Gospodarka amerykańska przyhamowała

30.04.2015
Fala słabych danych zachęca do rozważań, czy hamowanie w gospodarce amerykańskiej jest trwałe. Warto dziś przeczytać także o argumentach na rzecz wolnego handlu, kondycji banków amerykańskich, sukcesach ministra skarbu, który odwołując zarząd Energi zmniejszył jej kapitalizację w jeden dzień o 700 mln złotych, o raporcie na temat ograniczeń rynku aptecznego i pomysłach radykalnego obniżenia kwoty dopuszczalnej w transakcjach gotówkowych.


Ożywienie po Wielkiej Recesji trwa w gospodarce amerykańskiej już szósty rok. Najnowsze dane makroekonomiczne (zaledwie 0,2 procent wzrostu PKB w I kwartale, i to tylko dzięki wzrostowi zapasów, spadek inwestycji o 23 procent, eksportu o ponad 7 procent) sugerują, że silnik zaczyna się dławić i to jeszcze zanim FED zaczął podnosić stopy procentowe.

W ciągu ostatnich 50 lat nikt ani w MFW, ani w ministerstwie skarbu USA nie przewidział recesji na rok wcześniej – twierdzi były sekretarz skarbu Larry Summers. Ambrose Evans-Pritchard, znany komentator Telegraph, nie lekceważy tych ostrzeżeń, ale pisze, że nie należy ich przeceniać. Pozytywne przesłanki wskazujące, że hamowanie jest tylko przejściowe to neutralna polityka fiskalna, stopniowo rosnąca podaż pieniądza, szybki przyrost kredytu dla firm. Nadmiar domów na rynku nieruchomości został już wyczyszczony, a na rynku pracy stosunek nowych miejsc pracy do aplikantów jest wyższy niż w był w szczycie boomu w 2007 roku.

Czy naprawdę dobre czasy się skończyły? – zastanawia się Michael Boskin, jeden z byłych doradców prezydenckich w USA. Niekoniecznie. Postęp technologiczny prowadzący do wzrostu produktywności powinien trwać nadal. Optymiści wyliczają m.in. smartfony, Big Data, oczekiwane osiągnięcia w robotyce, bionaukach i nanotechnologii jako elementy nowej ery technologicznej.

Historia poucza zresztą, że często nie udaje się przewidzieć przełomowych zastosowań wynalazków w momencie, gdy powstają. Wiele z nich powstaje obecnie w sektorze zdrowia, gdzie wycena korzyści ekonomicznych jest trudniejsza niż w innych. By ułatwić postęp technologiczny rządy powinny zachęcać do innowacji, przedsiębiorczości i inwestycji w kapitał fizyczny i ludzki, likwidując biurokratyczne bariery, zmniejszając dług i deficyt, reformując edukację, inwestując w R&D i prowadząc politykę podatkową zachęcającą do tworzenia kapitału.

Apel do Kongresu o wolny handel i wprowadzenie porozumienia transpacyficznego na drogę szybkiej legislacji opublikowało grono 13 amerykańskich ekonomistów – byłych szefów prezydenckiej Rady Doradców Ekonomicznych. Jego treść i argumenty za wolnym handlem, a przeciwko merkantylizmowi, relacjonuje Gregory Mankiw, dziekan wydziału ekonomicznego Uniwersytetu Harvarda. Omawia także książkę prof. Bryana Caplana opublikowaną kilka lat temu pod tytułem „Mit racjonalnego wyborcy. Dlaczego demokracje wybierają błędne polityki”. W przypadku handlu międzynarodowego jest kilka źródeł niechęci do niego i fałszywych poglądów: uprzedzenie do zagranicy, uprzedzenie do rozwiązań rynkowych i niedocenianie sprawności rynku w alokacji środków oraz niezrozumienie funkcjonowania rynku pracy.

