Polska średniokonkurencyjna w wytwórczości

12.09.2014
Są nowe dane dotyczące konkurencyjności europejskiego i polskiego przemysłu. A ponadto w przeglądzie informacji i opinii m.in. ciąg dalszy sagi o Kompanii Węglowej, wywiad Paula Krugmana (inflacja jest dobra) i tekst z mises.org (inflacja jest zła), wideo o regulacji w Ameryce oraz do kontemplowania w weekend historyczne statystyki Polski w Europie, od XVI wieku poczynając.


Komisja Europejska opublikowała raport na temat konkurencyjności przemysłu w Europie. Generalnie od 2008 do 2013 roku udział wytwórczości (manufacturing) w wartości dodanej zmalał z 15,8 do 15,1 procent. Wzrósł on jednak w Czechach i Rumunii do 25 procent, wysoki i rosnący – powyżej 20 procent – jest także w Irlandii i na Węgrzech. Wysoki także, ale malejący jest na Słowacji i w Niemczech. Polska jest na 10 miejscu z udziałem 17,7 proc.

Poza Niemcami we wszystkich krajach między 2008 a 2012 rokiem zmalała liczba miejsc pracy w wytwórczości, w Hiszpanii o ponad 600 tysięcy, w Polsce niemal o 200 tysięcy. Polska jest w środku stawki europejskiej jeśli chodzi o inwestycje w maszyny (ale nieco powyżej średniej). Znacznie wyższe w relacji do produktu krajowego są one m.in. w Estonii, Czechach, Bułgarii, Rumunii i na Słowacji. Obszerny komunikat prasowy (w nim więcej ciekawych informacji m.in. na temat relacji między produktywnością a innowacjami oraz kwalifikacjami pracowników), cały raport, a także raporty na temat poszczególnych państw można pobrać stąd.

W serialu o górnictwie akcja czarna jak węgiel. Wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz zapowiada konsolidację kopalni z energetyką; jak mówi do ustalenia pozostaje tylko, które kopalnie przejmie PGE, Tauron i Enea oraz sposób płatności.

Marek Woszczyk, prezes PGE, mówi natomiast, że nie zamierza tych kopalni kupować, bo wystarczają mu kontrakty długoterminowe. W tej sytuacji są trzy możliwości. Dymisja jednego z panów. Bądź zmiana zdania. Bądź – co najbardziej prawdopodobne – wyposażenie PGE i innych spółek energetycznych w deficytowe kopalnie za darmo. W każdym przypadku zapłaci za to konsument energii i/lub podatnik.

Robert Shiller porównuje obecny stan świata z 1937 rokiem i zwraca uwagę na psychologiczne skutki długotrwałej stagnacji dla zachowań ludzi, od nadmiernej skłonności do oszczędzania z obawy przed trwałością kryzysu, do erupcji nacjonalizmów, nietolerancji i wojen.

Ambrose Evans-Pritchard pisze natomiast w Telegraph o postępującej fragmentacji Europy (Szkocja, Katalonia, Walonia, rewizjonizm węgierski), w związku z czym hegemonia Niemiec może okazać się nie najgorszym scenariuszem.

Wywiad Paula Krugmana dla Princeton Magazine w kilku zdaniach podsumowuje jego poglądy. Na pytanie o właściwą inflację Krugman odpowiada, że powinna wynosić 4 procent. Zapytany o to, jak sztucznie niskie stopy procentowe wpływają na oszczędności emerytalne pokolenia wyżu demograficznego (baby–boomers), Krugman żachnął się. „Och chłopcze, co to znaczy, że są sztucznie niskie. Stopy procentowe powinny zapewniać pełne zatrudnienie przy braku inflacji. Nie mamy pełnego zatrudnienia więc są za wysokie. Zadaniem FED jest stabilizacja gospodarki, a nie ochrona czyichś dochodów”. Czy bąble są złe? W gospodarce znajdującej się w depresji niekoniecznie. „Nawet złe inwestycje są przydatne, bo pomagają tworzyć miejsca pracy”.

