Tchórzewski, ME: Większy import energii niepotrzebny

11.12.2018
Minister energii Krzysztof Tchórzewski ocenił we wtorek w Katowicach, że nie ma potrzeby zwiększania importu i eksportu energii. Obecny „import wyrównujący” między Polską a jej sąsiadami minister uznał za "naturalny i wystarczający".

Jedną z przyczyn wzrostu cen energii jest coraz większy koszt uprawnień do emisji CO2. Na zdjęciu: Elektrownia Kozienice (Pawel, CC BY)


Szef resortu energii odniósł się w ten sposób do wypowiedzi minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz, która oceniła, że wobec wzrostu cen krajowej energii, związanego z gwałtownym wzrostem kosztów uprawnień do emisji CO2, warto rozważyć otwarcie polskiego rynku na zakup energii z zagranicy.

„Każdy z nas zabiera głos i wyraża opinie na tematy innych resortów, ja także – to jest takie wzajemne motywowanie się” – skomentował Tchórzewski, zaznaczając, że jego resort nie widzi potrzeby zwiększania importu energii.

„U nas import i eksport energii istnieje, w zależności od okoliczności, na granicach, ale to waha się w przedziale ok. 1,5 tys. megawatów jeśli chodzi o moc. Myślę, że więcej w tym momencie nie potrzeba” – powiedział PAP minister, uczestniczący w katowickim kongresie Energy 24 – jednym z wydarzeń towarzyszących szczytowi klimatycznemu COP24.

Uprawnienia gwałtownie podrożały

We wtorkowej rozmowie z PAP w kuluarach szczytu klimatycznego COP24 minister Jadwiga Emilewicz wskazała na zmieniające się warunki zewnętrzne, które powodują wzrost cen energii – przede wszystkim duży koszt uprawnień do emisji CO2.

„Koszty uprawnień gwałtownie wzrosły w ciągu tego roku i raczej nie będziemy spodziewać się, aby spadły. Przyjęte cele klimatyczne, które Polska też przecież akceptuje, stawiają nam konkretne wymagania” – podkreśliła minister.

Według szacunków części analityków cena uprawnień, wynosząca na początku grudnia ok. 20 euro za tonę, może wzrosnąć do końca miesiąca do 25-30 euro za tonę.

„Pytanie, jaka jest droga dojścia do, z jednej strony, spełnienia celów klimatycznych, z drugiej – do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego: wystarczającej ilości energii, bo zapotrzebowanie na nią bynajmniej nie maleje” – zaznaczyła.

Emilewicz odniosła się też w tym kontekście do piątkowego listu Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność” do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przewodniczący Jarosław Grzesik m.in. skrytykował jej wystąpienie z ub. poniedziałku w programie „Grafitti” w Polsat News.

Szefowa MPiT pytana w tamtej rozmowie, czy ceny energii wzrosną, powiedziała, że „robimy wszystko, by ceny nie wzrosły”. „Myślę, że to jest też moment, abyśmy rozpoczęli dyskusję o otwarciu granic Polski na energię z zagranicy” – oceniła minister.

Grzesik w liście do premiera ocenił, że „to nie pierwsze wrogie wystąpienie pani minister Emilewicz wobec naszego sektora”. Akcentował, że „przyszłością polskiego węgla są innowacyjne technologie jego spalania i przetwarzania”. Zadał też pytanie, czy szef rządu uważa, „że czas jest otworzyć się na import energii kosztem bezpieczeństwa energetycznego Polski”.

Za granicą taniej

„To pytanie, jaką mamy dzisiaj alternatywę: import drogiego węgla czy import nieco tańszego prądu. Taki był kontekst mojej wypowiedzi” – powiedziała we wtorek PAP minister Emilewicz.

Odnosząc się do aktualnej skali importu węgla, szefowa MPiT przypomniała, że w polskich kopalniach trwają inwestycje, które powinny przyczynić się do wzrostu wydobycia. „Ale to na pewno nie sprawi, że będziemy mogli zbilansować się energetycznie, surowcowo w przyszłym roku” – zastrzegła.

Nawiązała też do prezentowanego wiosną br. na Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów pakietu dla przemysłów energochłonnych. „Pokazywał on rodzaje zachęt, jakie możemy zaoferować przemysłowi energochłonnemu, który jest ulokowany w miastach mniejszej wielkości w Polsce, a który dziś ponosi ogromne koszty związane ze wzrostem kosztów energii. Jednym z punktów tego programu było otwarcie rynku czy też import energii” – przypomniała Emilewicz.

„Wtedy cały program został przyjęty przez Komitet Ekonomiczny, ale odnośnie tego punktu uznano, że to jest jeszcze za wcześnie” – wskazała.

„Wówczas jednak wzrost kosztów uprawnień do emisji był dwukrotny, a nie trzystukrotny. Stąd moja uwaga, że być może to jest ten moment, w którym powinniśmy rozważyć otwarcie rynku na zakup energii z zagranicy. Bo ta energia, produkowana poza Polską, jest dzisiaj o 40 proc. tańsza” – zaakcentowała minister przedsiębiorczości i technologii.

Jak powiedział w poniedziałek minister energii Krzysztof Tchórzewski, za wzrost cen prądu odpowiada m.in. rosnąca cena uprawnień do emisji CO2 – szczególnie istotna dla gospodarek opartych głównie na paliwach kopalnych, węglu. Według szacunków części analityków cena uprawnień, wynosząca na początku grudnia ok. 20 euro za tonę, może wzrosnąć do końca miesiąca do 25-30 euro za tonę.

Marek Błoński, Mateusz Babak

mab/ mtb/ drag/ asa/ oprac. WK/OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test