Oddech wojny w Europie

29.07.2014
Dziś w przeglądzie opinii i wiadomości ze świata o wojnie w Europie, tej, o której mówią, że nam grozi i tej, która wybuchła sto lat temu. A także o gospodarce Gruzji, walce z biedą w USA i finansowym gnębieniu firm we Włoszech przez instytucje publiczne i emigracji do Niemiec.

(zdjęcie pochodzi z publicznej domeny)


Po wyroku trybunału arbitrażowego w Hadze, który nakazał Rosji zapłatę właścicielom Jukosu ponad 50 mld dolarów odszkodowania pojawiły się liczne komentarze, czy Rosja zapłaci czy nie. Najbardziej szokującą wypowiedź rosyjskiego oficjela cytuje Financial Times: „Nadchodzi wojna w Europie, więc czy odszkodowanie może mieć jakieś znaczenie?”.

 

Ambrose Evans-Pritchard na marginesie wyroku zwraca uwagę, że na kooperacji z Rosnieftem, którego już dotykają sankcje USA, poważne straty może ponieść British Petroleum (właściciel 20 procent akcji Rosnieftu) i zastanawia się, jak w ogóle doszło do tej współpracy konsekwentnie podtrzymywanej i rozwijanej także w tym roku. Doszło, bo BP, podobnie jak inne koncerny naftowe ma wieloletnią tradycję współpracy z różnymi reżimami. Pracuje się z tym, kto ma dostęp do rezerw ropy, to oczywiste.

W kontekście wojny ukraińskie plany prywatyzacyjne wyglądają dość dziwnie, ale rząd w Kijowie właśnie je uchwalił. Mają przynieść ponad 1,5 mld dolarów do końca roku. Oligarchowie już ustawiają się w kolejce, bo będzie tanio.

 

 

W zerohedge.com do obejrzenia pierwsze strony gazet, które ukazały się dokładnie sto lat temu ogłaszając początek wojny (niektóre go nie zauważyły). Warto popatrzeć na cenę Washington Times: 1 cent. Dla porównania – szacuje się, że państwa Ententy (w tym USA) wydały na I wojnę światową 147 mld dolarów (uwaga! w dolarach z 1913 roku), państwa centralne 61 mld dol. Dziś Washington Times kosztuje 100 centów (w subskrypcji 75 centów) – to też motyw do zadumy.

Wall Street Journal przygotował fotostory z dobrymi tekstami informacyjnymi, o dziedzictwie Wielkiej Wojny, jak niegdyś nazywano I wojnę światową. W 100 przejawach tego dziedzictwa obok polityki mamy też skutki ekonomiczne (np. rewolucja naftowa, nowe produkty m.in. sanitarne czy puszkowana żywność), techniczne i społeczne. Więcej niż myślimy.

Jedna z ciekawszych analiz jakie ostatnio widzieliśmy (sądząc tylko z abstraktu) – czy warto inwestować na giełdzie w firmy, które mają bardzo zadowolonych pracowników. W amerykańskie i brytyjskie – tak (zwrot z inwestycji jest ponadprzeciętnie wysoki), w niemieckie nie. Różnica wynika z różnych elastyczności rynku pracy. Na rynkach regulowanych, które automatycznie zapewniają dobrobyt pracownikom, dodatkowe wydatki na ich satysfakcję zmniejszają zyski.

 

Rośnie emigracja do Niemiec, które są krajem numer 1 w emigracji do Europy i drugim na świecie po Stanach Zjednoczonych. Jeszcze w latach 2008-2009 bilans netto był negatywny, więcej osób wyjeżdżało niż przyjeżdżało. Poprawia się jakość przyjeżdżających – piszą analitycy Deutsche Bank. Udział absolwentów szkół wyższych podwoił się w ciągu ostatniej dekady do 43 procent. W latach 2014-2015 Niemcy przyjmą po ok. 300 tysięcy emigrantów rocznie, co podwyższy potencjalny PKB o 0,4 punktu procentowego i obniży tempo wzrostu płac o 0,2 punktu procentowego.

Kraj zapomniany – Gruzja (dostęp tylko do wniosków na jedną stroniczkę z Deutsche Banku). Po demokratycznej zmianie rządu poprawiły się relacje z Rosją, a równocześnie okazuje się, że nowy prezydent nie zaprzepaszcza osiągnięć gospodarczych byłego prezydenta Saakaszwilego. Gruzja jest już na 8 miejscu na świecie w rankingu Doing Business, inflacja wynosi 4 procent (cel banku Gruzji wynosi 6 proc.), deficyt fiskalny spadł do 2,5 proc. PKB w 2013, w tym roku utrzyma się między 3 a 4 proc., a dług publiczny wynosi 33 procent PKB. Wzrost gospodarczy w latach 2014 -2015 prognozuje się na poziomie 5 proc. rocznie. Słaby punkt to dług zagraniczny (ok. 80 procent PKB), ale szczęśliwie dług krótkoterminowy jest relatywnie niewielki.

O efektach walki z biedą przy 16-krotnie większych realnie wydatkach niż 50 lat temu pisze Heritage Foundation. Jak to możliwe, że poziom biedy wynosi od pół wieku tyle samo – mniej więcej 12-15 procent? Otóż w USA do dochodów rodzin nie dolicza się 97 procent tego, tego co otrzymują w ramach pomocy społecznej. W 2012 było to ponad 900 mld dolarów, 9000 dolarów na jednego odbiorcę pomocy (ok. 100 mln Amerykanów korzysta z co najmniej jednej formy pomocy). W istocie wiec dane o biedzie pokazują stopień samowystarczalności finansowej rodzin i ten faktycznie się nie zmienia, co oznacza kompletna porażkę rządu, który wprowadzając system welfare state w czasach prezydenta Johnsona zapowiadał likwidację przyczyn biedy i podwyższenie samowystarczalności finansowej ubogich. Heritage uważa, że to sam system jest winien tej klęsce, osłabiając normy i wartości dotyczące pracy i małżeństwa.

W czwartą rocznicę podpisana ustawy Dodda-Franka komentator Los Angeles Times pyta dlaczego nadal istnieją instytucje finansów za wielkie, by upaść? To proste, bo dostarczają milionom wyborców, których dochody są w stagnacji lub spadają, taniego kredytu. Dzięki czemu ludzie mają żyją w iluzji utrzymanego standardu życia a politycy robią wszystko, by ten stan podtrzymać.

 

Ile wynosi naprawdę dług publiczny Włoch? Więcej niż oficjalnie. Jak podał Bank Włoch zaległości płatnicze instytucji publicznych wobec prywatnych dostawców wynoszą już ponad 75 mld euro. Miały być spłacone wiosną, potem do września, teraz może będą do końca roku, ale to coraz mniej prawdopodobne. Dług Włoch wynosi 2120 mld euro, co daje 135,6 proc. PKB.

 

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test