Drogie miasta wcale nie są drogie

10.11.2014
Zaczynamy  od pracy weryfikującej pogląd, że ceny w wielkich miastach są wyższe niż w małych. A ponadto w przeglądzie informacji i opinii z kraju i świata jak zawsze w poniedziałek o eurostrefie, o rynku złota,  zagrożeniach dla krajów wschodzących oraz o narcystycznych szefach korporacji. A na deser - o inwestycji w różowe diamenty.

Nowy Jork (CC BY-NC-ND Aleks Ivic)


Drogie miasta nie są drogie, przynajmniej jeśli chodzi o żywność – wynika z pracy dwojga ekonomistów amerykańskich. Dane dotyczące inflacji są często nieporównywalne – z różnych sklepów i dotyczące różnych marek tego samego produktu. Gdy porównywać wyłącznie identyczne produkty (według kodu paskowego) i w identycznych sklepach, okazuje się, że ceny w wielkich miastach są niższe niż w małych. To ustalenie może też wskazywać na błędy w badaniach siły nabywczej porównujących PPP w różnych krajach i na zawyżone PKB według parytetu w krajach uboższych.

Po trzech tygodniach przerwy Wolfgang Munchau wrócił na łamy FT i na początek ogłasza w poniedziałkowym komentarzu, że strefa euro znajduje się w gorszym stanie niż w czasie kryzysu dwa lata temu. Prawdopodobieństwo jej rozpadu jest teraz większe, ponieważ dwa lata temu przypuszczano, że nastąpi szybkie odrodzenie tempa wzrostu (dziś wiadomo, że nie nastąpi), a politycy choć nieprzygotowani na kryzys, byli w stanie w sytuacji awaryjnej stworzyć mechanizmy postępowania z zagrożeniem. Teraz mechanizmu walki z depresją nie ma, a politycy nie wydają się zainteresowani jego stworzeniem.

Jak zaniknął i dlaczego tzw. Fiscal Compact starają się ustalić Daniel GrosCinzia Alcidi. Tylko 5 państw Unii wykazuje równowagę finansową korzystniejszą niż limit 0,5 proc. PKB dla deficytu strukturalnego. Kraje Unii nie zmniejszają go też w tempie zakładanym przez Fiscal Compact. Dlaczego? Reguły są odrzucane natychmiast, gdy stają się niewygodne politycznie.

I drugi tekst Grossa na temat lekcji z kryzysu walutowego lat 90, kiedy trzeba było poszerzyć pasmo dopuszczalnych wahań w tak zwanym wężu walutowym, co zresztą nie zapobiegło wyrzuceniu funta brytyjskiego i lira z węża. Jeżeli państwo jest bardzo zadłużone i ma własny reżim kursowy, ataki spekulacyjne są kierowane na kurs wymiany i obligacje skarbowe. Jeśli jest w unii monetarnej, ataki dotyczą tylko obligacji. Nauka dla systemu ESM (European Stability Mechanism ) obowiązującego w eurostrefie: Nie należy finansować krajów, które są uważane przez rynki za niezrównoważone z względu na wysoki dług publiczny. Po drugie, nie należy poddawać się presji spekulacyjnej w krajach, w których finanse publiczne są fundamentalnie zdrowe.

Kolejny świetny pomysł na uzdrowienie Europy ma think tank Breugel. Tym razem Agnes Benassy-QuereGuntram B. Wolff proponują szerokie porozumienie francusko-niemieckie, w ramach którego jednak autorzy precyzyjnie piszą tylko o tym, co mają zrobić Niemcy. Mianowicie m.in. powinny zrezygnować z zasady zrównoważonego budżetu oraz doprowadzić do wzrostu inflacji powyżej 2 procent.

Nowe prognozy i oceny sytuacji gospodarczej na świecie opublikował Instytut Finansów Międzynarodowych IIF. Jak zawsze ciekawa „matryca ciepła” w wybranych krajach wschodzących pokazująca ich wrażliwość na zaburzenia na rynkach kapitałowych. W czołówce zagrożonych Ukraina, Turcja, RPA i Węgry. Polska w tym porównaniu wypada bardzo dobrze, słabiej tylko niż Korea.

Co kilka miesięcy prof. Alex Frino (Macquarie Graduate School of Management) wypuszcza kolejną informację na temat swoich badań narcystycznych szefów korporacji. Na początku roku o brytyjskich, teraz z Hongkongu. Z jego badań wynika, że narcystyczni CEO maja słabsze wyniki niż nienarcystyczni, natomiast zapewniają sobie wyższe zarobki. W Wielkiej Brytanii najbardziej narcystyczni menedżerzy są w sektorze telekomunikacji a następnie ochrony zdrowia, dóbr konsumpcyjnych i usług finansowych. Dwaj CEO z Hongkongu są najbardziej narcystyczni na świecie (sektor ubezpieczeń i nieruchomości). Narcystyczni szefowie firm notowanych w Nowym Jorku częściej manipulują danymi (zyskami) w księgach niż szefowie nienarcystyczni. Badania prof. Frino wykorzystują dane z rozmów CEO z analitykami i reporterami i polegają na sprawdzeniu, ile razy szef korporacji mówił w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Inne badanie, analizujące kompozycję zdjęć CEO w raportach rocznych, ustaliło, że szefowie narcystyczni raportują wyższe zyski na akcję niż nienarcystyczni. Może dlatego, że częściej je fałszują?

Wygląda na to, że rynek złota i srebra też był manipulowany – o podejrzeniach wobec głównego dealera złota banku szwajcarskiego UBS donosi Financial Times. UBS znajduje się w gronie 15 instytucji finansowych podejrzanych o manipulacje zwolnił dotychczas najwięcej dealerów złota – siedmiu. UBS prawdopodobnie zawrze ugodę z regulatorami przy okazji ugody w sprawie manipulacji na rynku forex.

Tymczasem złoto nadal znajduje się pod presją i zapewne ceny jeszcze spadną, ale są też przesłanki, by zaczęły rosnąć, głównie ze względu na nieopłacalność znacznej części wydobycia przy obecnej cenie – pisze komentator Reutersa. Aktualnie ceny złota spadły poniżej 1200 dol. za uncję, a im dolar mocniejszy, złoto jeszcze słabsze.

I jeszcze chiński pogląd na złoto. Chińskie rezerwy złota powinny wzrosnąć do 8500 ton – powiedział Song Xin, kierujący chińskim Stowarzyszeniem Złota i korporacja wydobywczą. Choć krążą plotki o zakupach złota przez Chiny, nadal obowiązuje informacja z 2009 roku o oficjalnych rezerwach. Wówczas Chiny podały, że wynoszą 1054 ton, dziś byłoby to zaledwie ok. 1 procenta ich rezerw walutowych. Rezerwy USA – największe na świecie wynoszą nieco ponad 8133 tony, niemieckie 3384 tony.

Na deser o coraz bardziej popularnych inwestycjach w niezwykle rzadkie różowe diamenty. Ich cena z 13 tys. dol. za karat w 2002 roku wzrosła do 78 tys. obecnie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test