Francuzi nie chcą żadnych wyrzeczeń finansowych

29.08.2011
Ekonomiści alarmują, że Francuzi żyją ponad stan. Coraz częściej spekuluje się też, że nie tylko Francja, ale również Niemcy, Holandia, Austria, Finlandia a nawet Luksemburg mogą utracić najwyższą ocenę ratingową – AAA. Jakie mogłyby być tego skutki dla gospodarki europejskiej – rozmawiamy z Benjaminem Cartonem z Centrum Studiów i Badań Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych w Paryżu.

(CC BY-SA openDemocracy)


Finanse publiczne
Pulpit
Debata
Francuzi nie chcą żadnych wyrzeczeń finansowych
Ekonomiści alarmują, że Francuzi żyją ponad stan. Coraz częściej spekuluje się też, że nie tylko Francja, ale również Niemcy, Holandia, Austria, Finlandia a nawet Luksemburg mogą utracić najwyższą ocenę ratingową – AAA. Jakie mogłyby być tego skutki dla gospodarki europejskiej – rozmawiamy z Benjaminem Cartonem z Centrum Studiów i Badań Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych w Paryżu.
Obserwator Finansowy: Czy faktycznie może dojść do takiej reakcji łańcuchowej, która pogrąży gospodarkę całej Unii Europejskiej? Następstwem tego mógłby być odpływ inwestycji zagranicznych z Europy Zachodniej oraz wzrost ceny pieniądza.
Benjamin Carton: Żadne z wymienionych państw nie jest poważnie zagrożone obniżeniem oceny ratingowej. Każde z nich ma warunki do tego, aby zredukować swój deficyt publiczny. Nawet w przypadku Francji, która w ciągu ostatnich trzydziestu lat bardzo rzadko wprowadzała dyscyplinę budżetową (zwłaszcza dotyczy to lat: 1995-1996), obniżenie deficytu publicznego traktuje się obecnie priorytetowo. Mimo, że rok 2012 będzie we Francji rokiem wyborczym, rząd podjął decyzję o podniesieniu w przyszłym roku podatków.
Słabością państw, które posiadają wciąż najlepszą ocenę ratingową AAA jest problem związany z ceną, jaką im przyjdzie zapłacić za ratowanie państw znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, jak Hiszpania czy Włochy. Warto przy tym podkreślić, że za nagłe i niekontrolowane zachwianie finansów publicznych w całej starej Europie odpowiedzialna jest konstrukcja Unii Europejskiej, a nie indywidualna sytuacja poszczególnych gospodarek. Obecna sytuacja w strefie euro przypomina wydarzenia, które miały miejsce na europejskim rynku walutowym w latach 1992-1993, kiedy wysokie stopy procentowe w Niemczech utrudniały prowadzenie stałej polityki kursowej dla całego europejskiego systemu monetarnego. Zarówno Włochy, Hiszpania jak i Wielka Brytania poddały się wówczas bez walki. Jedynie Francja zmierzyła się z problemem.
Rosnący deficyt handlu zagranicznego, utrata konkurencyjności i wzrostu gospodarczego zmusiły rząd Francji do opracowania planu naprawczego dla finansów publicznych. Według niego przyszłoroczny deficyt z obecnego poziomu 5,5 proc. PKB będzie zredukowany do 4,6 proc. PKB, a w kolejnych latach odpowiednio do: 3 proc. PKB i 2 proc. PKB. Jakie reformy musi podjąć francuski rząd, aby uzyskać taki wynik?
Osiągnięcie tego wyniku może być trudne. Jak pokazują badania, Francuzi nie godzą się na żadne wyrzeczenia finansowe. Zakończona właśnie przez rząd kampania społeczna na rzecz redukcji wydatków publicznych poniosła klęskę. W przyszłości nastąpi więc dalszy wzrost wydatków socjalnych. Konsekwencją tego będzie zamrożenie wynagrodzeń. Mimo braku społecznej akceptacji dla reform, obecny rząd jest mocno zdeterminowany by obniżyć deficyt. Zaczął od przykręcenia kurka z transferami finansowymi do samorządów lokalnych. Kolejnym krokiem będzie redukcja ulg podatkowych oraz podniesienie składek ubezpieczeniowych. Francję czeka też podwyżka stawek VAT. Obniżenie VAT-u na usługi restauracyjne okazało się poważnym błędem finansowym, który ciężko będzie szybko naprawić.
Czy w związku z kryzysem gospodarczym zaostrzy się we Francji polityka rządu wobec emigrantów zarobkowych, którzy generują wydatki socjalne?
Deklaracje czy zapowiedzi polityczne we Francji dotyczące imigracji oraz jej następstw w postaci wzrostu bezrobocia czy braku bezpieczeństwa społecznego, nigdy nie opierały się na merytorycznych argumentach. Dyskusja ta miała zawsze charakter czysto ideologiczny, gdzie uprzedzenia brały górę nad faktami. Przykładowo, ani działania restrykcyjne ani tworzenie miejsc pracy, nie mają absolutnie żadnego wpływu na wskaźnik imigracji, a mimo to w rządowych kampaniach informacyjnych często pojawiały się nieprawdziwe argumenty, które zwykle były efektem populizmu.
Jak pracodawcy reagują na obecną sytuację finansową i gospodarczą kraju?
