Francja finansuje wojnę z deficytu

18.11.2015
Mamy spięcie na linii Paryż Bruksela. Francja definitywnie nie zamierza przestrzegać 3 proc. limitu deficytu, a wojna z terroryzmem daje jej dodatkowy do tego pretekst. Dziś warto też przeczytać o chińskich aspiracjach w Afryce, lekcji z irlandzkiego ratowania banków oraz porady BCG na temat transformacji przedsiębiorstw. Na deser książki, które zmieniły życie biznesmenów.


Francja definitywnie nie zmniejsza deficytu budżetowego i atakuje Brukselę za niedostrzeganie, że będzie ponosić koszty wojny. Krytyczna ocena budżetu francuskiego przez Komisje Europejską dokonana została jednak przed zamachami. Francja od 2002 roku tylko dwukrotnie miała deficyt niższy niż 3 procent. Komisja Europejska uważa, że Francja nie zmniejszy deficytu poniżej 3 proc. w 2017 roku, tak jak zadeklarowała.

Tymczasem Ambrose Evans-Pritchard pisze o szczegółach planów francuskich. Do 2019 r. zniesione są ograniczenia w wydatkach zbrojeniowych. O 17 tysięcy osób zwiększy się zatrudnienie w jednostkach zapewniających bezpieczeństwo (m.in. 5 tysięcy policjantów, 2,5 tysiąca strażników więziennych, tysiąc celników). Dług publiczny wzrośnie do ok. 100 procent PKB, a ograniczenie deficytu do 3 procent PKB nie zostanie spełnione do końca dekady.

A jak będzie – trudno powiedzieć. Zwykle jednoznaczny w poglądach AEP powołuje się na pracę Gary Beckera na temat skutków psychologicznych terroryzmu i wpływu strachu na zachowania konsumenckie. Z abstraktu pracy Beckera, wynika że podkreślał on zróżnicowanie reakcji u konsumentów stałych i okazjonalnych dóbr ważnych przy akcie terroryzmu takich jak kawa w kawiarni czy transport autobusowy, gdy zamachy dokonane były w kawiarni lub autobusie. Na przykładach reakcji na zamachy w Izraelu badał także znaczenie edukacji i wpływu mediów.

W New York Times dobry, przeglądowy tekst o ekonomicznych kosztach terroryzmu. Pośrednie są ważniejsze od bezpośrednich. Izrael miałby produkt krajowy wyższy o prawie 9 procent, gdyby zamiast ataków palestyńskich panował tam pokój. Nadto w Izraelu rośnie konsumpcja prywatna i rządowa, natomiast jako źródła wzrostu PKB mniej ważne stają się inwestycje i eksport netto. Po zamachach 11 września koszty bezpośrednie (straty fizyczne) wyniosły 55 mld dol. a straty ekonomiczne 123 miliardy dol. Natomiast koszty rozbudowy departamentu bezpieczeństwa krajowego wyniosły potem 589 miliardów dolarów, koszty wojny w Iraku 1,6 biliona dol. i dalsze ciągnione koszty wojny oraz opieki nad weteranami 869 mld dol.

O aspiracjach chińskich w Afryce piszą Mark Esposito (Harvard) i Terence Tse (ESCP Europe). Inwestycje chińskie wyniosły na tym kontynencie już 22 mld dol., coraz częściej dotyczą nie kopalni i ziemi, lecz infrastruktury, by poprawić marną reputacją, na którą Chińczycy zapracowali m.in. takimi „kwiatkami” jak w Zambii, gdzie w chińskiej kopalni trzeba pracować dwa lata, żeby dostać kask ochronny. Chińczycy przywożą ze sobą często własnych pracowników, natomiast nie przywożą know-how i technologii. Import produktów chińskich doprowadził do upadłości m.in. lokalne firmy tekstylne. Projekty z udziałem chińskich firm są uzgadniane w rozmowach na najwyższym szczeblu politycznych i administracyjnym, a nie w wyniku przetargu.

