Koniec monetaryzmu

23.09.2015
Dziś warto przeczytać m.in. o kryzysie w Brazylii i powrocie socjalizmu w Chile, o tym jak w Nowej Zelandii postrzegany jest kryzys euro, jeszcze raz o obniżeniu wieku emerytalnego w Polsce, pogorszeniu nastrojów firm rodzinnych i o imporcie hinduskich spawaczy. A na koniec o oszustwach VW.


Decyzja FED o nie podwyższeniu stóp procentowych pogrzebała monetaryzm – pisze Anatole Kaletsky. Szokująca była nie tyle decyzja o utrzymaniu bliskich zera stóp procentowych jeszcze przez kilka miesięcy, lecz brak podwyżki w warunkach pełnego zatrudnienia (stopa bezrobocia spadła do 5 procent, czyli do poziomu stopy „naturalnej”). Mimo to FED nie obawia się wzrostu inflacji. Monetaryści (Milton Friedman), uważali, że poniżej pewnego poziomu bezrobocia szybki wzrost cen jest nieunikniony.

Angel Guria, sekretarz OECD – organizacji zrzeszającej rozwinięte państwa świata – pisze, że imigranci per saldo przyczyniają się do rozwoju, choć wyzwaniem będą zarówno koszty ich przyjęcia, jak i integracja, zwłaszcza tych gorzej wykształconych. Największym problemem jest przełamanie obaw obywateli. Politycy muszą też ich przekonać, że imigranci więcej dają niż biorą. Porównania wskazują, że indywidualne benefity są mniejsze od podatków i składek płaconych przez imigrantów, a dodatkowo ich praca przyspiesza wzrost gospodarczy i wnoszą do przyjmujących społeczeństw nową innowacyjność.

Nowy raport „Oil and Gas Reality Check” firmy Deloitte przekonuje, że cykliczne tąpnięcia cen ropy naftowej to nie nowość na tym rynku (ceny spadły z ponad 100 dol. do przejściowo nawet 45 dol. za baryłkę). Jednak sektor nafty i gazu działa w oparciu o inwestycje długoterminowe i w przeszłości wychodził już z podobnych kryzysów obronną ręką. Bardzo dobrze radzi sobie downstream, czyli przetwarzanie surowców, w którym marże są na bardzo wysokich poziomach – pisze Deloitte. Dużo gorsza jest sytuacja w segmencie upstream, czyli wydobycia surowców, ale spadki cen często pobudzają innowacje. Wobec tego można oczekiwać, że obecna sytuacja spowoduje ożywienie działalności badawczo-rozwojowej, szczególnie w części upstreamowej – wyjaśnia Deloitte. Deloitte zwraca uwagę na takie zjawiska jak: samowystarczalność USA w zakresie ropy i gazu, nadprodukcj z (31,6 mln baryłek dziennie zamiast 30 mln ustanowionych jako limit) w krajach OPEC oraz na zwrot Rosji w stronę Azji (transakcje z Chinami na 400 mld dol. i Indiami na 100 mld dol.).

Kolejne wydanie Barometru Firm Rodzinnych KPMG. Z danych wynika, że europejskie firmy rodzinne coraz lepiej oceniają swoje perspektywy, natomiast w polskich przedsiębiorstwach widoczne są oznaki słabnącego optymizmu. Pozytywnie swoją sytuację ocenia już mniej niż połowa polskich firm rodzinnych – cytuje komunikat Deloitte agencja ISB. „W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wzrost przychodów odnotowało 22 proc. polskich firm rodzinnych – to aż o 19 punktów procentowych mniej niż w poprzedniej edycji badania. 17 proc. firm podjęło decyzję o zwiększeniu zatrudnienia – w poprzedniej edycji odsetek ten wynosił ponad 30”. Mniejsza jest też chęć podejmowania nowych inwestycji – z 70 proc. w poprzedniej edycji badania do 53 proc. obecnie. Największe problemy i wyzwania polskich firm rodzinnych to: wzrost kosztów pracy, coraz większa konkurencja i i niestabilna sytuacja polityczna.

