Gdzie jest projekt 3 x 15?

02.08.2010
W 2005 roku, przed wyborami parlamentarnymi, Platforma Obywatelska zgłosiła projekt podatkowy nazwany 3 x 15. Zgodnie z jego założeniami stopy podatku PIT, CIT i VAT miały wynosić po 15 proc. PO rządzi już od 3 lat, a obecnie ma także wywodzącego się z jej grona prezydenta. Jakie mamy stopy podatkowe? PIT – 18 proc. i …

W 2005 roku, przed wyborami parlamentarnymi, Platforma Obywatelska zgłosiła projekt podatkowy nazwany 3 x 15. Zgodnie z jego założeniami stopy podatku PIT, CIT i VAT miały wynosić po 15 proc. PO rządzi już od 3 lat, a obecnie ma także wywodzącego się z jej grona prezydenta. Jakie mamy stopy podatkowe? PIT – 18 proc. i 32 proc., CIT – 19 proc., VAT – 22 proc. (stopa podstawowa). Mało tego, pierwsze decyzje podatkowe po wyborach prezydenckich zmierzają do podniesienia podstawowej stopy podatku VAT do 23 proc.!

Niestety, po raz kolejny potwierdza się zasada, że co innego się mówi podczas kampanii wyborczej, a co innego się realizuje, jak ma się już realną władzę. Rządzący boją się zdecydowanych, trudnych, ale potrzebnych reform. Nie zwiększają zakresu rynku i konkurencji, która ogranicza ceny i zwiększa jakość produktów. Chodzi przede wszystkim o takie działania, jak prywatyzacja służby zdrowia i konkurencja w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych, zwiększenie roli szkolnictwa prywatnego, zmniejszenie roli decyzji administracyjnych w działalności gospodarczej. Brak też odwagi, aby zdecydowanie zreformować system emerytalny – wydłużyć czas pracy i zlikwidować wszystkie istniejące przywileje (służby mundurowe, rolnicy). Państwo polskie musi stać się oszczędne, a ludzie muszą mieć świadomość, że do dobrobytu prowadzi tylko ciężka i rzetelna praca. W świadomości rządzących, ale także wielu obywateli przeważa pogląd, że państwo to „dojna krowa”. Że trzeba tylko dobrze wykorzystać jego struktury, aby dobrze żyć. Jeśli zatem mamy problem z rosnącymi wydatkami, to należy złupić pracujących obywateli i zwiększyć podatki, bo to nie wymaga takiego wysiłku jak reformowanie struktur państwa.

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że moja krytyka nie odnosi się jedynie do obecnej władzy w Polsce. Podobne procesy działania dotyczyły właściwie wszystkich rządzących w naszym kraju w ostatnich dwóch dekadach. Prawdziwe zmiany naszej rzeczywistości przeprowadził jedynie rząd Tadeusza Mazowieckiego, a później na znaczące reformy zdecydował się jedynie rząd Jerzego Buzka.

Niedawno pisałem o tym, że paradoksalnie naszym problemem staje się to, że światowy kryzys gospodarczy dotknął nas tak słabo. I nadal to podtrzymuję. Dobra sytuacja gospodarcza nie zmusza rządzących do podjęcia niezbędnych reform. I może się za kilka lat okazać, że Grecja, Węgry, Niemcy będą na szybkiej ścieżce rozwoju, a my będziemy mieć problemy związane ze skostniałymi, niezreformowanymi strukturami państwa.

Jedyne co może zmienić tę sytuację to jak najszersza świadomość społeczna niezbędnych zmian i nacisk na rządzących, aby je podejmowali. Może to naiwne, ale mam ciągle nadzieję, że politycy dążący do władzy będą śmiało mówić, że trzeba w Polsce sprywatyzować służbę zdrowia, że trzeba wydłużyć czas pracy, że trzeba zredukować znacząco zatrudnienie w administracji i przekazać znacznie więcej kompetencji samym obywatelom i że za takie hasła dostaną poparcie społeczne i przynajmniej częściowo je zrealizują…


Tagi


  • Tomasz Marczewski pisze:

    Oj Mariuszu, nawet nie wiesz jak bardzo się z Tobą zgdzam. Choć nie sądzę by konieczna była naszemu krajowi nauczka na wasnej skórze. By nie popełniac błędów zaniechania wystarczy determinacja w realzowaniu wizji bez względu na opór tępej i leniwej materii.

