Konieczność przywrócenia zachwianej równowagi

25.06.2010
Podczas ostatniej konferencji organizowanej przez NBP, pt. „Shaping the future of the international monetary system”, występował twórca teorii optymalnego obszaru walutowego prof. Robert A. Mundell. Tezy, które wygłosił podczas swojego referatu, odbiegały od pierwotnie głoszonej teorii i koncentrowały się na zbyt dużej liczbie walut,  prowadzącej do chaosu. Według niego należałoby istniejące obszary walutowe skonsolidować i  …

Podczas ostatniej konferencji organizowanej przez NBP, pt. „Shaping the future of the international monetary system”, występował twórca teorii optymalnego obszaru walutowego prof. Robert A. Mundell. Tezy, które wygłosił podczas swojego referatu, odbiegały od pierwotnie głoszonej teorii i koncentrowały się na zbyt dużej liczbie walut,  prowadzącej do chaosu.

Według niego należałoby istniejące obszary walutowe skonsolidować i oprzeć na dwóch głównych: euro i dolarze, podczas gdy funt szterling, jen i chiński juan uzupełniałyby koszyk MFW. Jeśli uznać, że chińska waluta i tak jest już powiązana z amerykańskim dolarem i powoduje znaczącą destabilizację na światowym rynku kapitałowym, to widzimy wyraźnie, że w praktyce oznaczałoby to dominację dwóch walut: euro i dolara, których na dodatek zmienności noblista chciałby uniknąć.

Niestety, na zadane przeze mnie pytanie, czy w związku z postulowaną przez niego fiskalną integracją w krajach strefy euro, jako odpowiedzią na obecny kryzys w ramach tej strefy, postuluje aby w przypadku podobnych zaburzeń na linii dolar-euro nastąpiła koordynacja polityki fiskalnej między Stanami Zjednoczonymi a UE, wynikająca z koordynacji polityki monetarnej, nie uzyskałem  odpowiedzi.

Hiszpania przeżywa trudności z pozyskaniem kapitału i z tanim refinansowaniem swoich zobowiązań. Ostatnia eksplozja środków, które hiszpańskie instytucje finansowe pozyskały z Europejskiego Banku Centralnego, jest związana z faktem, że zgodnie z opinią prezesa BBVA Francisco Gonzaleza zarówno dla przedsiębiorstw, jak i banków „międzynarodowy rynek kapitałowy jest zamknięty”. W tym momencie można skonkludować, że analizowane przewagi przebywania w strefie euro, polegające na dostępie do rynku kapitałowego, w sytuacji kryzysu znikają.

Niemniej jednak, jeśli patrzymy na kwestie dotyczące braku zbilansowania, to zauważamy, że dane, które zostały udostępnione przez Bank Rozrachunków Międzynarodowych, pokazują, że tak naprawdę to nie dług publiczny Grecji, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii – najbardziej peryferyjnych krajów strefy euro – jest problemem. Stanowi on tylko 16 proc. całej ekspozycji banków strefy euro. Całość ekspozycji wynosiła pod koniec 2009 r. 1,579 bln USD. Przy czym zobowiązania względem banków francuskich i niemieckich wynoszą aż 61 proc. całości. Łącznie z gwarancjami oznacza to ekspozycję francuskich instytucji w wysokości 493 mld USD, a w przypadku niemieckich – 465 mld USD. Sama Hiszpania, która przeżywa teraz problemy z powodu wycofywania prywatnych kapitałów, ma ekspozycję w wysokości 248 mld USD względem instytucji francuskich i 220 mld USD względem niemieckich. Instytucje prywatne wyżej wymienionych państw są obecnie w nienajlepszej kondycji, ponieważ były one głównymi beneficjentami nadpłynności rynku kapitałowego.

Aktualna skala wyzwań kryzysowych poszczególnych krajów zależy też od tego, jak bardzo przygotowały się do zarządzania długiem w okresie kryzysu. Wlk. Brytania, której najbardziej rozwojowe segmenty zostały silnie dotknięte przez obecny kryzys, w 2010 r. ma zapotrzebowanie finansowe w wysokości zaledwie 20 proc. PKB, przy rekordowym 11,4-procentowym deficycie budżetowym i zaledwie 8,6-proc. udziale wynikającym z rolowania długu. Jest to znacznie mniej niż w przypadku Francji, która ma zapotrzebowanie kredytowe w wysokości 25,1 proc., nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych – 33,2 proc., czy bardzo krótkim długu Japonii w wysokości 64 proc. PKB.