Wygląda na to, że antyrynkowej ustawy o jednolitej cenie książki, ustanawiającej sztywne ceny na książki, w tej kadencji Sejmu nie będzie. W starciu lobby wydawców z lobby księgarni internetowych zwycięzcą okazał się poseł, który…. odroczył posiedzenie komisji. >>więcej

 

Jeszcze jeden komentarz – Grzegorza Baczewskiego z Konfederacji Lewiatan – o ustawie emerytalnej według prezydenta Dudy. Baczewski zwraca uwagę, że o ile teraz na jednego emeryta przypada przeciętnie 3,9 osób w wieku produkcyjnym, o tyle w 2050 r. będzie to już 1,9 osoby. Pytając o preferencje odnośnie wcześniejszego wieku emerytalnego, należy uczciwie zapytać: Czy chcesz mieć emeryturę niższą o 40 proc.?, bo taki byłby skutek obniżenia wieku emerytalnego dla kobiet do 60 lat. Baczewski szacuje dodatkowe wydatki spowodowane ustawą (rosnąca luka w ZUS) na poziomie 140 mld zł do 2025 r. i aż 381 mld zł do roku 2035.

Prezydent proponuje dokładnie odwrotne działanie niż zalecają międzynarodowi eksperci i idące pod prąd zmian, które zachodzą w Unii Europejskiej. Do 2040 r. wiek emerytalny kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat lub więcej będzie miało 14 państw Unii, w tym w większości te najlepiej rozwinięte.

Dwa doniesienia z Ameryki Łacińskiej. Pisząc o Brazylii, Goldman Sachs zwraca uwagę na kilkanaście czynników pogłębiających kryzys: dostosowanie fiskalne, wysokie stopy procentowe, coraz trudniejszy dostęp do kredytu, wysokie zadłużenie gospodarstw domowych, rosnące zapasy, słaby popyt zewnętrzny, niskie ceny surowców, polityczna niepewność, skrajnie niskie wskaźniki optymizmu biznesu i konsumentów. Dolar kosztuje już ponad 4 reale, jeszcze na początku 2012 roku kurs nie sięgał 2 reali za dolara.

Natomiast dwaj chilijscy ekonomiści z Fundacion para el Progreso piszą, że Chile odwraca się od swoich osiągnięć i pod rządami socjalistycznej prezydent, pani Bachelet, zwiększa podatki, wydatki publiczne oraz zakres etatyzmu i kolektywizmu. Staje się znowu krajem latynoamerykańskim, z wszystkimi wadami systemowymi .

Warto przynajmniej przekartkować obszerne opracowanie Oliviera Hartwicha, ekonomisty z Nowej Zelandii, dlaczego Europie się nie udało (Why Europe failed). Po pierwsze, integracja europejska zawsze była projektem elit, a nie społeczeństw. Po drugie, politycy przekupywali społeczeństwa benefitami państwa dobrobytu (przekupywani sami finansowali „łapówki”, którymi ich kupowano), aż doszli do ponad 50-procentowej redystrybucji w warunkach równocześnie ogromnego zadłużenia publicznego.

Rynek pracy. Ciekawostka. Remak musi ściągać profesjonalnych spawaczy z Indii, bo w Polsce ich brakuje. Zatrudnił już 50 Hindusów (cała załoga liczy ok. 600 pracowników).

Paul Nieuvenhuis z Uniwersytetu Cardiff pisze, że Volkswagen odłożył już 6,5 miliarda euro na pokrycie ewentualnych kar za fałszowanie danych dotyczących spalin. Jest zastanawiające, dlaczego potrzebne było działanie ubogich organizacji pozarządowych, a nie bogatych agencji rządowych, by zidentyfikować oszustwo. To NGO kupiły trzy samochody i sprzęt do testowania. Na trasie z San Diego do Seattle okazało się, że testowany Volkswagen Jetta miał 15 do 35 razy większą emisji tlenków azotu niż dopuszczalna. Prawdopodobnie program ograniczający emisję włączał się tylko w czasie oficjalnych testów. Ten skandal może doprowadzić do zacieśnienia regulacji dotyczących emisji, tak jak kryzys finansowy i skandale bankowe wywołały zaostrzenie regulacji w bankach. Może też doprowadzić do śmierci Diesla – samochody z tymi silnikami były dotychczas łagodniej traktowane jeśli chodzi o toksyczne spaliny, bo równocześnie mocno ograniczały emisję CO2.

Obszerną relację z rozwoju wydarzeń daje też Reuters, zauważając, że obok akcji VW, które poleciały 20 procent we wtorek, spadają także notowania innych koncernów (m.in. BMW, Peugeot, Fiat) w związku z możliwym ogólnoeuropejskim śledztwem w sprawie testów emisji. Łączny wymiar kar nałożonych na VW za fałszowanie danych może wynieść 12 mld euro.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły