Europie potrzebna unia polityczna, a nie fiskalna

27.11.2015
Unia wikła się w nieudane próby stworzenia unii fiskalnej, podczas gdy jest to zadanie syzyfowe bez wcześniejszego zajęcia się unia polityczną – pisze Hans-Werner Sinn. Ponadto dziś m.in. o raporcie na temat szarej strefy w Europie Wschodniej, o energetyce, która pociągnęła w dół zyski polskiego przemysłu i kolejny dokument przez szczytem klimatycznym w Paryżu.


Czy Państwo Islamskie zjednoczy Europę – pod tym tytułem, trochę mylącym, Hans-Werner Sinn zastanawia się, czy Europa potrzebuje najpierw unii fiskalnej czy politycznej. Jego zdaniem Francja naciska na unię fiskalną, bo to odpowiada jej celom i poczuciu niezależności, natomiast w istocie Europa potrzebuje dla rozwiązania swoich problemów unii politycznej. Tak było w przypadku innych unii na świecie – amerykańskiej czy szwajcarskiej, że najpierw zaczynały się od związku politycznego i militarnego, a nie fiskalnego. Europa potrzebuje wspólnych sił policyjnych, wspólnej armii, wspólnego prawa azylowego, wspólnej polityki zagranicznej zamiast kontynuowania polityki popychającej ją w kierunku niezrównoważonej integracji fiskalnej.

Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) uczestniczyło w badaniu zainicjowanym i koordynowanym przez Lithuanian Free Market Institute na temat szarej strefy m.in. w krajach bałtyckich. Wyniki publikacji oparte są o badania ankietowe przeprowadzone w sześciu państwach: Polsce, Litwie, Łotwie, Estonii, Szwecji, i na Białorusi. W państwach bałtyckich czy na Białorusi odsetek osób przyznających się do zakupów w szarej strefie jest wyższy niż w Polsce. Z kolei w odsetek osób pracujących „na szaro” należy w Polsce do największych spośród badanych krajów. Różnica w częstości zakupów w szarej strefie może wynikać z geografii – w małych państwach bałtyckich przygraniczny przemyt jest prostszy.

Jak pisze FOR w komunikacie „9 proc. spośród ankietowanych osób w Polsce, zadeklarowało pracę przynajmniej częściowo „na szaro”; tylko na Białorusi odsetek ten był równie wysoki. Praca na szaro w Polsce, podobnie jak w innych krajach regionu, częściej oznaczała legalną pracę z częścią wynagrodzenia wypłacaną „pod stołem”, niż pracę bez żadnej umowy. Ponieważ ankietowane osoby mogą mieć opory przed przyznaniem się do nielegalnej pracy, badanie zawierało także pytanie dotyczące osób z grona znajomych, pracujących „na szaro”. 33 proc. Polaków twierdząco odpowiedziało na postawione pytanie. Wyższy odsetek pozytywnych odpowiedzi odnotowano tylko na Łotwie (36 proc.). Również tygodniowy czas poświęcony na pracę w szarej strefie w Polsce należał do najdłuższych (średnio 18 godzin w przypadku osób ankietowanych i 26 godzin w przypadku pytania o znajomych pracujących w szarej strefie)”.

>>komunikat FOR

>>raport (w języku angielskim)

Pedro Nicolaci da Costa z Peterson Institute pisze, że bardzo łatwo być dziś pesymistą jeśli chodzi o światową gospodarkę, ale długi weekend Święta Dziękczynienia skłania go raczej do poszukania pozytywnych zjawisk. Jest ich pięć. Po pierwsze amerykańska gospodarka działa całkiem dobrze, a nawet ostatnio zrewidowano dane dotyczące jej tempa wzrostu. Chiny zwolniły, ale rząd udowodnił, że jego interwencje potrafią zatrzymać rozwój zjawisk kryzysowych, i że ma jeszcze dużo przestrzeni fiskalnej, by takie interwencje prowadzić. Ostatnie dane wskazują, że przykładano zbyt wiele uwagi do słabości przemysłu, a zbyt mało do rosnącej sfery usług.

Po trzecie, czy pamiętacie czasy, kiedy wyglądało, że lada dzień strefa euro się rozleci? Nie rozleciała się. Po czwarte, wygląda na to, że możliwe jest strawienie przez kraje wschodzące podwyżek stóp FED, jeśli będą relatywnie łagodne. I po piąte – kraje wschodzące nie są bezradne, jeśli chodzi o odwrócenie skutków łagodnej polityki monetarnej w USA, Europie, Japonii i Wielkiej Brytanii za pomocą narzędzi z arsenału polityki kursowej.

