Mniej państwa i regulacji, więcej prywatnej przedsiębiorczości

28.04.2015
Taka recepta na kryzys wynika z kilku tekstów, od jakich zaczynam dzisiejszy przegląd. Ponadto warto przeczytać, że Chiny ruszają z luzowaniem ilościowym, Unia Europejska chce ukarać Gazprom, a teoria Piketty’ego prowadzi do absurdu.


Steen Jakobsen, główny ekonomista Saxo Bank pisze w punktach w felietonie: zero wzrostu i zero inflacji korelują z zero nadziei; polityka utrzymania status quo za wszelką cenę blokuje produktywność i kreatywność; małe i średnie firmy mogłyby ożywić wzrost, ale muszą dostać taką szansę. Ta pierwsza obserwacja powstała po podróżach do Chorwacji, Słowenii, Turcji, Australii i Hongkongu. Obietnice Jakobsena jako „Prezydenta”: zero wzrostu sektora publicznego przez następne 10 lat, prywatny musi rosnąć szybciej niż państwowy; kapitał inwestycyjny powinien być skierowany na małe i średnie firmy – tam powstają miejsca pracy, każda nowa regulacja wymaga likwidacji co najmniej jednej starej, powszechnie w regulacjach powinna obowiązywać „klauzula zachodzącego słońca” (automatycznego wygaszania przepisu); koniec z makropolityką zabijającą produktywność, innowacje, kreatywność, ograniczającą wolność i idee. Bogactwo buduje się od dołu, a nie od góry.

Dziennik Financial Post pisze, że Kanada stała się pierwszym krajem na świecie, w którym weszło w życie prawo nakazujące, by każda nowa regulacja automatycznie likwidowała co najmniej jedną istniejącą (Red Tape Reduction Act). W praktyce jako politykę stosowano już zasadę, że koszty regulacji muszą być wyliczone i co najwyżej równe kosztom likwidowanym równocześnie. Kanadyjska Federacja Niezależnych Przedsiębiorstw szacuje, że koszty regulacji wynoszą 37 miliardów dolarów rocznie; 30 procent z nich mogłoby być natychmiast wyeliminowanych, bez żadnej szkody dla zdrowia, bezpieczeństwa czy środowiska. Brytyjska Kolumbia jest dowodem – w ciągu ostatnich dziesięciu lat zlikwidowano tam bez żadnych skutków negatywnych 40 procent regulacji. Rząd kanadyjski ostatnio opublikował spis inwentarzowy 129 860 regulacji obowiązujących w państwie, których stosowanie będzie śledzone pod kątem czy aktywność regulacyjna rośnie czy maleje.

W obserwacjach Satijata Dasa na temat współczesnego świata, pokusy nadużycia, napędzania wzrostu stale rosnącym długiem i „frywolną” konsumpcją, nie ma nic specjalnie nadzwyczajnego poza skojarzeniem, że coraz bardziej zaczyna on przypominać imperium Majów, które upadło pod ciężarem fanaberii elit, ich pasożytniczego charakteru, „frywolnych” pożądań dóbr luksusowych i konsumpcyjnych.

Pouczający kalkulator podatkowy na stronie SprawdzPodatki.pl uruchomiło Forum Obywatelskiego Rozwoju. Jak pisze w informacji dzięki niemu każdy może oszacować, ile pieniędzy w postaci różnego rodzaju podatków i składek płaci na utrzymanie państwa. Narzędzie pokazuje również na co państwo je wydaje; jaka część z nich przeznaczona jest m.in. na emerytury, służbę zdrowia, edukację, administrację i inne. Można też sprawdzić ile zarabiamy, ile dostajemy do ręki i ile płaci za naszą pracę pracodawca. Kalkulator FOR pozwala także oszacować, ile płacimy VAT i akcyzy. Każdy użytkownik może wygenerować swój własny, spersonalizowany Rachunek od Państwa. Oryginalny kalkulator podatkowy został przygotowany przez zaprzyjaźniony litewski think tank Lithuanian Free Market Institute. FOR zaadoptowało aplikację do polskich warunków.

