Choroby bankowe, jawne i ukryte

12.05.2014
Światowy system finansowy jest niebezpieczny, bankowość cienia grozi kryzysem, a amerykańska gospodarka przypomina domek z kart. Piszą o tym The Economist, Roger Bootle, Paul Craig Roberts i Krzysztof Rybiński. Ponadto w przeglądzie ciekawych opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o zagrożeniach 2014 roku, łzach Angeli Merkel i aferze na Pomorzu.

Angela Merkel (CC BY-NC-SA World Economic Forum)


Najnowszy The Economist poświęca okładkę i cały raport specjalny międzynarodowej bankowości, a w szczególności bankowości cienia (systemu parabankowego). Stawia oryginalna tezę, że bankowość cienia przyczyniła się do ostatniego kryzysu, ale lepiej uregulowana pomogłaby uniknąć następnego. Komentator zwraca uwagę, że shadow banking pozwala na lepsze dopasowanie zapadalności zobowiązań do aktywów, a przy odpowiednim skonstruowaniu kryzys w jednej instytucji bankowości cienia nie powinien pociągnąć za sobą upadku kolejnych. Komentarz można znaleźć tutaj (dostęp może wymagać rejestracji).

Roger Bootle w Daily Telegraph odrzuca zarówno tłumaczenia kryzysów aktywnością państw, jak immanentną chciwością i głupotą bankierów. W kwestii pieniądza i jego kreacji, nawet autor –zdeklarowany wolnorynkowiec – stwierdza, że państwo jest potrzebne. Tyle, że gdzie indziej – mianowicie do podziału systemu finansowego na część stuprocentowo bezpieczną (tam należy zrezygnować z częściowego pokrycia i kreacji pieniądza bankowego. Depozyty miałyby 100 procentowe pokrycie w kapitale i bezpiecznych obligacjach) i „niebezpieczną”, gdzie banki i instytucje finansowe mogą kreować pieniądz, ale też i nikt ich nie będzie ratował, ani ich klientów, którzy skuszeni wyższymi zyskami w takie instytucje zainwestują (będą w nich oszczędzać).

Krzysztof Rybiński pisze tym razem o banksteryzmie socjalistycznym, oczywiście jak zawsze czarno widzi. Fragment: „To co na pierwszy rzut oka wygląda jak zażegnanie kryzysu, w rzeczywistości jest tylko przejściowym uspokojeniem sytuacji. Na przykład inwestorzy kupują obligacje krajów południa Europy wcale nie dlatego, że wiarygodność tych krajów wzrosła. Wręcz przeciwnie – dług publiczny bije tam nowe rekordy wysokości w relacji do PKB. Inwestorzy kupują z powodu obietnicy Europejskiego Banku Centralnego, że w razie kłopotów, będzie skupował obligacje tych krajów. Czyli rynek przestał działać i został zastąpiony ustrojem, który można określić jako banksteryzm socjalistyczny. W tym ustroju przedstawiciele klasy uprzywilejowanej, czyli banksterzy, grają w ruletkę. Jak wypadnie czarne, to oni zarabiają, jak wypadnie czerwone, to podatnik traci”.

Nie tylko Rybiński czarno widzi. Paul Craig Roberts pisze o amerykańskiej gospodarce, która jest jak domek z kart.

A propos prawdziwie dramatycznych wydarzeń. Financial Times odtwarza szczyt grupy G-20 w Cannes w listopadzie 2011 roku, kiedy to Angela Merkel nagle zaczęła płakać i łkała, że nie chce popełnić samobójstwa (dostęp może wymagać rejestracji).

Teraz o wydarzeniach bieżących. Ciekawą matrycę prawdopodobieństwa i wpływu, czyli czego obawiają się inwestorzy, przygotował Citibank. Wynika z niej, że w tym roku największe prawdopodobieństwo i równocześnie relatywnie poważne skutki negatywne mogą mieć sankcje wobec Rosji, napięcia związane z Chinami i Japonią, fiasko rozmów nuklearnych z Iranem i wynik wyborów awansujący partie skrajne do parlamentu europejskiego.

Globalizacja dała Niemcom nowych klientów na samochody, natomiast Włochom tylko nowych konkurentów – pisze w Financial Times Wolfgang Munchau (dostęp może wymagać rejestracji). Włochy są jedynym krajem z zagrożonych, który nie wymagał pomocy jak Hiszpania, Grecja czy Irlandia, ale też i jedynym, w którym zwolennicy euro są w mniejszości. Jedna z przyczyn to właśnie brak pożytków z globalizacji i stagnacja w jakiej tkwi gospodarka włoska od chwili przyjęcia euro czyli już 15 lat (w innych krajach kryzys wystąpił po boomie).

Na koniec doniesienia z kraju. Ciekawe wieści nadeszły z Choczewka i Gdańska. Być może pamiętają państwo jak ponad rok temu zdesperowani rolnicy ze spółki Agro North wysypali 24 tony marchwi przed urzędem skarbowym w Wejcherowie (jeden z tekstów o nich jest tutaj). A teraz Agro North jest już spółką A-N powiązaną ze spółką N-F i tylko ich pełnomocnik występuje z imienia i nazwiska w sprawie o łapówkę wartą 6 milionów złotych. Pierwsza informacja Gazety Wyborczej brzmi jak komunikat prokuratury. W drugiej informacji jest mowa o „zawiłych losach”.

Całość zasługuje na śledzenie z kilku powodów. Po pierwsze – albo bohaterowie okażą się cwanymi aferzystami wykorzystującymi zręcznie media, albo to ich oponenci równie zręcznie wykorzystują prokuraturę, urząd skarbowy i inne instytucje państwa, a sprawa stanie się tak słynna jak Optimus Romana Kluski.

Po drugie, nie ulega wątpliwości, że to jedna z tych spraw, kiedy niezdolność do szybkiego działania organów państwa przyniesie fatalne skutki dla drobnych przedsiębiorców (hodowców marchwi), dużych przedsiębiorców (właścicieli spółek przetwórczych) i – być może – podatników (gdyby trzeba było płacić odszkodowania). Intuicja podpowiada – nie rozstrzygając rzecz jasna o meritum – że sprawa długo będzie wracała na czołówki mediów, a potem z nich spadała.

I na deser informacja PAP. Otóż w województwie podlaskim realizowanych jest ponad 100 inwestycji związanych z turystyką za ponad 1,1 miliarda złotych, prawie w połowie finansowanych ze środków unijnych. Problem w tym, że jak wynika ze statystyk turystów jest tam coraz mniej.

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły

test