Łukasz Tarnawa próbuje wytłumaczyć, dlaczego wyniki finansowe przedsiębiorstw, ogłoszone przez GUS w czwartek, są słabe. Według danych GUS wynik finansowy netto przedsiębiorstw (zatrudniających więcej niż 50 pracowników) w okresie I-III kw. wyniósł 73 mld zł, obniżając się względem wyniku sprzed roku o ok. 1,5 mld zł. Tarnawa tłumaczy to wydarzeniami jednostkowymi – uwzględnieniem bardzo poważnego wzrostu amortyzacji firm energetycznych związanego z inwestycjami oraz odpisu aktywów trwałych na ponad 8 mld złotych.

  • Powiązane tematy:

Komentarzem do tej analizy jest oświadczeniu podpisane przez Wojciecha Piskorza, prezesa zarząd Zespołu Elektrowni PAK, że w obecnych warunkach zarząd zmuszony jest „do natychmiastowego podjęcia trudnych, ale koniecznych decyzji w sprawie restrukturyzacji spółki i optymalizacji kosztów jej działalności”. „Jeszcze dwa, trzy lata temu ceny energii elektrycznej kształtowały się na poziomie bliskim 200 zł za MWh, dziś natomiast cena z dostawą energii w 2016 roku to około 165 zł za MWh, a na 2017 rok 161 zł. Ceny uprawnień emisji CO2 urosły z poziomu 6 euro za tonę w 2014 roku do ponad 8,5 euro za tonę obecnie”. Jednak ZE PAK, jak podaje portal wnp.pl, nadal jest zyskowny – miał przy przychodach ze sprzedaży ponad 2,25 mld złotych 21 mln zł złotych zysku po trzech kwartałach (przed rokiem zysk wyniósł 72 mln zł).

Opowiadania o tym, że Wielka Brytania będzie najlepiej prosperującym państwem świata to fantazja – uważa Martin Wolf (FT). Jej PKB per capita plasuje ja na 6. miejscu na świecie, o jedno miejsce wyżej niż w 1980 roku (wyprzedziła Włochy). W najbliższym latach wyprzedzi Francję, ale dziś PKB per capita według siły nabywczej w Wielkiej Brytanii wynosi 73 procent poziomu w USA, zaledwie 5 punktów więcej niż w roku 1980. Tekst Wolfa zastanawia się, co jest potrzebne do przyspieszonego tempa rozwoju, obok wzrostu produktywności, przy równoczesnym zrównoważeniu finansów publicznych, co zapowiedział kanclerz Osborne. Z rozważań tych wynika, ze Wielka Brytania musiałaby się stać podobnym do Niemiec wielkim pożyczkodawcą netto, co wydaje się mało prawdopodobne i mało pożądane z punktu widzenia świata.

Niskie stopy procentowe pozostaną długo na niskim poziomie, być może nawet zaledwie 1 procenta – twierdzi szef FED w San Francisco John Williams. Porównuje m.in. trzy metody oceny trendu długoterminowego i wszystkie wskazują na wyraźne obniżenie się trendu w odniesieniu do stóp krótkoterminowych.

Krótką teorię pożytków z eksportu przypomina Ricardo Hausmann, były minister planowania Wenezueli. Tymczasem coraz częściej słychać na świecie, że eksport i globalizacja nie są potrzebne i prowadzą do zubożenia narodów – wszak wywożone są towary – i nie rozwiązują ich podstawowych problemów związanych z edukacja czy służbą zdrowia.

 

Coraz więcej publikacji na temat nachodzącego szczytu klimatycznego w Paryżu. Dziś link do krótkiego raportu Amara Bhattacharya z Brookings Institution i Nicolasa Sterna, znanego brytyjskiego ekonomisty z LSE. Z ich obliczeń wynika, że według przyjętej formuły dobrowolnych ograniczeń emisji CO2 lub ograniczeń w stosunku do strategii business as usual, zamiast 68 mld ton w 2030 roku wyemitowanych zostanie ok. 55 do 60 miliardów ton ekwiwalentu CO2. Obecnie emisja wynosi 50 mld ton a do wprowadzenia świata na ścieżkę ograniczonego wzrostu temperatury potrzebne jest natomiast ograniczenie do 40 mld ton. Autorzy piszą o możliwościach ekonomicznych jakie niesie polityka ograniczania emisji i o niezbędnych nakładach na infrastrukturę (6 bilionów dol. rocznie).


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test