Europa środkowa liderem gospodarczym Unii

15.11.2014
Są już wstępne dane o produkcie krajowym w III kwartale w Europie. A ponadto w przeglądzie informacji i opinii z kraju i świata m.in. o zamykaniu kopalni węgla w Australii, ile kosztują dodatkowe świadczenia dla górników w Polsce, o chińskich inwestycjach w nieruchomości, szwajcarskim referendum w sprawie złota, podatkach w Szwecji i boomie na świecie. Na deser wyznania drobnego przedsiębiorcy z USA.


Obserwator wczoraj informował o PKB w Polsce i Niemczech, ale warto spojrzeć na inne kraje europejskie. Niezłe podsumowanie danych o produkcie w głównych gospodarkach przygotował Telegraph. Eurostrefa i Niemcy uniknęły o włos trzeciej recesji w ciągu 6 lat.

Warto też spojrzeć na dane bezpośrednio w zestawieniach Eurostatu. Widać, że w czołowej dziesiątce państw Unii niemal wszystkie są z Europy Wschodniej i Środkowej, z zachodniej tylko Wielka Brytania notuje przyzwoity wzrost gospodarczy.

Druga obserwacja wynika z porównania danych o PKB i o inflacji. Okazuje się, że wśród państw notujących wyższy wzrost gospodarczy są takie, w których inflacja jest niska, ale istnieje (Czechy, Rumunia, Wielka Brytania), jak i te z deflacją, m.in. Polska i Węgry. Dane o inflacji też są pod adresem

Tymczasem deflacja cen produkcyjnych dotarła do Azji Wschodniej. Ambrose Evans-Pritchard straszy, że może to doprowadzić do nowego kryzysu zadłużenia. Kluczowe będzie stanowisko Chin, których waluta związana jest nieformalnym pegiem z dolarem, a dolar się umacnia, co obniża inflację. Równocześnie w Chinach nadal narasta całkowite zadłużenie (już 250 proc. PKB), a ewentualna deflacja sprowadziłaby na zadłużonych problemy z jego obsługą.

Chińscy inwestorzy mają na razie za co kupować nieruchomości. W czasie aukcji należących do rządu portugalskiego 45 nieruchomości – mieszkań i sklepów – 90 procent licytujących stanowili Chińczycy. W USA 24 procent nieruchomości kupionych prze cudzoziemców w roku, który zakończył się w marcu 2014, też nabyli Chińczycy.

Glencore, jeden z największych producentów węgla na świecie zamyka na trzy tygodnie kopalnie w Australii, bo nie chce dosypywać węgla na rynek pogrążony w depresji. Ceny węgla energetycznego spadły do 65 dol. za tonę ze 120 dol. dwa lata temu

Tymczasem „Rzeczpospolita” wyliczyła, że dodatkowe świadczenia dla górników kosztują spółki węglowe 3 mld złotych rocznie, znacznie więcej niż wynoszą ich straty. Górnicy się nie zgadzają na ograniczenie przywilejów i świadczeń, właściciel kopalni, czyli rząd nadal czeka na cud, zarządy spółek informują o problemach z płynnością i ograniczeniu inwestycji – ostatnio JSW. Plan dla górnictwa (zapewne z rachunkiem dla podatników) ma być ogłoszony w najbliższy wtorek.

Deutsche Bank uważa, że Szwajcarzy 30 listopada mogą powiedzieć „tak” w referendum na temat złota (minimum 20 procent rezerw w złocie, złoto wraca do Szwajcarii, obowiązuje zakaz sprzedaży złota przez bank centralny). Najnowszy sondaż: 44 proc. tak, 39 proc. nie. DB uważa także, że nie będzie technicznych trudności w realizacji wymagań, jakie postawiłoby referendum na „tak” szwajcarskiemu bankowi centralnemu SNB, a wpływ na ceny złota wzmożonych zakupów przez SNB (około 1500 ton złota przez 5 lat przy rocznym popycie globalnym 4 tys. ton) byłby znaczący tylko krótkoterminowo.

Anatole Kaletsky wieszczy nadejście boomu na rynkach akcji – nie z powodu druku pieniądza przez banki centralne, lecz z przyczyn fundamentalnych. Kryzys finansowy i ekonomiczny się skończył, większość części świata notuje przyzwoity choć niespektakularny wzrost gospodarczy. Polityka gospodarcza stała się przewidywalna, wiec nie powinno dojść do niespodziewanych zakłóceń na rynkach. Technologie rozwijają się, powstają nowe innowacyjne produkty, usługi i procesy, co stymuluje inwestycje i popyt konsumencki. Inflacja niemal zniknęła, co przynajmniej w krajach rozwiniętych gwarantuje długi okres niskich stóp procentowych.

Ciekawy referat można znaleźć w Journal of Economic Perspectives na temat podatków w Skandynawii. Henrik Jacobsen Kleven porównując dane z państw OECD stara się objaśnić fenomen Szwecji, Norwegii i Danii, gdzie podatki są wysokie, a jednak państwa te rozwijają się, a daniny i świadczenia na rzecz państwa nie zakłócają funkcjonowania rynku pracy. Ważna jest kultura i wysokie normy moralne w społeczeństwie, ale nie tylko. Po pierwsze, ważnym źródłem informacji o dochodach (i potencjalnych podatkach) są instytucje trzecie m.in. pracodawcy i instytucje finansowe. Świadomość, że urzędy skarbowe dysponują informacjami od nich sprzyja wysokiej ściągalności podatków. Po drugie, w tych krajach baza podatkowa jest bardzo szeroka, co oczywiście utrudnia unikanie opodatkowania. I po trzecie, pieniądze z podatków w znacznej części idą na instytucje uzupełniające funkcjonowanie rynku pracy (m.in. opieka nad dziećmi, opieka nad starszymi, edukacja), dzięki czemu bardzo wysoki jest wskaźnik zatrudnienia.

A propos Szwecji. Okazuje się, że by udowodnić wzrost nierówności w tym kraju znany ekonomista Thomas Piketty „zbierał wisienki” (ang. cherry picking), czyli dobierał dane z innych prac tak, żeby pasowały do jego tez, choć były kompletnie niezgodne z wnioskami i obserwacjami autorów prac oryginalnych. To kolejny tekst pokazujący słabości tego, co miało być wartością „Kapitału w XXI wieku”, czyli nafaszerowania książki pracowicie zebranymi danymi. Co nie przeszkodziło szacownemu jury z Financial Times uznać kilka dni temu „Kapitał…” książką ekonomiczną roku.

Na deser kilka uwag (w skrócie) od drobnego przedsiębiorcy w USA, który spróbował założyć sklep z meblami. Jeśli chcesz założyć normalny biznes (a nie postawić słoneczne panele) potrzebujesz tony zabezpieczeń i cudu by dostać pożyczkę. Pozwolenia i licencje kosztowały w pierwszym roku 2 tysiące dolarów. Ogłaszanie się na ulicy jest praktycznie niedozwolone. Żadnych nazw sklepów, znaków, balonów, zamalowywania okien. Po Obamacare najtańsze nic nie dające przymusowe ubezpieczenie kosztuje 250 dol. na miesiąc. Maszyna do kart kredytowych kosztuje 600 dol. plus procent od transakcji, plus, na przykład w Bank of America, dodatkowe obowiązkowe 150 dol. rocznie za „ochronę przed nadużyciami”. Strażacy – sam musisz zrobić sobie inspekcję i wysłać im 150 dolarów. Inaczej przyjdą i znajdą milion naruszeń przepisów.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test