Zupełnie pod prąd o amerykańskich bankach pisze były główny ekonomista MFW Simon Johnson. Na ogół uważa się bowiem, że ich kondycja uległa poprawie po kryzysie, są lepiej skapitalizowane, zmniejszyły dźwignię zadłużenia. Tymczasem jak pisze Simon Johnson główne ryzyka finansowe są dziś w USA takie same, jak przed kryzysem 2007-2008 roku. Generują je wielkie banki, nadal zbyt zadłużone i mające zbyt mało kapitału w swoich bilansach. Nie mówiąc o regulatorach, którzy w ogóle – jak to określa Johnson – zasnęli za kierownicą. Wskaźniki kapitałowe, którymi tak często szermują bankierzy i oficjele wprowadzają w błąd, ponieważ zawierają m.in. goodwill i odroczone korzyści podatkowe, a zatem wartości, które nie mogą posłużyć pokryciu strat. Według niektórych szacunków kapitał Morgan Stanley stanowi zaledwie 4 procent jego bilansu, a średnia w sektorze wynosi zaledwie 5 procent.

W jaki sposób może dojść do niewypłacalności Grecji opisuje zerohedge korzystając obszernie z analizy szwajcarskiego banku UBS (pouczające schematy).

Konfederacja Lewiatan publikuje raport o potrzebie eliminacji barier na rynku aptecznym. Liczba ograniczeń na tym rynku jest zdumiewająca. Propozycje: wyłączenie spod zakazu reklamy aktywności aptek jako placówek ochrony zdrowia publicznego, transparentność cen, zwiększenie dostępności leków refundowanych poprzez zmianę wysokości i sposobu wyliczania urzędowej marży detalicznej, czy wykorzystanie potencjału aptek internetowych. Pdf dostępny jest tutaj.

7 procent straciły w środę akcje koncernu energetycznego Energa, bo nagle ministerstwo skarbu zmieniło cały dotychczasowy zarząd. Kapitalizacja spółki zmniejszyła się w ciągu jednego dnia o ponad 700 mln złotych. Ministerstwo nie podało przyczyn zmian, nieoficjalnie mówi się, że poprzedni zarząd był przeciwny konsolidacji energetyki, a w szczególności połączeniu Energi z PGE. Od upublicznienia w 2013 roku notowania Energii wzrosły o 64 proc. To wynik w tym czasie znacznie lepszy od innych spółek energetycznych i WIG 20.

„Banki lobbują obniżenie progu rozliczeń w gotówce z 15 do 3 tysięcy euro, a Ministerstwo Finansów to popiera. Za fasadą różnych argumentów, kryje się nieokiełznana chciwość sektora bankowego, który chce zarabiać miliardy za pomocą ustaw” – twierdzi Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Przeciwko obniżeniu progu jest minister gospodarki.

ZPP twierdzi, że obniżka dla wielu mikro i małych firm w Polsce oznaczałoby wykluczenie i konieczność działania w szarej strefie, gdyż przedsiębiorcy musieliby powszechnie posługiwać się bankowością elektroniczną. Tymczasem z badań PARP wynika – jak podaje ZPP – 10,6 proc. przedsiębiorstw w ogóle nie ma komputerów, a 17,4 proc., nie posługuje się Internetem (mikroprzedsiębiorstwa – 18,1 proc. oraz przedsiębiorstwa rozpoczynające działalność – 46,6 proc.). – Sprzeciwiamy się narzucaniu przedsiębiorcom sposobu rozliczania ich transakcji, zarówno w relacji przedsiębiorca-klient, jak i relacji przedsiębiorca-przedsiębiorca – mówi Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP.

Na deser Bloomberg, który opisuje business model 45-letniej Mariah Carey, jak twierdzi agencja jedynej pop-gwiazdy, która nie organizuje wielkich tournée po świecie, a jej płyty od wielu lat nie przyniosły hitów. Mimo to „wyceniana” jest na ponad pól miliarda dolarów. Jej biznesy są mocno zdywersyfikowane. Carey sama pisze teksty, więc ma dodatkowe źródło dochodu w postaci tantiem (m.in. z najpopularniejszej piosenki świątecznej All I want for Christmas is You). Po fiasku jednej z płyt wytwórnia EMI wycofała się z wieloletniego kontraktu z Carey – gwiazda otrzymała 28 mln dol. odszkodowania. Pochyla się nad każdym dolarem: kosmetyki Elizabeth Arden z jej marką przyniosły 150 mln dolarów od 2007 roku. Ma własną kolekcję biżuterii i butów sprzedawaną telewizji Home Shopping Network. A także własny napój bezalkoholowy. Za występ w American Idol skasowała 18 mln dol., teraz zastąpi przez 18 koncertów Celine Dion w Caesars Palace w Las Vegas (Dion zarabia na biletach 2 miliony dolarów za koncert).


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test