W momencie pojawienia się kryzysu gospodarczego na przełomie lat 2008/2009 francuscy pracodawcy, zwłaszcza w sektorze przemysłowym, zlikwidowali wiele miejsc pracy. Warto przypomnieć, że tym samym czasie w Niemczech działo się coś odwrotnego. Tamtejsi pracodawcy walczyli o utrzymanie miejsc pracy. Obecnie sytuacja na rynku pracy we Francji poprawia się bardzo powoli. Proces ten wyraźnie wyhamował w związku z odnotowanym w drugim kwartale tego roku spowolnieniem gospodarczym. Warto jednak podkreślić, że rząd wspiera pracodawców wprowadzając istotne zmiany w polityce płacowej. Przykładowo, od czterech lat we Francji nie wzrosła płaca minimalna.
Które branże odczuły najboleśniej spowolnienie gospodarcze we Francji?
We Francji na szczęście nie ma żadnego dominującego sektora gospodarczego, jak ma to miejsce w Hiszpanii, gdzie takim sektorem jest sektor budowlany. Dzięki temu nie odczuliśmy też groźnego tąpnięcia. W wyniku kryzysu gospodarczego ucierpiał jednak sektor przemysłowy. Wielu przedsiębiorców podjęło decyzję o przeniesieniu produkcji do krajów, w których koszty pracy są dużo niższe.
Największą bolączką Francji jest jednak niewłaściwe wykorzystanie wykwalifikowanej siły roboczej. Brakuje dużych innowacyjnych przedsiębiorstw nastawionych na eksport. Robotnicy wolą pracować w dużych, francuskich przedsiębiorstwach, które co prawda generują wysoki dochód, ale nie tworzą wielu miejsc pracy. W firmach tych funkcjonuje za to wysoce wpływowe lobby związkowe, które wyhamowuje rozwój gospodarczy kraju.
Szacuje się, że aż dwie trzecie składanych obecnie przez Francuzów wniosków o kredyt jest przez banki odrzucanych. A na giełdzie w Paryżu to właśnie ceny akcji banków podlegają największym przecenom. Czy posiadające papiery dłużne Grecji lub Hiszpanii francuskie banki, będą w stanie obronić się przed bankructwem?
Nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie nie znając bilansu oraz zobowiązań finansowych francuskich banków. Dane te znajdują się wyłącznie w rękach owych banków oraz centralnego banku Francji. W takim wypadku możemy zatem mówić tylko o spekulacjach rynkowych. Oczywiście pogłoski o rychłym upadku jakiegoś banku, jak miało to miejsce w słynnym przypadku Societe Generale, rozchodzą się bardzo szybko, szczególnie, gdy udział w ich rozpowszechnianiu mają inne bank. Nie jestem pewien, czy te ostatnie „gorące” doniesienia medialne są wynikiem sytuacji, jaka faktycznie panuje w tym sektorze, czy raczej brutalnej gry rynkowej.
Co dalej z integracją europejską? Czy pogrążona w kryzysie Francja nie przestanie być motorem napędowym Unii Europejskiej?
Bruksela nie jest już „miejscem, w którym rodzą się nowe idee”, a obecna Europa już jest Europą dwóch prędkości. Unia Europejska to strefa wolnego handlu, gdzie obowiązuje prawo odpowiadające brytyjskiej wizji. Pierwsze skrzypce odgrywają w niej oczywiście kraje należące do elitarnego klubu strefy euro, chociaż warto przypomnieć, że jeszcze cztery lata temu grupa ta była raczej „przystawką” niż „daniem głównym” w Unii.
Co dalej ze wspólnymi projektami gospodarczymi?
Nie łudźmy się, że wspólna inicjatywa w zakresie integracji podatkowej dla przedsiębiorstw (należałoby jeszcze dołączyć do tego podatki majątkowe) jest w stanie rozwiązać aktualne problemy, z jakimi boryka się strefa euro. Do tego potrzebne jest jeszcze ujednolicenie przepisów dotyczących nadzoru oraz zabezpieczenie systemu bankowego, tak by był on wspólny dla całej strefy euro, a nie określany przez poszczególne państwa członkowskie.
Czy rozwiązaniem problemów nadmiernie zadłużonych krajów europejskich mogłaby być emisja gwarantowanych wspólnie przez kraje strefy euro euroobligacji?
Uważam, że ta inicjatywa jest przedwczesna i może być dla Europy ryzykowna. Zamiast tego, warto zastanowić się nad utworzeniem nowego funduszu gwarancyjnego. Sytuacja na rynkach światowych jest tak dynamiczna, że warto poważnie zacząć się już przygotowywać do Big Bangu (Wielkiego Wybuchu – red.). W czasie wojny, którą Napoleon wypowiedział kiedyś Anglii, w Loży Lordów długo dyskutowano nad strategią wojskową. Czy to był stracony czas? Nie przypominam sobie, żeby to Napoleon wygrał tę wojnę…
Rozmawiała Katarzyna Bartman
Benjamin Carton jest matematykiem i ekonomistą z Centrum Studiów i Badań Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych w Paryżu (CEPII), wykładowcą Krajowej Szkoły Statystyki i Administracji Finansowej (ENSAE), w przeszłości był ekspertem francuskiego Ministerstwa Skarbu Francji.