Chiny rozpoczynają QE zapowiadając skup obligacji emitowanych przez lokalne władze, których dług wynosi już 2,6 biliona dolarów. Chiński bank centralny miałby skupić obligacje warte 160 mld dol., analizowane są także inne niekonwencjonalne rozwiązania. Jednak komentatorzy uważają, że nie jest to prawdziwe stymulacyjne QE mające na celu obniżenie stóp procentowych, lecz raczej forma wsparcia władz lokalnych. Chiński minister finansów Lou Jiwei ostrzegł w weekend, ze prawdopodobieństwo wpadnięcia Chin w pułapkę średniego dochodu w ciągu najbliższych 5-10 lat wynosi 50 procent, o ile Chiny nie zmniejszą skali długów. Coraz więcej analityków, m.in. na podstawie danych dotyczących zużycia energii czy transportu, szacuje aktualny wzrost gospodarczy w Chinach na zaledwie ok. 4 procent (oficjalnie 7 proc.).

Simone TagliapietraGeorg Zachmann na stronie think tanku Bruegel analizują postępowanie Komisji Europejskiej przeciwko Gazpromowi za manipulacje cenowe i dyskryminowanie niektórych państw Unii, a także wiązanie dostaw z innymi warunkami. Unia ostatnio wysłała do Gazpromu oficjalny dokument – Listę Zarzutów. Zdaniem autorów postępowanie Komisji może ułatwić Gazpromowi zmianę strategii w nowym otoczeniu (spadający popyt Unii na gaz ziemny, ekspansja dostaw z USA, spadek cen ropy na świecie) czego dotychczas nie zrobił, a konkurenci, jak Statoil, już uczynili. Mogą jednak przeważyć polityczne decyzje, a wówczas Gazprom nie będzie współpracował z Komisją Europejską i stosunki Unii z Rosją ulegną dalszemu pogorszeniu.

Inaczej do tematu podchodzi ekspert Brookings, który zastanawia się, czy antymonopolowe postępowanie przeciwko Gazpromowi ma szanse powodzenia. Jest to wątpliwe. Między innymi dlatego, że kontrakty poszczególnych państw są zawierane jako rządowe i różnią się między sobą, co utrudni sprowadzenie ich do wspólnego mianownika i udowodnienie nadużywania siły rynkowej przez kocnern. Po drugie, trudno winić Gazprom, za brak infrastruktury w Europie , który uniemożliwia stworzenie wspólnego rynku na gaz ziemny. Nadto, nie za bardzo wiadomo, jakie elementy formuł cenowych stosowanych przez Gazprom miały by być nielegalne, na przykład wiązanie z ceną ropy na pewno jest dopuszczalne.

Anthony de Jasay, 90-letni weteran filozofii liberalnej pisze o książce Thomasa Piketty’ego „Kapitał w XXI wieku”, której polska edycja właśnie ukazała (fragment w skrócie). „Dla Piketty’ego wszystko pochodzi od nierówności w tempie wzrostu gospodarczego (g) i zwrotu z kapitału (r). Choć (r) jest w sposób trwały większe niż (g) nie wyjaśnia dlaczego. Załóżmy, że kapitał jest w pełni reinwestowany. Efekt jest taki, że zasób kapitału rośnie w takim samym tempie jak wynosi stopa zwrotu z niego. Przyjmijmy rozsądne szacunki z literatury, że długoterminowy zwrot z kapitału wynosi 4,5 procent, a zatem tempo wzrostu kapitału również 4,5 procent, natomiast wzrost gospodarczy 1,5 procenta. Od tego momentu model przystępuje do samozniszczenia. Z (r) stale wyższym od (g) kapitał nieuchronnie skonsumuje produkt. W naszym przypadku stanie się to po 60 latach, co nie jest dla Piketty’ego horyzontem zbyt długim. Punkt zniszczenia oznacza, że cały produkt z tego roku jest zaabsorbowany jako przyrost kapitału. Pracownicy głodują ponieważ produkują tylko maszyny, narzędzia i materiały budowlane, ale nie dobra konsumpcyjne. Po 60 latach życia modelu wszelka aktywność staje, a wszyscy pracownicy są pożarci przez potwora kapitalizmu”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test