Portal voxeu.org omawia lekcje z irlandzkiego ratowania banków, jakie wynikają z konferencji MFW, centralnego banku Irlandii i CEPR. Podkreślano m.in. klarowność celów i determinację rządu irlandzkiego, który był „właścicielem” reform, w realizacji programu. Szefowa MFW, Christine Lagarde, wyliczając sukcesy wspomniała też o dwóch słabych punktach: banki są niedostatecznie skapitalizowane i mają nadal zbyt wysoki odsetek NPL. Minister finansów Michael Noonan żałował, że gdy program był realizowany, EBC absolutnie nie zgadzał się, by część kosztów operacji ratunkowych ponosili nabywcy obligacji emitowanych przez banki (później EBC zmienił zdanie)

Boston Consulting Group przygotowało kilka tekstów dotyczących transformacji korporacji. Jeden z nich dotyczy pierwszych 100 dni. Pouczająca jest tabelka, jakie działania należy wykonać w zakresie przychodów, struktury organizacyjnej, efektywności kapitałowej i redukcji kosztów. Na przykład w marketingu zastosowanie lepszej analizy danych i optymalizacja wydatków daje redukcję kosztów 10 do 20 procent i o 3 do 8 procent wyższą sprzedaż. Zmniejszenie liczby szczebli w strukturze organizacyjnej zmniejsza pośrednie koszty pracy o 15 do 30 procent. Redukcja zapasów i lepsze zarządzanie płatnościami i należnościami zmniejsza kapitał pracujący o 20 do 40 procent. W sumie kategorii jest 11 i pewnie gdyby wszystkie zastosować suma redukcji kosztów byłaby mniejsza, ale niewątpliwie w każdej organizacji, która powinna ulec transformacji rezerwy są ogromne. To samo, podejrzewam, dotyczy budżetu i funkcjonowania administracji, jednostek budżetowych itd.

Portal wysokienapięcie.pl. opisuje jak może wyglądać porozumienie na szczycie klimatycznym w Paryżu. Otóż na pewno nie będzie konkretnych celów redukcyjnych, jak w Kioto. Fragment tekstu: „Zamiast tego w Paryżu najprawdopodobniej zostanie podpisane „miękkie” porozumienie. Zdaniem naszego rozmówcy [jednego z negocjatorów-red.] szanse, że znajdzie się tam choćby łączna ilość emisji gazów cieplarnianych, które powinny zostać zredukowane jest niewielka. W jego ocenie większe szanse ma natomiast propozycja, z którą wystąpili m.in. polscy negocjatorzy – zapisania, że celem sygnatariuszy porozumienia jest utrzymanie maksymalnego ocieplenia klimatu na poziomie najwyżej 1,5-2 st. C do końca tego wieku. Państwa zobowiązywałby się wspierać ten cel, każde w ramach własnych możliwości – tak przez redukcję emisji, jak i m.in. przez odwrócenie trendów deforestacji i dodatkowe zalesianie”.

Dlaczego politycy na świecie są tak beznadziejni, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy – pyta w komentarzu redakcyjnym Investors Business Daily. Japonia w kolejnej recesji, Europa zwalnia, Chiny i Brazylia podobnie, nawet wzrost w Ameryce wydaje się już nieco zużyty. Powód: ta sama od lat neokeynesowska polityka łatwego pieniądza, wysokiego długu publicznego i ciężkiej regulacji. Wszystkie trzy regiony – USA, Europa i Japonia, odpowiadające za 45 procent światowej gospodarki , prowadzą taka politykę i nie chcą zmienić. Ale dlaczego? Czyżby zajęci nierównościami i ociepleniem klimatycznym politycy nie dostrzegali tego, co się dzieje z ich gospodarkami? Na to wygląda.

Pouczający tekst w gazeta.pl o podatkach firm handlowych. Lidl, Rossman i Biedronka i ujawniły ile zapłaciły lub zapłacą w tym roku CIT (od 120 do 275 mln zł). Dane są spójne z danymi dotyczącymi rentowności sieci handlowych na Zachodzie oraz z informacjami z Ministerstwa Finansów o zapłaconych przez nie podatkach, a niespójne z argumentami PiS co do płatności i rzekomego transferowania zysków. Choć autorzy tego nie piszą, to z danych dość jednoznacznie wynika, że podatek od sklepów wielkopowierzchniowych jest po prostu kolejnym podatkiem konsumpcyjnym nałożonym na obywateli, by sfinansować przynajmniej część obietnic wyborczych PiS.

Kilkunastu szefów firm opowiedziało w Fortune, jakie książki zmieniły ich życie. Bodaj najwięcej jest poświęconych zagadnieniom z obszaru psychologii, trochę mniej z zarządzania, polityki i ekonomii (są jednak m.in. Jack Welch i Charles Wheelan), mamy dwie pozycje historyczne i dwie powieści – „Człowiek bez właściwości” Musila i „Marsjanin” Andy Weira.

„Rise of the robots” Martina Forda została wybrana książką 2015 roku przez jury FT i McKinseya.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test