Obserwator Finansowy: Czy faktycznie może dojść do takiej reakcji łańcuchowej, która pogrąży gospodarkę całej Unii Europejskiej? Następstwem tego mógłby być odpływ inwestycji zagranicznych z Europy Zachodniej oraz wzrost ceny pieniądza.

Benjamin Carton: Żadne z wymienionych państw nie jest poważnie zagrożone obniżeniem oceny ratingowej. Każde z nich ma warunki do tego, aby zredukować swój deficyt publiczny. Nawet w przypadku Francji, która w ciągu ostatnich trzydziestu lat bardzo rzadko wprowadzała dyscyplinę budżetową (zwłaszcza dotyczy to lat: 1995-1996), obniżenie deficytu publicznego traktuje się obecnie priorytetowo. Mimo, że rok 2012 będzie we Francji rokiem wyborczym, rząd podjął decyzję o podniesieniu w przyszłym roku podatków.

Słabością państw, które posiadają wciąż najlepszą ocenę ratingową AAA jest problem związany z ceną, jaką im przyjdzie zapłacić za ratowanie państw znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, jak Hiszpania czy Włochy. Warto przy tym podkreślić, że za nagłe i niekontrolowane zachwianie finansów publicznych w całej starej Europie odpowiedzialna jest konstrukcja Unii Europejskiej, a nie indywidualna sytuacja poszczególnych gospodarek. Obecna sytuacja w strefie euro przypomina wydarzenia, które miały miejsce na europejskim rynku walutowym w latach 1992-1993, kiedy wysokie stopy procentowe w Niemczech utrudniały prowadzenie stałej polityki kursowej dla całego europejskiego systemu monetarnego. Zarówno Włochy, Hiszpania jak i Wielka Brytania poddały się wówczas bez walki. Jedynie Francja zmierzyła się z problemem.

