainą sankcji przez kraje UE i USA koncerny z tych części świata wcale nie przestały inwestować w Rosji. Jak wynika z danych fDi Markets, spółki analitycznej z grupy Financial Times, od stycznia do końca lipca ściągnęła ona 75 projektów inwestycyjnych wartych niemal 3,2 mld dol. Ma dzięki nim powstać 3 tys. miejsc pracy.

– Inwestorzy będą zapewne kontynuować obecność w Rosji. Jak się ma fabrykę czy kopalnię, nie jest łatwo szybko się wycofać. W przypadku nowych lub dopiero planowanych inwestycji wiele firm pewnie będzie czekać na dalszy rozwój sytuacji, ale inne będą kontynuować swoje przedsięwzięcia. Percepcja ryzyka politycznego wśród inwestorów różni się – mówi Zbigniew Zimny, ekspert ONZ ds. inwestycji i wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie.

Sankcje? Jakie sankcje?

Potwierdza to np. inwestycja amerykańskiego koncernu Cargill, który dokończył wartą 100 mln dol. rozbudowę zakładu w Efremowie w Obwodzie tulskim. Z kolei w maju Coca-Cola zdecydowała się dobudować linię produkcyjną w zakładzie w Moskwie. Volkswagen ogłosił w lipcu budowę centrum edukacyjno-szkoleniowego, w którym na początek przeszkoli 500 pracowników działu logistycznego. Nawet Bank Światowy poinformował w czerwcu, że otwiera we Władywostoku swoje drugie w Rosji biuro.

Są też nowe projekty, np. szwajcarski producent maszyn Bucher Industries inwestuje 14,5 mln dol. w fabrykę w Kałudze, a niemiecki producent komponentów do gazociągów RMA Pipeline Equipment wyda 25 mln euro na zakład w specjalnej strefie ekonomicznej w Jełabudze.

Z danych fDi Markets wynika, że wśród 26 krajów, których firmy zainwestowały od stycznia do sierpnia 2014 r. w Rosji, najwięcej było spółek amerykańskich, niemieckich, szwedzkich, austriackich i chińskich. Inwestorzy z tych pięciu krajów zrealizowali niemal połowę wszystkich projektów. Największe inwestycje – o średniej wartości 510 mln dol. – pochodziły Chin. Ogółem tamtejsze firmy zainwestowały ponad 1 mld dol. i obiecały 2,5 tys. etatów.

(infografika D.Gąszczyk)

 

Chińczycy podejmują w tym roku decyzje o wielkich projektach motoryzacyjnych. W maju budowę fabryki samochodów ogłosił Great Wall Motors (otwarcie planowane w 2017 r., moce produkcyjne na poziomie 150 tys. samochodów rocznie), a w czerwcu na inwestycję w fabrykę części samochodowych zdecydował się BAIC International. Inne kraje azjatyckie też były aktywne. W lipcu Hyundai Motor ogłosił plany rozbudowy zakładu w Sankt Petersburgu.

Niektóre firmy inwestowały w kilka projektów na raz. Szwedzki Tele2 umieścił w Rosji trzy z 60 realizowanych na świecie projektów. IKEA też trzy (na 437). Po dwie inwestycje zapowiedziały firmy z Holandii, Niemiec, Belgii, Cypru i Turcji. Turecki Tavros Yatirim Holding w ogóle zrealizował w tym roku dwie inwestycje, więc Rosja ściągnęła 100 proc. kapitału wydawanego przez tę firmę poza krajem.

(infografika D.Gąszczyk)

Tu gorzej, tam lepiej

Choć wynik za siedem miesięcy nie jest zły, to rok temu było lepiej. Przez cały 2013 r. pojawiło się w Rosji 216 projektów inwestycyjnych za 4,2 mld dol. tworzących 5,9 tys. miejsc pracy – podaje fDi Markets. W tym roku nie uda się najpewniej dogonić tego wyniku pod względem liczby projektów, bo przez ponad pół roku nazbierało się ich tylko 75. Dzięki chińskim gigantom jest jednak szansa na większą wartość inwestycji (3,2 mld dol. od stycznia do sierpnia) i więcej miejsc pracy (3 tys.).

Analizy fDi nie opierają się na danych banków centralnych dotyczących bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Do bazy trafiają wszystkie projekty, które oficjalnie ogłaszają firmy. Nie ma tu inwestycji w handel. Dane fDi to wycinek całości, choć dobrze pokazuje inwestycje w fabryki i centra, czyli projekty faktycznie tworzące miejsca pracy.

Narodowy Bank Rosji podaje, że w I kwartale 2014 r. napłynęło 12,2 mld dol. inwestycji zagranicznych. Nie jest to dużo w porównaniu z rekordowym rokiem 2013, ale w pierwszych kwartałach kolejnych lat napływy dotychczas zwykle wynosiły po kilkanaście miliardów dolarów.

