Niepewność to temat numer jeden badań ekonomistów

18.08.2016
Prognozy gospodarcze nigdy w historii nie były pewne, ale w ostatnich latach niepewność skutków polityki gospodarczej i monetarnej jest szczególnie natężona. Potęguje to negatywne skutki ekonomiczne.


Wzajemną korelację niepewności w polityce i ekonomii pokazują trzy niedawne analizy. Pokazują również, wobec czego odczuwamy niepewność, co jest niewiadome oraz co nie może być wiadome i dlaczego.

Niepewność co do gospodarki makro i mikro

W latach 90. ubiegłego wieku ekonomiści wykazali, że niepewność dotycząca programów polityczno-gospodarczych hamuje konsumpcję i inwestycje. Niedawno Daniel Shoag z Harvard University i Stan Veuger z American Enterprise Institute udowodnili, że hipoteza o niepewności na poziomie makroekonomii nie jest akademickim ćwiczeniem, ale konkretnym mechanizmem na poziomie mikroekonomii, który generuje bezrobocie. Mechanizm ten przyczynił się w znacznym stopniu do skali bezrobocia podczas Wielkiego Kryzysu w latach 1929–1933.

Shoag i Veuger odwołali się do analizy z 2013 roku Scotta R. Bakera, Nicholasa Blooma i Stevena J. Davisa, którzy stworzyli miarę niepewności programów ekonomicznych opartą na trzech elementach – doniesieniach mediów, zmianach w strukturze podatków oraz niezgodności prognoz i ocen konkretnych programów gospodarczych. Baker, Bloom i Davis zanalizowali, jak ta kombinacja przyczyniała się do wzrostu bezrobocia w czasie kolejnych faz kryzysu 2008 roku i jego następstw.

Shoag i Veuger zastosowali ten model w badaniu lokalnych rynków pracy i zaproponowali „indeks niepewności na poziomie stanów”. To miara, która pozwala skwantyfikować rezultaty polityki biznesu „poczekamy, zobaczymy”.

Niepewność co do przyszłości

Daniel Drezner z Brookings Institute zastanawia się nad przyszłością globalnej gospodarki identyfikuje, co wiemy, że jest niewiadome na temat tej przyszłości. Stawia pięć pytań, które odzwierciedlają zachodzące zmiany, choć nie wiemy, jakie będą ich skutki:

1. Czy przyspieszony wzrost, jakiego doświadczał rozwinięty świat od czasu rewolucji przemysłowej, się zakończył. Drezner przypomina, że Tyler Cowen z George Mason University postawił tezę, iż wiele z czynników, które napędzały rozwój ekonomiczny, zostało już wyczerpanych lub się zmieniło.

Przykładem mogą być dopuszczenie kobiet do rynku pracy na przykład albo starzenie się społeczeństw krajów rozwiniętych skutkujące malejącym wolumenem nowych sił na rynku pracy. Drezner przywołuje opinię Roberta Gordona z Nortwestern University, iż przed rokiem 2100 dochody na głowę mieszkańca w tych krajach spadną do poziomów sprzed 1800 roku. Zgadza się z analitykami McKinseya, że wzrost gospodarczy jest napędzany wzrostem wolumenu produkcji, a więc pracy. Nie wiadomo, jakie nowe impulsy wzrostu mogą zastąpić te wyczerpane.

2. Czy istnieją jakiekolwiek ograniczenia, aby rozwijający się świat dogonił rozwiniętą część. Przykłady Chin, Indii, Brazylii wskazują na „pułapkę średniego dochodu”, ale z drugiej strony jest zjawisko nazwane przez Daniego Rodrika z Harvard University „przedwczesną de-industrializacją”, które może spowodować, że produkcja przemysłowa – uważana za koło zamachowe rozwijających się gospodarek – przestanie pełnić tę funkcję. Nie wiadomo, co może je zastąpić.

3. Czy geopolityczne współzawodnictwo i technologiczna innowacja zmienią dotychczasową strukturę gospodarczych współzależności na świecie. Handel w latach 1950-2000 rósł średnio dwukrotnie szybciej niż światowy produkt brutto. W latach dwutysięcznych było to już 30 proc. szybciej, a od roku 2013 handel nie rośnie już nawet w tempie światowego produktu brutto. Jeśli oznacza to nową tendencję, współzależności pomiędzy krajami zaczną słabnąć.

4. Czy różnice dochodów i stanu posiadania będą się pogłębiać tak, że przywiodą bardziej fundamentalne pytania (w tym również polityczne) o skuteczność kapitalizmu.

5. Czy alternatywne modele gospodarcze mogą być efektywne szerzej na świecie. Na przykład czy model nieliberalnego, centralnie sterowanego kapitalizmu jak w Chinach czy Rosji może zyskać więcej zwolenników (jak Węgry) i czy będzie owocny w rozwoju gospodarczym świata. Jeśli tak lub jeśli wyłoni się alternatywna ideologia – skutki są niemożliwe do przewidzenia.

Niepewność co do polityki

Relacja pomiędzy niepewnością dotyczącą przyszłości politycznej (czyli w okresie wyborów) a zmianami w gospodarce nie ma jeszcze kwantyfikujących indeksów, ale istnieje i ma większe znaczenie, niż zwykło się uważać do niedawna. Tak twierdzą Kevin A. Hassett i Joseph W. Sullivan z American Enterprise Institute.

W swojej obszernej analizie wykazują, że niepewność co do wyników wyborów oddziałuje negatywnie na gospodarkę. Wskazują, że w USA prawdopodobieństwo, iż recesja gospodarcza nastąpi w ciągu 12 miesięcy, rośnie szczególnie w miesiącu wyborów prezydenckich. Ścisła relacja między obydwoma zjawiskami — wyborczej niepewności i gospodarczych wahań — pokazuje na przykład proporcjonalnie podobny wzrost cen na giełdzie oraz indeksu niepewności w polityce gospodarczej (Bakera, Blooma i Davisa) w trakcie cyklu wyborczego. Podobna relacja istnieje też w odniesieniu do szczytów gospodarczych, takich jak spotkania krajów uprzemysłowionych.

Zdaniem autorów konieczne są dalsze badania, aby dopasować określone modele teoretyczne do empirycznych trendów, opracować strategię identyfikacji przyczyn, pozbyć się endogeniczności statystyki i wreszcie skupić się na politycznych mechanizmach, które są w równym stopniu przyczyną i skutkiem niepewności w gospodarce.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test