Rosnący deficyt handlu zagranicznego, utrata konkurencyjności i wzrostu gospodarczego zmusiły rząd Francji do opracowania planu naprawczego dla finansów publicznych. Według niego przyszłoroczny deficyt z obecnego poziomu 5,5 proc. PKB będzie zredukowany do 4,6 proc. PKB, a w kolejnych latach odpowiednio do: 3 proc. PKB i 2 proc. PKB. Jakie reformy musi podjąć francuski rząd, aby uzyskać taki wynik?

Osiągnięcie tego wyniku może być trudne. Jak pokazują badania, Francuzi nie godzą się na żadne wyrzeczenia finansowe. Zakończona właśnie przez rząd kampania społeczna na rzecz redukcji wydatków publicznych poniosła klęskę. W przyszłości nastąpi więc dalszy wzrost wydatków socjalnych. Konsekwencją tego będzie zamrożenie wynagrodzeń. Mimo braku społecznej akceptacji dla reform, obecny rząd jest mocno zdeterminowany by obniżyć deficyt. Zaczął od przykręcenia kurka z transferami finansowymi do samorządów lokalnych. Kolejnym krokiem będzie redukcja ulg podatkowych oraz podniesienie składek ubezpieczeniowych. Francję czeka też podwyżka stawek VAT. Obniżenie VAT-u na usługi restauracyjne okazało się poważnym błędem finansowym, który ciężko będzie szybko naprawić.

Czy w związku z kryzysem gospodarczym zaostrzy się we Francji polityka rządu wobec emigrantów zarobkowych, którzy generują wydatki socjalne?

Deklaracje czy zapowiedzi polityczne we Francji dotyczące imigracji oraz jej następstw w postaci wzrostu bezrobocia czy braku bezpieczeństwa społecznego, nigdy nie opierały się na merytorycznych argumentach. Dyskusja ta miała zawsze charakter czysto ideologiczny, gdzie uprzedzenia brały górę nad faktami. Przykładowo, ani działania restrykcyjne ani tworzenie miejsc pracy, nie mają absolutnie żadnego wpływu na wskaźnik imigracji, a mimo to w rządowych kampaniach informacyjnych często pojawiały się nieprawdziwe argumenty, które zwykle były efektem populizmu.

Jak pracodawcy reagują na obecną sytuację finansową i gospodarczą kraju?

W momencie pojawienia się kryzysu gospodarczego na przełomie lat 2008/2009 francuscy pracodawcy, zwłaszcza w sektorze przemysłowym, zlikwidowali wiele miejsc pracy. Warto przypomnieć, że tym samym czasie w Niemczech działo się coś odwrotnego. Tamtejsi pracodawcy walczyli o utrzymanie miejsc pracy. Obecnie sytuacja na rynku pracy we Francji poprawia się bardzo powoli. Proces ten wyraźnie wyhamował w związku z odnotowanym w drugim kwartale tego roku spowolnieniem gospodarczym. Warto jednak podkreślić, że rząd wspiera pracodawców wprowadzając istotne zmiany w polityce płacowej. Przykładowo, od czterech lat we Francji nie wzrosła płaca minimalna.

Które branże odczuły najboleśniej spowolnienie gospodarcze we Francji?

We Francji na szczęście nie ma żadnego dominującego sektora gospodarczego, jak ma to miejsce w Hiszpanii, gdzie takim sektorem jest sektor budowlany. Dzięki temu nie odczuliśmy też groźnego tąpnięcia. W wyniku kryzysu gospodarczego ucierpiał jednak sektor przemysłowy. Wielu przedsiębiorców podjęło decyzję o przeniesieniu produkcji do krajów, w których koszty pracy są dużo niższe.

