Europa chce mieć New Deal nie wykładając ani eurocenta gotówki

26.11.2014
Zaczynam od dwóch krytycznych publikacji na temat tzw. planu inwestycyjnego szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera.


A ponadto w przeglądzie informacji i opinii z kraju i świata m.in. o nieefektywności gospodarczej islamu, cenach ropy, planach energetycznych w Polsce (nikt już nie chce budować elektrowni jądrowej), jakości dyskusji gospodarczych i nowym MOOC Marka Dąbrowskiego z fundacji Case.

David Stockman, były współpracownik Ronalda Reagana z okresu jego rewolucji podatkowej, pisze o tym, jak Unia Europejska zero gotówki i bardzo skromne gwarancje, chce zamienić na wart 400 mld dolarów plan inwestycyjny (plan Junckera). Tymczasem Europa potrzebuje nie dodatkowej infrastruktury, tylko rozwiązania problemów wynikających z rozdętej biurokracji, zbyt wysokich podatków, nadmiernych regulacji i korupcji. Stockman uważa także, że Europa nie cierpi na brak inwestycji prywatnych, które przyrosły w ogromnym tempie w pierwszej dekadzie stulecia. Problemem jest raczej to, że jest zbyt mało wiarygodnych kredytobiorców i projektów inwestycyjnych, które przyniosłyby należyty zwrot z kapitału.

Ambrose Evans-Pritchard z Telegraph zauważa, że proponowane finansowanie planu Junckera przypomina kryzys subprime (dźwignia minimum 1:15). Nadto impuls inwestycyjny nie osiągnie znaczącego poziomu wcześniej niż w 2016 roku. Charles Wyplosz z Uniwersytetu w Genewie komentuje, że plan ma być jedynie usprawiedliwieniem udającym, że coś się robi, ale nie uruchomi wzrostu gospodarczego. Plan ma wziąć zaledwie 21 mld funduszy europejskich i korzystając z dość skomplikowanej inżynierii finansowej uruchomić 300 mld z funduszy prywatnych. Europejski Bank Inwestycyjny ma dać gwarancje na 5 mld euro, ale jego prezes tonuje oczekiwania wobec efektów całego planu jako zbyt „rozentuzjazmowane”. Po lekturze informacji, że teraz urzędnicy w Brukseli będą oceniać 1800 zgłoszonych propozycji inwestycyjnych, trudno się dziwić ocenie prezesa Hoyera.

Dlaczego islam jest ekonomicznie nieskuteczny a po okresie rozkwitu we wczesnym średniowieczu podupadł gospodarczo? Ponieważ nie wykształcił cech nowożytnego kapitalizmu – akumulacji kapitału, odpersonalizowanej wymiany, korporacji (spółek) i masowej produkcji – pisze Emre Deliveli. Źle też rozwiązywał problem dziedziczenia – biznesu nie dziedziczył najstarszy syn, lecz był on rozparcelowywany na wszystkich spadkobierców.

Amerykanie wypowiedzieli się na temat jakości usług dostarczanych przez agencje rządowe i uznali, że wśród nich najlepsza jest poczta. Problem w tym, że US Postal Service jest na krawędzi upadłości, tylko w III kwartale miała stratę 2 mld dolarów, ma ujemne kapitały w wysokości 44 mld dol itd.

Pouczający wykres publikuje Tyler Cowen. Okazuje się, że USA produkuje coraz więcej patentów, tylko produktywność nie rośnie.

Przytomny komentarz Barry Ritholtza dla Bloomberga na temat jakości dyskusji gospodarczo-finansowych. Wybierz sobie odpowiedni okres czasu, a zawsze znajdziesz argumenty dla swojego stanowiska. Najbardziej nietrafione przepowiednie mają zwykle w sobie komponent strachu ze względu na negatywne skrzywienie ludzkiego umysłu. O jakości dyskusji dobrze  powiedział Benjamin Franklin: Kłamstwo obiegnie już pół świata zanim prawda nałoży spodnie. Oczywiście z zastrzeżeniem, że to cytat z Churchilla – żartuje komentator.