Jest to spowodowane tym, że podczas gdy zapadalność brytyjskiego długu wynosi 12,8 roku, to Stanów Zjednoczonych – 4,4 roku. Nic dziwnego więc, że Wlk. Brytania jest lepiej przygotowana do kryzysu – mimo że jej rozwój opiera się na dotkniętym kryzysem londyńskim city. W 2009 r. spadek PKB wynosił 8,9 proc. poniżej długoterminowego trendu wzrostu dla Wlk. Brytanii, przy czym 3,1 proc. było efektem spadku eksportu, 3,1 proc. – zmniejszenia konsumpcji inwestycji prywatnych, spowodowanych spadkiem majątkowym, 3,7 proc. było wywołane zakłóceniami na rynku kredytowym, a jedynie stymulacja w postaci pakietu stymulacyjnego spowodowała wzrost o 1,1 proc.

Nawet teraz odbudowanie pozycji Wlk. Brytanii spowodowane spadkiem wartości funta sprawi, że deficyt bilansu płatniczego będzie wynosił 3,5-6,5 proc. Należy oczekiwać, że to zbilansowanie będzie musiało być związane z dalszym 25-proc. spadkiem wartości funta. Natomiast kraje peryferyjne strefy euro nie mają takiej możliwości. Będą jak Japonia z procesami deflacyjnymi, natomiast w Wlk. Brytanii, jak uważa Samuel Brittan, należy się liczyć z odbudową procesów inflacyjnych o 3 pkt. proc. wyższych od zeszłorocznych oczekiwań. Będzie to spowodowane napływem inflacji kosztowej oraz faktem, że poprzednio inflacja była zbijana przez zmniejszenie zyskowności importerów, jednak w długim okresie  powyższe możliwości się wyczerpują.

Brak równowagi w UE jest o tyle charakterystyczny, że podczas gdy Europa i Stany Zjednoczone są w okresie kryzysu, to jednocześnie bardzo szybko rozwijają się olbrzymie gospodarki Chin, Indii i Brazylii. Ponadto w krajach takich jak Stany Zjednoczone oszczędności gospodarstw domowych wynoszą jedynie 3,9 proc. dochodów – co i tak jest skokiem z poziomu 1,7 proc., natomiast gospodarstwa chińskie oszczędzają 38 proc. Często wyjaśnia się to jako skutek polityki jednego dziecka i braku zabezpieczenia socjalnego w tym kraju. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę gospodarkę indyjską, to też nastąpiło tam znaczące zwiększenie poziomu oszczędności do 34,7 proc., a więc bardzo wysokiego, i to mimo olbrzymiego potencjału demograficznego, jaki posiada ten kraj, i 8,5-proc. wzrostu gospodarczego.

Spośród szybko rozwijających się gospodarek BRIC Brazylia jest państwem, które ma oszczędności na poziomie jedynie 6,8 proc., czyli niskim, ale jednocześnie, jeśli wziąć pod uwagę ostatnie wskaźniki gospodarcze, jest ona krajem, który przeżywa boom gospodarczy, co jest w znacznym stopniu powiązane z ekspansją gospodarki chińskiej w tamtym regionie. Jak podał urząd statystyczny Brazylii, 8 czerwca ekspansja PKB doszła do 9 proc. w I kwartale tego roku. Charakterystyczne jest, że popyt w tym kraju szybko rośnie i według Elson Telesa z MAM dorównuje poziomowi chińskiemu.

Drugie ekstremum dotyczy sytuacji w Japonii i jest w znacznym stopniu spowodowane zapaścią demograficzną. Jej stare społeczeństwo nie jest w stanie szybko się rozwijać. Jednocześnie spadek oszczędności w Japonii jest bardzo szybki, z poziomu 15 proc. w 1992 r. do zaledwie 2,8 proc. obecnie. Wyjaśnia się to faktem, że starzejące się społeczeństwo wykorzystuje coraz więcej swoich odłożonych kapitałów. W Polsce jak najwcześniej należy doprowadzić do zrównoważenia finansów publicznych. Z jednej strony powinno nastąpić zwiększenie efektywności wydatków w tych dziedzinach, które w przyszłości przyniosą wzrost dochodów podatkowych, a z drugiej  redukowanie narastania zobowiązań długoterminowych, emerytalnych, poprzez wspieranie polityki prorodzinnej.

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły

test