Największą bolączką Francji jest jednak niewłaściwe wykorzystanie wykwalifikowanej siły roboczej. Brakuje dużych innowacyjnych przedsiębiorstw nastawionych na eksport. Robotnicy wolą pracować w dużych, francuskich przedsiębiorstwach, które co prawda generują wysoki dochód, ale nie tworzą wielu miejsc pracy. W firmach tych funkcjonuje za to wysoce wpływowe lobby związkowe, które wyhamowuje rozwój gospodarczy kraju.

Szacuje się, że aż dwie trzecie składanych obecnie przez Francuzów wniosków o kredyt jest przez banki odrzucanych. A na giełdzie w Paryżu to właśnie ceny akcji banków podlegają największym przecenom. Czy posiadające papiery dłużne Grecji lub Hiszpanii francuskie banki, będą w stanie obronić się przed bankructwem?

Nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie nie znając bilansu oraz zobowiązań finansowych francuskich banków. Dane te znajdują się wyłącznie w rękach owych banków oraz centralnego banku Francji. W takim wypadku możemy zatem mówić tylko o spekulacjach rynkowych. Oczywiście pogłoski o rychłym upadku jakiegoś banku, jak miało to miejsce w słynnym przypadku Societe Generale, rozchodzą się bardzo szybko, szczególnie, gdy udział w ich rozpowszechnianiu mają inne bank. Nie jestem pewien, czy te ostatnie „gorące” doniesienia medialne są wynikiem sytuacji, jaka faktycznie panuje w tym sektorze, czy raczej brutalnej gry rynkowej.

Co dalej z integracją europejską? Czy pogrążona w kryzysie Francja nie przestanie być motorem napędowym Unii Europejskiej?

Bruksela nie jest już „miejscem, w którym rodzą się nowe idee”, a obecna Europa już jest Europą dwóch prędkości. Unia Europejska to strefa wolnego handlu, gdzie obowiązuje prawo odpowiadające brytyjskiej wizji. Pierwsze skrzypce odgrywają w niej oczywiście kraje należące do elitarnego klubu strefy euro, chociaż warto przypomnieć, że jeszcze cztery lata temu grupa ta była raczej „przystawką” niż „daniem głównym” w Unii.

Co dalej ze wspólnymi projektami gospodarczymi?

Nie łudźmy się, że wspólna inicjatywa w zakresie integracji podatkowej dla przedsiębiorstw (należałoby jeszcze dołączyć do tego podatki majątkowe) jest w stanie rozwiązać aktualne problemy, z jakimi boryka się strefa euro. Do tego potrzebne jest jeszcze ujednolicenie przepisów dotyczących nadzoru oraz zabezpieczenie systemu bankowego, tak by był on wspólny dla całej strefy euro, a nie określany przez poszczególne państwa członkowskie.

Czy rozwiązaniem problemów nadmiernie zadłużonych krajów europejskich mogłaby być emisja gwarantowanych wspólnie przez kraje strefy euro euroobligacji?

Uważam, że ta inicjatywa jest przedwczesna i może być dla Europy ryzykowna. Zamiast tego, warto zastanowić się nad utworzeniem nowego funduszu gwarancyjnego. Sytuacja na rynkach światowych jest tak dynamiczna, że warto poważnie zacząć się już przygotowywać do Big Bangu (Wielkiego Wybuchu – red.). W czasie wojny, którą Napoleon wypowiedział kiedyś Anglii, w Loży Lordów długo dyskutowano nad strategią wojskową. Czy to był stracony czas? Nie przypominam sobie, żeby to Napoleon wygrał tę wojnę…

Rozmawiała Katarzyna Bartman

Benjamin Carton jest matematykiem i ekonomistą z Centrum Studiów i Badań Międzynarodowych Stosunków Ekonomicznych w Paryżu (CEPII), wykładowcą Krajowej Szkoły Statystyki i Administracji Finansowej (ENSAE), w przeszłości był ekspertem francuskiego Ministerstwa Skarbu Francji.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test