• Obserwator Finansowy

Polska zatruwana nadmiarem przepisów

02.03.2018
Po raz pierwszy od dawna zmniejszyła się liczba aktów prawnych wprowadzonych w Polsce. Ale i tak na przeczytanie wszystkich przyjętych w 2017 r. ustaw i rozporządzeń, z zawartymi w nich odniesieniami, trzeba strawić 62 lata.

Franklin Heijnen (CC BY-SA)


W zeszłym roku w życie weszło 27,1 tys. stron nowych aktów prawnych. To o 15 proc. mniej niż w roku 2016 – wynika ze sprawozdania „Produkcja prawa w Polsce spowolniła, ale nadal przytłacza”, które firma doradcza Grant Thornton ogłosiła 27 lutego. Autorzy badają wytwórczość prawa w Polsce od czterech lat w ramach zadania „Barometr stabilności otoczenia prawnego w polskiej gospodarce”.

Opracowanie rozpoczyna się od cytatu z Tacyta: „Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim ustaw”. Opierając się na tym spostrzeżeniu, do którego odwoływał się także bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, autorzy stawiają niepokojącą diagnozę o stanie naszego kraju. Polska ma obecnie najbardziej zmienne prawo ze wszystkich państw Unii Europejskiej – czytamy w sprawozdaniu. Jak wynika z obliczeń Grant Thornton, w latach 2012-2014 rozmaite władze wytwarzały nad Wisłą rocznie średnio prawie 56 razy więcej przepisów niż prawodawcy w Szwecji, 11 razy więcej niż na Litwie i dwukrotnie więcej niż na Węgrzech. Szacunki dotyczą zarówno liczby, jak i objętości tworzonych aktów prawnych. Na podstawie tych dwóch czynników obliczony został wskaźnik zmienności prawa w krajach UE – wyjaśniają badacze. Wniosek: w żadnym innym kraju unijnym rzeczywistość prawna dla obywateli i przedsiębiorców nie jest tak chwiejna i nieprzewidywalna jak w Polsce.

Zeszłoroczny spadek liczby nowych aktów prawnych najwyższej rangi (ustaw i rozporządzeń) o 15 proc. był pierwszym od 2011 r. Po raz pierwszy od sześciu lat „liczba stron nowych przepisów nie pobiła historycznego rekordu, licząc od 1918 r.” – czytamy w sprawozdaniu.

W Polsce zapoznanie się z całym wchodzącym w życie aktem prawnym to zadanie ponad siły przedsiębiorcy bądź obywatela. Ktoś, kto chciałby czytać wszystkie nowo przyjmowane akty prawne, musiałby w 2017 r. poświęcić na to 3 godziny i 37 minut każdego dnia roboczego.

Autorzy wskazują szkodliwe skutki zjawiska, zwanego przez niektórych biegunką legislacyjną: zmienność prawa jest tak duża, a tempo prac nad przepisami tak zawrotne, że powoduje niską jakość tworzonych przepisów, co utrudnia ich stosowanie i stawia zapory dla rozwoju gospodarki. Ze sprawozdania „Produkcja prawa w Polsce spowolniła, ale nadal przytłacza” dowiadujemy się, co w polskim prawodawstwie szwankuje. Prace nad nowymi ustawami trwają w parlamencie za krótko. Aż połową projektów ustaw nie zajmują się komisje sejmowe. Za mało uwagi nowym przepisom poświęcają senatorowie. Projekty ustaw często nie są poddawane rzetelnym konsultacjom. Ze sprawozdania wynika, że jeśli polskie prawodawstwo nie zostanie uzdrowione, może zatruć nie tylko gospodarkę, ale i życie w kraju.

Raport

Produkcja prawa w Polsce spowolniła, ale nadal przytłacza

(źródło: materiały pras., oprac. OF/WK)


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test