Euro pokazuje, że nie ma drogi na skróty

06.05.2010
Finansowego dojrzewania rynków wschodzących nie można przyspieszyć.


Kenneth Rogoff w komentarzu dla Financial Timesa zauważa, że nie ma powodu, by się dziwić obecnym kłopotom w strefie euro. Amerykański ekonomista uważa, że euro zostało stworzone, aby państwom członkowskim UE dać część korzyści, jakimi cieszą się Stany Zjednoczone z powodu statusu dolara jako głównej waluty rezerwowej świata. Stworzenie euro pozwoliło na obniżenie stóp procentowych w Europie.

Przy niższych stopach procentowych naturalnym skutkiem było większe zadłużenie, zwłaszcza w krajach peryferyjnych strefy euro. Problem polega na tym, że te państwa nie były gotowe, aby skorzystać z przywileju niskich stóp procentowych. Rogoff uważa, że te kraje lepiej by wyszły na tym, gdyby zostały zmuszone do przejścia dużo dłuższego okresu próbnego.

Autor „This time is different” twierdzi, że „dojrzewanie” kraju z poziomu rynku wschodzącego do kraju rozwiniętego to długi, bolesny proces, który może trwać 75 lat albo dłużej. O żadnym z  zagrożonych dzisiaj państw południa Europy nie można powiedzieć, żeby miały tak długą ciągłą historię finansową.

Zdaniem Rogoffa stworzenie euro było próbą przyspieszenia tego procesu dojrzewania. Zamiast przez dziesięciolecia nadwyżek i redukcji długu publicznego udowadniać swoją dyscyplinę i zaangażowanie, państwa strefy euro od razu zaczęły się cieszyć dobrodziejstwami niskich stóp. Na skutek tego dzisiejszy poziom zadłużenia Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Irlandii znacznie przekracza normy rynków wschodzących.

Rogoff uważa, że bankructwa tych krajów można uniknąć. Będzie to jednak bardzo trudne. Większość przypadków krajów, które znalazły się w podobnej sytuacji, pokazuje, że dochodziło do ogłoszenia niewypłacalności mimo udzielenia zewnętrznej pomocy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test