Dobre wyjaśnienie w oparciu o popyt, podaż, produkcję i ceny, co dzieje się na rynku ropy. Jesteśmy na niezbadanym terytorium – twierdzi analityk Euan Mearns. Zmiana rozmiarów produkcji zaledwie o 1 mln baryłek dziennie może przywrócić ceny w okolicach 100 dolarów (wzrost produkcji) lub 60 dolarów (spadek produkcji). Ciekawe wykresy, zwłaszcza ostatni pokazujący okresy w historii popytu i podaży ropy od lat 70. Na razie kraje OPEC na trwającej sesji nie osiągnęły porozumienia dotyczącego ewentualnego ograniczenia wydobycia.

Z kraju. Po wczorajszych korzystnych danych na temat bezrobocia, o stagnacji na rynku pracy pisze Łukasz Tarnawa z Boś Banku (bez linku): „Czynnikiem, który cały czas mocno wspiera spadek liczby bezrobotnych jest natomiast ponowne zwiększenie interwencji na rynku pracy. Roczna dynamika wzrostu liczby wyrejestrowanych z powodu podjęcia pracy subsydiowanej ponownie wyniosła ponad 50% r/r, a w połączeniu z innymi formami aktywizacji bezrobotnych mogła obniżyć stopę bezrobocia o ponad 0,1 pkt. proc”.

18 GW wyniesie moc nowych elektrowni wiatrowych, węglowych i gazowych do 2028 roku – wynika z najnowszej ankiety w firmach energetycznych przeprowadzonej przez Urząd Regulacji Energetyki. Jej rezultaty są inne niż trzy lata temu i nie należy ich absolutyzować, ale niektóre informacje są bardzo ciekawe. Plany inwestycyjne zostały zweryfikowane w dół i odsunięte w czasie. Nikt nie deklaruje budowy elektrowni atomowej. Największy przyrost mocy miałby wystąpić w elektrowniach wiatrowych, ale to tylko rachunki wynikające z wniosków o przyłączenie, o których wiadomo, że nie oznaczają jeszcze budowy farm. Mimo to energii nie powinno zabraknąć, ale nie dzięki wielkim spółkom energetycznym, lecz mniejszym, zdecentralizowanym źródłom.

Mniej kredytów mieszkaniowych. Z nowego raportu Amron Sarfin wynika, że od stycznia do września 2014 roku banki podpisały 131 tys. umów kredytowych na łączną wartość 27,6 mld zł. Po raz kolejny nastąpił wzrost marż kredytowych – przeciętna marża kredytu hipotecznego  wyniosła 1,81 proc. Średnie oprocentowanie na koniec III kw. wyniosło 4,43 proc.. Na koniec września 2014 r. ogólna kwota zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych wyniosła 334,5 mld zl i w ciągu ostatnich 3 lat wzrosła o ok. 10 procent. Profesor Jacek Łaszek z SGH komentuje raport: „Sektor rynkowych mieszkań a szczególnie związane z nim zasłużenie to już ok. 340 mld zł, 20 proc. PKB i odpowiednio aktywów bankowych. Globalna zdolność kredytowa Polaków to około 600-700 miliardów złotych, a więc prawo malejących przychodów na pewno już działa. Możemy wprawdzie łagodzić wymagania kredytowe, dawać subsydia, gwarancje publiczne i inne znane triki, zaklinając wzrost gospodarczy, ale konsekwencje jak pokazują przykłady dokoła nie są potem przyjemne”.

Na deser ciekawa informacja z Case. „Marek Dąbrowski, współzałożyciel, a następnie Przewodniczący Rady Nadzorczej i Prezes CASE prowadzi od listopada kurs dotyczący zagadnień transformacji gospodarczej i rynków wschodzących, dostępny za darmo na Coursera – platformie, na której umieszczane są masowe otwarte kursy online (MOOCs). Każdy chętny może za darmo dowiedzieć się, jakie są najważniejsze wyzwania gospodarcze i polityczne związane z przejściem od gospodarki centralnie planowanej do systemu wolnorynkowego”. Informacja podwójna ciekawie – kurs, który ruszył kilka dni temu może być interesujący, a ponadto jeszcze na początku roku pisząc o MOOC-ach zauważyłem, że właściwie tylko prywatne szkoły – Akademia Leona Koźmińskiego i warszawska Wyższa Szkoła Informatyki – próbują coś w tej materii zrobić. I tak nadal jest. Państwowe uniwersytety – Warszawski i Jagielloński – nic nie mają do zaproponowania na najbardziej popularnych platformach MOOC. Słowem wciąż tylko prywatny sektor w Polsce próbuje znaleźć się wobec najbardziej rewolucyjnej zmiany w edukacji w tym stuleciu.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test