Deficyt mniejszy, ale dług publiczny nie maleje

10.04.2014
Dane z Monitora Fiskalnego MFW pokazują, że poziom deficytów w krajach rozwiniętych jest niższy niż kilka lat temu, ale dług publiczny nie maleje, w niektórych krajach rośnie i pozostanie wysoki. Być może dlatego wraca idea reform podażowych. W dzisiejszym przeglądzie najciekawych opinii z kraju i świata warto też zwrócić uwagę na dwugłos w sprawie relacji z Rosją i rozważania, dlaczego nadal lubimy papierowy pieniądz.

Ciąg dalszy dzieł zebranych MFW. Fiscal Monitor obok omówienia ostatnich wydarzeń i prognoz zawiera rozdział poświęcony reformom wydatkowym, które określa jako kluczowe w umocnieniu finansów publicznych. Trzy obszary są istotne: płace i świadczenia socjalne, poprawa efektywności wydatków i kapitału publicznego oraz ustanowienie instytucji kontrolujących wydatki.

Olivier Blanchard, główny ekonomista MFW po kilkuletnim okresie głębokiego keynesizmu w poglądach pisze niespodziewanie, że trzeba zwracać uwagę nie tylko na popyt, ale i stronę podażową. Reformy powinny dotyczyć m.in. rynku pracy, zwiększania konkurencji I produktywności w sektorach non-tradable, wielkości sektora rządowego (w domyśle ograniczenia) i roli inwestycji publicznych.

Laura Tyson pisze w Project Syndicate, że inwestorzy będą się wahać, ale wrócą do emerging markets. Przynajmniej niektórych, tych z silnymi fundamentami makroekonomicznymi i stabilnymi rządami oraz rosnąca klasą średnią. Dlatego na przykład wolą Meksyk niż Brazylię. Tyson rozróżnia też między inwestorami instytucjonalnymi i detalicznymi. To ci ostatni masowo uciekali w połowie 2013 roku z rynków wschodzących.

Ciekawy punkt widzenia na ewentualny eksport z USA do Europy paliw i możliwość sankcji energetycznych wobec Rosji przedstawia tekst rosyjskiego publicysty Igora Alekseeva na portalu oilprice.com.  Przystosowanie niemieckiego systemu do importu gazu z USA zajęłoby 10 lat – twierdzi Alekseev. Wymagałoby m.in budowy nowej infrastruktury, stacji pomp i portów gazowych. Inna sprawa, czy niemiecki przemysł gotów jest płacić więcej za zamorski gaz i wątpliwą przyjemność „ukarania”  kogoś – komentuje Alekseev. >>więcej w Obserwatorze

Możliwość odziaływania na rynek paliw za pomocą amerykańskich rezerw ropy wymagałaby uwolnienia połowy z nich i przyznawania licencji eksportowych każdemu, kto o nie poprosi. Wątpliwe, by rząd amerykański na to poszedł. Jest też mało prawdopodobne wciągnięcie w politykę obniżania cen paliw z Kataru i Arabii Saudyjskiej, co mogłoby zagrozić budżetowi Rosji.

Niemiecki wicekanclerz Sigmar Gabriel też jasno wypowiada się o alternatywie dla rosyjskiego gazu, że … jej nie ma. Mamy więc dwugłos z Moskwy i Berlina na ten sam temat i podobny sposób rozumowania.

Dodatkowo z tego samego portalu wykres, ile poszczególne kraje mają własnego gazu i ropy per capita. Otóż Niemcy za 240 dol., Polska za 1000 dolarów, USA za 19 tysięcy, Rosja za 165 tysięcy, a Kuwejt za ponad 4 mln dol.

Ciekawe rozważania na temat pieniądza papierowego publikuje Richard W. Rahn z Cato Institute. Miał on zniknąć zastąpiony przez pieniądz elektroniczny, ale nie niknie, mimo że można go łatwo zniszczyć, zgubić lub stracić, jest brudny itd. Dlaczego nadal go używamy? Miedzy innymi dlatego, że jest anonimowy, a my lubimy dyskrecję, nawet będąc stuprocentowo uczciwymi. Elektroniczny pieniądz wymaga kustosza – bank, kupca, firmę komórkową (gdy płacimy telefonem), przez co łatwiej informacje finansowe przechwycić rządowi i jego agendom. Zresztą nie tylko informacje, także konto w banku. Coraz wyższe koszty bankowości, narzucane często regulacjami państwowymi, sprawiają też, że znaczna część młodych ludzi wyrzucana jest poza system bankowy.

Po lekturze sprawdziliśmy, jak wygląda zapotrzebowanie na gotówkę w Polsce. Otóż w końcu 1996 r. było jej poza kasami banków 23,6 mld zł, w 2001 38,2 mld zł, w 2006 68,8 mld zł, w 2011 r. 101,8 mld zł  i w grudniu 2013 r. 114,4 mld zł, czyli cztery razy więcej niż 17 lat wcześniej. Porównaliśmy z nominalnym produktem krajowym. Okazało się, że dynamika przyrostu gotówki w latach 1996 -2001 była niższa niż PKB, ale od 2001 w wymienionych wyżej interwałach już wyższa. W latach 2001-2006 aż dwukrotnie (wyniosła ponad 80 procent przy dynamice nominalnego PKB 36 proc.), w latach 2006-2011 nieznacznie (gotówka 48 proc., nominalny PKB 44,2 proc.), i znowu znacznie wyższa w ostatnich dwóch latach (gotówka 12,4 proc., PKB nominalny 7 procent). To taki przyczynek do rozprawki o zaufaniu wobec państwa i kolejnych rządów.

Satyajit Das w EconoMonitor pisze o chińskim długu. Dane o zadłużeniu Chin – rządu, korporacji i mieszkańców – są ułomne, statystyka niepewna, nie wszystko się sumuje nawet w samym tekście (np. dane dla gospodarstw i biznesu), ale można przyjąć, że zadłużenie Chin sięga już ok. 250 procent PKB. To poziom wyższy (przy niższym PKB per capita) niż w krajach Azji przed kryzysem 1997 roku i w Japonii pod koniec lat 80 ubiegłego stulecia. Rośnie też w Chinach intensywność kredytu – coraz więcej go potrzeba na osiągnięcie jednostki  dodatkowego produktu krajowego.

W tym tygodniu pojawiło się kilka informacji na temat komornika, który usiłuje ściągnąć długi podatkowe Mazowsza. To sprawa symboliczna oczywiście. Gdy zakończy się będziemy wiedzieli, czy polityk PSL udowodni, że jak się jest koalicjantem, to podatków można nie płacić (wyrok Trybunału Konstytucyjnego nakazujący zmianę zasad tzw. Janosikowego nie ma tu nic do rzeczy).

Jeden z blogerów salonu24 daje  do pomyślenia pisząc pół żartem pół serio, że następnym krokiem będzie zajęcie siedziby samorządu i eksmisja pana marszałka. Po czym stwierdza: „I całe to nieszczęście spadnie na Pana Marszałka za jakieś głupie 100 mln złotych. To śmieszna kwota. To nawet nie jest 0,5 promila budżetu III RP. To raptem 2,5 promila tego, a ile minister finansów zadłużył Skarb Państwa w styczniu i „podjął” w gotówce z OFE”.

 

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły

test