– Duża część napływu w I kwartale 2013 r., prawie 8 mld dol., czyli 65 proc., to przypuszczalnie rosyjskie inwestycje przepuszczane przez zagraniczne centra finansowe: Cypr, Luksemburg, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Bermudy, Bahamy i Holandię w ramach round-tripping. W rekordowym 2013 r. z tych sześciu krajów pochodziło 55 proc. napływu BIZ do Rosji – ocenia Zbigniew Zimny.

Sprawę opisano w World Investment Report opublikowanym przez UNCTAD w 2013 r. Posłużono się skumulowaną wartością BIZ w 2011 r. Najwięcej inwestycji wychodzących z Rosji trafia do rajów podatkowych i centrów finansowych: Cypru, Brytyjskich Wysp Dziewiczych i Holandii, które z kolei inwestują bardzo podobne kwoty w Rosji. Te kraje stanowią 60 proc. wszystkich inwestycji zagranicznych napływających do Rosji i z niej wypływających. Jeśli dodamy do tego Bahamy, Bermudy i Luksemburg, to udział sześciu krajów w zasobie BIZ w Rosji wzrasta do 72 proc. Spółka stalowa Evraz należy do firm z Cypru, w których większościowe udziały mają inwestorzy rosyjscy. NLMK, również firma stalowa, jest w 85,5 proc. kontrolowana przez należącą również do rosyjskich inwestorów cypryjską Fletcher Group Holding. W przypadku Holandii część inwestycji można powiązać z Gazpromem, który ma tam spółkę zajmującą się usługami finansowymi.

– Wygląda więc na to, że o perspektywach „napływu” BIZ do Rosji będą decydowali w dużo większym stopniu inwestorzy rosyjscy, a nie zagraniczni – zauważa z przekąsem Zbigniew Zimny.

Eksperci czarno widzą

Eksperci są jednak przekonani, że wojna na Ukrainie zaszkodzi rosyjskiej gospodarce. W czerwcu mówił o tym szef misji MFW do Rosji Antonio Spilimbergo. Stwierdził, że niepewność polityczna po interwencji Rosji na Krymie miała szczególnie negatywny wpływ na inwestycje. Zwiększyło się odczucie ryzyka związane z prowadzeniem biznesu. Postrzeganie Rosji przez inwestorów zmieniło się, co może zaszkodzić wzrostowi gospodarki tego kraju w krótkim, a może także średnim terminie.

W podobnym duchu wypowiadali się – również w czerwcu – eksperci Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych (WIIW). Zapowiedzieli, że BIZ w Rosji spadną w 2014 roku o połowę w porównaniu z rokiem 2013 i wyniosą 30 mld euro. Byłby to najwyższy spadek w Europie Wschodniej, w której 23 kraje otrzymają łącznie 72,9 mld euro BIZ wobec 97,3 mld euro w 2013 r.

– W regionie oddziałują dwa przeciwstawne czynniki. Jeden to szybszy wzrost gospodarczy, co dobrze wpływa na BIZ. Drugi to konflikt Ukraina–Rosja, który szkodzi wzrostowi i zwiększa ryzyko inwestycyjne w obu krajach – powiedział przy okazji publikacji raportu Gabor Hunya, ekspert w WIIW.

Z kolei EBOR obniżył prognozę wzrostu gospodarczego dla całego regionu z 2,7 do 1,4 proc. Jako powód podano reperkusje działań Rosji i Ukrainy.

Nawet jeśli jeszcze nie jest to odczuwalne w inwestycjach, to za chwilę ostracyzm zaszkodzi Rosji. Także w inwestycjach w akcje. W tym roku VTB, rosyjski państwowy bank inwestycyjny, odwołał zaplanowane na marzec forum inwestycyjne w Nowym Jorku. Rok wcześniej gościło na nim 400 osób, w tym 220 inwestorów i przedstawicieli 28 firm. Na prośbę USA szefowie światowych koncernów (m.in. Helge Lund) odwołali wizytę na rosyjskiej konferencji inwestycyjnej pod egidą Władimira Putina. Prezydent Barack Obama zawiesił rozmowy z Rosją na temat handlu i inwestycji. Tylko te kilka wybranych decyzji oznaczania cofnięcie się w inwestycjach o kilka lat.

Działa to jednak w obie strony. W tym roku w Niemczech nie było do końca sierpnia ani jednej rosyjskiej inwestycji – podały „Deutsche Wirtschafts Nachrichten”. Rok temu rosyjscy inwestorzy rozpoczęli w tym kraju 11 projektów. Polska szczęśliwie ma jedną świetną rosyjską inwestycję – centra IT Luxoft w Krakowie i Wrocławiu, w których już pracuje ponad 400 osób, a do końca 2015 r. ma ich być 750. Na nowe projekty nie ma co liczyć i to pewnie nie tylko w tym roku.

OF



Artykuły powiązane

test