• Luigi Zingales

Wściekli Amerykanie

05.07.2012
“Occupy Wall Street” i “Tea Party” to dwie strony tego samego medalu. Niektóre ich cele są wspólne.

Banner na wiecu Tea Party (CC BY-NC-ND simminch)


Partia Republikańska i Partia Demokratyczna próbują wykorzystać energię wygenerowaną przez “Tea Party” z jednej i “Occupy Wall Street” z drugiej strony. Obie partie poszły w typowym dla siebie kierunku: Partia Republikańska przejęła hasła anty-podatkowe „Tea Party”, a Demokratyczna program: zabrać bogatym, rozdać biednym. Jednocześnie obie te partie zignorowały to, co oba wspomniane ruchy obywatelskie mają wspólnego: ich wrogość w stosunku do estabishmentu i elit.

Zarówno “Tea Party” jak i ruch „Occupy Wall Street” powstały jako odpowiedź na rosnącą frustrację. Amerykanie są wściekli. Są wściekli na bankierów, którzy przyczynili się do wybuchu kryzysu, ale nie ponieśli konsekwencji z tego powodu. Są wściekli na polityków, którzy winę zrzucili na bankierów, choć sami ponosili równą im, jeśli nie większą, odpowiedzialność za to, aby trzymać ich na wodzy. I są wściekli na system, w którym bogacą się zamożni podczas, gdy cała reszta stoi w miejscu lub się cofa.

Ta wściekłość objawia się wrogością wobec elit i oporem przeciw wszechmocnemu lewiatanowi – choc ten wróg występuje w dwóch postaciach. Dla „Tea Party” jest nim rząd federalny w Waszyngtonie, dla „Occupy” są nim wielkie firmy mające koneksje u polityków.

Różnica jest bardziej pozorna niż realna. Problemem nie są wielkie firmy jako takie, ale firmy o pozycji monopolistycznej, które mają wpływy polityczne. Problemem nie jest rząd jako taki, ale rząd skorumpowany i wścibski. Czy na przykład koporacja Fannie-Mae jest nieefektywa, bo jest wielkim monopolistą czy dlatego, że jest przedsiębiorstwem państwowym. Jedno i drugie.

Czy winny jest rząd czy sektor prywatny? Ani jedno, ani drugie. Problemy wynikają z tego, że państwo staje się „republiką kolesiów”, w której firmy odnoszą sukcesy nie w wyniku konkurencji, ale przez koneksje w rządzie, które pozwalają dostać ulgi podatkowe, subsydia i bail-outy.

Cały artykuł na stronie Los Angeles Times.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test