  • Mariusz Świetlicki pisze:

    Powiedz mi tylko Tomku, kto jest zdolny do realizacji takiej wizji? Partia zdawałoby się liberalna gospodarczo, mająca wszelkie narzędzia do działania, wycofuje się okrakiem. Czy są w Polsce elity, które nie będą popełniać błedu zaniechania? Czy stać nas na pozytywistyczną pracę? Czy jednak potrafimy podjąć działania tylko w obliczu nieszczęścia?

  • Wojciech Janicki pisze:

    Mariusz, także ja się z Tobą zgadzam. A tytułem wyjaśnienia: jest takie stare powiedzenie, że grabki grabią do siebie. I to chyba wiele tłumaczy. Każda grupa społeczna czy zawodowa broni własnych przywilejów, niezależnie od ich kosztów i skutków dla całego społeczeństwa – mundurowi swoich, urzędnicy swoich, nauczyciele swoich. Swego rodzaju przywilejem rządzących jest m.in. władza i wielu z nich to ją stara się chronić (utrzymać) – do realizacji tego celu potrzebne są głosy wyborców z różnych grup społecznych, więc kolejnym protestującym idą na rękę. I kółko się zamyka.
    Żeby to zmienić, trzeba by liczyć się z dużymi kosztami, czyli utratą władzy w następnych wyborach – dokładnie tak, jak było z rządem Jerzego Buzka i jego zapleczem politycznym. Uprośćmy zatem pytanie: trudne reformy wprowadzi ten, kto chce oddać władzę. Jest ktoś taki?

  • Mariusz Świetlicki pisze:

    Wojtek, a dla mnie to jest kwestia – za przeproszeniem – \\\”jaj\\\”. Co to znaczy oddać władzę? Buzek oddał władzę, ale po kilku latach otrzymał najwięcej głosów w wyborach parlamentarnych w całej Polsce, a obenie jest przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Mazowiecki, Balcerowicz mimo, że w początkowym okresie byli opluwani i musieli odejść, obecnie przez znaczą część społeczeństwa są sznowani i nie mają problemu z obecnością na scenie politycznej. Jeżeli ktoś działa z przekonaniem i władza dla samej władzy nie jest jedynym jego celem, to zostanie to docenione, jak nie od razu to po jakimś czasie. Mam niestety obawę, że takich polityków jest niewielu.

  • Tomasz Marczewski pisze:

    Mariuszu, wepchnąłeś mnie w konieczność osobistej dygresji : kiedy staję przed takim problemem – kto jest w stanie to przeprowadzić – to za każdym razem widze pustkę, …a potem swoją osobę jak dyktatora, ale tak ma chyba każdy zdrowy (czyt. nieskromy) facet, więc się tym nie przejmuję :-)
    A teraz na poważnie – odczuwam ogromy niepokój gdyż powoli rozpływa mi się ostatnia siła polityczna w jaką jeszcze jakiś czas temu wierzyłem, że jest w stanie nie oglądając się na głupszych od siebie wziąć na siebie odpowiedzialność i wprowadzić nas o jeden poziom wyżej w rozwoju ekonomicznym i cywilizacyjnym chyba też. Staję więc teraz przed ścianą i nie wiem komu powierzyć to zadanie, kto ma na tyle wewnętrznej siły i haryzmy by temu podołać i nie poddać się po drodze tak jak poddało się już chyba PO.

  • Mariusz Świetlicki pisze:

    Moje odczucia są niestety podobne. Coraz częściej przychodzą mi do głowy słowa piosenki śpiewnaje przez Wojciecha Młynarskiego „panowie róbmy swoje”. Za te „swoje” uważam krzewienie wiedzy ekonomicznej. Może dzięki tej pracy coraz więcej osób będzie rozumiało jak funkcjonuje gospodarka i państwo i będzie wybierała na swoich przedstawicieli takie osoby, które faktycznie coś zmienią. Zostaje nam pozytywistyczna praca u podstaw.

Dodaj komentarz


− 2 = sześć

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane