Którędy przebiegnie nowy jedwabny szlak?

20.02.2019
Chińskie inwestycje na polskim rynku nie są imponujące i polegają głównie na przejęciach. Koncepcja nowego jedwabnego szlaku handlowego dopiero się krystalizuje, jest wiele wariantów przebiegu, choć trudno sobie wyobrazić, by ominął on nasz kraj.

Pozostające przez wieki w izolacji Chiny otwierają się na świat, służyć ma temu m.in. nowy jedwabny szlak (fot. D. Rostkowski)


Takie były główne wnioski dyskusji ekonomistów zajmujących się relacjami polsko-chińskimi i biznesmenów współpracujących z Państwem Środka, którzy spotkali się w Krajowej Izbie Gospodarczej. Gościem specjalnym konferencji był Prezes NBP, prof. Adam Glapiński.

„Było bardzo dobrze, będzie dobrze. Wciąż mamy do czynienia z polskim cudem gospodarczym” – mówił Prezes NBP. Jak zaznaczył, wzrost PKB w Polsce w 2019 r. ukształtuje się w przedziale 3,6 – 4 proc. Ocenił, że Polska gospodarka rozwija się do tej pory bez występowania nierównowag. „Nasza gospodarka jest gospodarką wyjątkowo szybko rozwijającą się i zrównoważoną. Chodzi o to, by to tempo wzrostu, które niewątpliwie się obniży, nie obniżyło się nadmiernie. Będzie trochę gorzej, ale nadal bardzo, bardzo dobrze na tle Europy” – powiedział.

W kontekście potencjalnych zagrożeń osłabienia tempa wzrostu padało pytanie o chińskie inwestycje w Polsce. „Firmy chińskie ciągną na zachód Europy – do Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoch, gdzie przejmują spółki np. z sektora AGD” – mówił Bartosz Komasa, dyrektor ds. relacji korporacyjnych w Bank of China. „Nasza szansa tkwi w tym, że jesteśmy największym państwem w Europie Środkowo-Wschodniej”. Jego zdaniem jednak na razie inne kraje regionu, np. Czechy czy Węgry dzięki swej aktywności wyprzedzają nas w przyciąganiu chińskich inwestycji.

„Pamiętajmy, że te inwestycje będą polegały raczej na przejmowaniu zakładów, a nie na budowaniu od podstaw i tworzeniu nowych miejsc pracy” – zaznaczył.

Na specyficzne uwarunkowania współpracy z Chinami zwracał uwagę Dominik Mierzejewski z Ośrodka Spraw Azjatyckich Uniwersytetu Łódzkiego. „Do Łodzi codziennie przyjeżdża pociąg z Chin, w 80 procentach załadowany, a potem wyjeżdża zapełniony w około 20 procentach. Koszt tego transportu jest współfinansowany przez chińskie regiony, co podnosi konkurencyjność ich towarów” – wyjaśniał. O preferencyjnym kredytowaniu chińskich przedsiębiorstw mówiła też Katarzyna Golik z Instytutu Nauk Politycznych PAN.

Na trasie szlaku handlowego pragną znaleźć się różne kraje azjatyckie i chińskie prowincje.

Problemem w kontaktach z Chińczykami wciąż bywają różnice międzykulturowe „Chińczycy nie mówią >nie<, tylko…. zapada cisza. I nie wiemy do końca, co to oznacza, jak bardzo są na nie” – tłumaczył Dariusz Kurdas, wiceprezes LiuGong Dressta Machinery. Nawiązując do tego problemu Katarzyna Golik opisała sytuację związaną z wytyczaniem nowego jedwabnego szlaku, mającego połączyć Chiny z Europą. „Jest wiele różnych możliwości poprowadzenie tej trasy, w tym warianty omijające Polskę” – mówiła. O to, aby znaleźć się na trasie szlaku handlowego konkurują ze sobą nie tylko różne kraje azjatyckie, ale też chińskie prowincje. Na razie nie ma żadnego oficjalnego, zatwierdzonego przez chińskie władze planu.

Przypomnijmy, że koncepcję nowego jedwabnego szlaku przedstawił chiński przywódca Xi Jinping w 2013 roku. Ma on poszerzyć możliwości handlu, rozszerzyć chińskie strefy wpływów i umocnić międzynarodowa pozycję tego kraju. Udziałem w projekcie jest zainteresowanych około 70 państw i regionów, które w sumie wytwarzają blisko jedną trzecią światowego PKB i są zamieszkane przez 60 proc. światowej populacji.

Jakie są szanse, aby Polska skorzystała z tej inicjatywy? „Dobrze współpracę z Chinami prowadzą Niemcy, ich wymiana handlowa jest niemal zbilansowana. Może powinniśmy się na nich wzorować” – zastanawiał się Mierzejewski. „Chińczycy są zainteresowani importem z Polski w branżach spożywczej i kosmetycznej, tu widać nasze szanse; potwierdziły to ostatnie targi w Szanghaju” – dodawał Komasa.

Zdaniem Mierzejewskiego, w sytuacji wojny handlowej między Chinami i USA, Państwo Środka będzie szukać miejsc relokacji produkcji i tu też można upatrywać szansy dla Polski. Reprezentujący chiński biznes Kurdas podkreślał, że firmy z tego kraju podejmują racjonalne decyzje i jeśli przeniesienie produkcji jest opłacalne, to to robią. Tak się stało w przypadku jego firmy – LiuGong, która część produkcji przeniosła z Holandii do Stalowej Woli. Nawiązując do jedwabnego szlaku stwierdził, że nie wyobraża sobie, aby w tej inicjatywie Polska nie odegrała pewnej roli.

Patronem medialnym konferencji „Gospodarcze Otwarcie Roku 2019”, zorganizowanego 20 stycznia w Krajowej Izbie Gospodarczej był ObserwatorFinansowy.pl.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test