Dla równowagi Andrew Marquart z niemieckiego Instytutu Ludwiga von Misesa wylicza 10 powodów, żeby potępić inflację. M.in. inflacja tworzy ekonomiczny boom, by potem doprowadzić do załamania (booms and busts), redystrybuuje bogactwo i siłę nabywczą do tych, którzy mają pierwsi dostęp do pieniędzy kreowanych bez pokrycia w oszczędnościach, sprzyja wzrostowi państwa i jego biurokracji, niszczy rodziny, korumpuje ludzi i czyni ich zazdrośnikami, materialistycznymi egoistami.

Składka na ZUS od przedsiębiorców wzrośnie skokowo. Dlaczego? Bo w założeniach budżetu państwa na 2015 rok przyjęto wzrost wynagrodzeń w gospodarce nominalnie prawie o 6 procent, z 3746 na 3966 zł.

Eksperci Boston Consulting Group zajęli się Montrealem, który choć jest silnym ośrodkiem akademickim oraz nowoczesnych przemysłów, to jednak rozwija się wolniej niż pięć innych miast w Kanadzie i ma wyższe bezrobocie. Przygotowali plan rewitalizacji wielkiego miasta w 10 krokach, zaczynających się od ustanowienia ambitnych celów, przez mobilizację lokalnych społeczności, poprawę infrastruktury i stworzenie warunków życia przyciągających talenty. Rewitalizacja wymaga także dania władzom miejskim większych praw, w tym podatkowych oraz jednolitej promocji wizerunkowej. Być może te rady okażą się przydatne dla innych wielkich miast, także w Polsce, odstających w dół od średniej.

Na ogół nie proponuję wideo, bo zajmuje zbyt dużo czasu, ale to jest zabawne i warto obejrzeć – jak od 1950 roku urosła objętość federalnych regulacji w Stanach Zjednoczonych. Nie tylko Europa szaleje.

Na deser historia. Portal wynagrodzenia.pl. (Sedlak&Sedlak) opisuje płace w Polsce od XVI wieku i porównuje z zarobkami w Europie. Początek: „W XVI wieku robotnik budowlany w Warszawie mógł ze swojej pensji samodzielnie utrzymać trzyosobową rodzinę. Dziś przeciętne zarobki takiego pracownika wystarczają na pokrycie zaledwie 80 procent minimum socjalnego dla dwojga rodziców z jednym dzieckiem. Emigracja zarobkowa od wieków jest dla Polaków atrakcyjna. Już czterysta lat temu rzemieślnik na budowie w Londynie zarabiał o 82 proc. więcej niż w Warszawie. W XV wieku, tak samo, jak i dziś, specjaliści zarabiali zdecydowanie więcej niż pracownicy bez kwalifikacji. Stawka dzienna wynagrodzenia robotnika na budowie w XV wieku w Krakowie wynosiła 2,42 grama srebra. Zarobki rzemieślnika dochodziły wtedy prawie do 4 gramów srebra dziennie. Ogólnie płace rzemieślników były w ciągu 500 lat przeciętnie dwa razy wyższe od zarobków robotników niewykwalifikowanych”.

Podstawą dla tekstu w portalu jest opracowanie GUS „Polska w Europie”. Polecam je do studiowania na weekend – zawiera bogactwo pasjonujących informacji historyczno-ekonomicznych. Wydane niedawno, w kwietniu 2014 roku na 10-lecie członkostwa w Unii Europejskiej, jak piszą autorzy „ilustruje przebieg najważniejszych procesów i zjawisk społeczno-gospodarczych zachodzących na przestrzeni wieków w Polsce na tle innych krajów europejskich. Publikacja składa się z rozdziałów tematycznych dotyczących: terytorium i ludności, narodowości i wyznań, materialnych warunków życia ludności, edukacji i kultury oraz sportu, rolnictwa, przemysłu, transportu i łączności, handlu zagranicznego, finansów, dochodu narodowego oraz Polski w Unii Europejskiej”.

Ponad 600-stronicową publikację można znaleźć tutaj.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test