Populiści idą po władzę

11.12.2015
Populiści już rządzą w Polsce i na Węgrzech, współrządzą w Finlandii i Szwajcarii. Idą po władzę we Francji. Warto ponadto przeczytać o kwocie wolnej od podatku, polityce fiskalnej zapewniającej wzrost gospodarczy, akcji ABW w biurze fundacji senatora Biereckiego (SKOK), o płacy minimalnej w USA, długu publicznym w Polsce i wygranym przetargu przez Pocztę Polską, która śmiało stosuje dumping, finansowany przez zwykłych konsumentów jej usług.


Okładka The Economist w tym tygodniu poświęcona jest „illiberalizmowi” i prawicowym politykom populistycznym takim jak Donald Trump, Marie le Pen i Viktor Orban, którzy stanowią zagrożenie dla otwartości i tolerancji społeczeństw zachodnich. Kiedyś populiści uważali, że samolubne elity nie rozwiążą problemów ludzi pracy. Teraz grają strachem wmawiając, że rządy te nie zapewnią bezpieczeństwa.

Donald Trump w Ameryce po strzelaninie w San Bernardino, którą spowodowała muzułmańska rodzina sympatyzująca z Państwem Islamskim, wzywa do zamknięcia meczetów, rejestrowania amerykańskich muzułmanów i kompletnego zakazu wpuszczania ich do USA. Trump wraz z kilkoma innymi, tylko marginalnie mniej ekstremalnymi kandydatami republikańskimi, może liczyć na ponad 50 procent głosów w elektoracie tej partii.

W Europie populiści są już u władzy w Polsce i na Węgrzech oraz w koalicjach w Szwajcarii i Finlandii. Pani le Pen może wygrać wybory prezydenckie we Francji. The Economist, który jest zwolennikiem globalizacji, otwartych rynków i granic, oraz swobodnego przepływu ludzi, uważa, że technologia, handel i prosperity uczynią więcej dla bezpieczeństwa ludzi niż ksenofobia. Z populistami można wygrać w wyborach, ale trzeba się o to postarać.

W tym samym numerze The Economist pisze m.in. o eksperymencie w Wiedniu. Magdas hotel prowadzony przez Caritas zatrudnia 31 osób, w tym 20 uchodźców z 16 państw mówiących 27 językami. Szkolenia zajmują 60 procent czasu pracy, więc nic dziwnego, że 78 pokojowy hotel musi mieć wyraźnie za dużo pracowników. The Economist pokazuje także główne problemy w adaptacji migrantów: biurokrację w Europie, problemy z oceną ich kwalifikacji i umiejętności oraz z uznaniem ich kwalifikacji. Także bariera językowa również nie jest łatwa do pokonania.

Kwota wolna wzrośnie, ale na raty i nie dla wszystkich. Portal wnp.pl cytuje za PAP wypowiedź ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego: Byłbym za rozłożeniem na 2-3 lata podniesienia do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku. Dodał, że jest za mechanizmem, by z kwoty wolnej mogły korzystać tylko osoby do pewnego pułapu zarobków. „Czyli żeby rozpocząć w 2016 r., podnieść o np. 1,5 tys. zł. To będzie już znaczący ruch we właściwym kierunku. Następne w kolejnym roku itd. tak, żeby dojść do tych 8 tys. zł” – mówił Morawiecki deklarując, że zmniejszy to wpływy do budżetu o „kolejne 17 do 20 mld zł, może nawet trochę mniej”. Jak wyjaśnił, zależy to od tego, czy „zastosujemy tu model brytyjski, czyli taki, który jest progresywny, czy damy kwotę wolną od podatku dla wszystkich”. „Ja powiedziałbym, że osoby, które dużo zarabiają, nie powinny mieć w ogóle kwoty wolnej od podatku”.

Marco Buti z Komisji Europejskiej oraz Vitor Gaspar z MFW piszą o polityce fiskalnej zapewniającej wzrost. Polityka fiskalna stabilizuje sytuację gospodarczą, podczas gdy zmienność makroekonomiczna obniża wzrost gospodarczy. Niższa niepewność tworzy korzystne środowisko dla kapitału społecznego wspierając wzrost w średnim horyzoncie czasu. Polityka fiskalna ma stabilizujący wpływ na gospodarkę, jeśli równowaga budżetowa zwiększa się, gdy zwiększa się output gap, a kiedy output gap spada, wówczas budżetowa równowaga może się zmniejszać. Współczynnik fiskalnej stabilizacji dla krajów rozwiniętych wynosi 0,7. Jego zmiana o 0,1 redukuje zmienność o 15 procent i poprawia wzrost gospodarczy o 0,3 punkta procentowego. W dalszej części publikacji Buti i Gaspar omawiają automatyczne stabilizatory, a także strategie podatkowe zwiększające stabilność systemu i poprawiające wzrost gospodarczy.

W USA nadal dyskusje na temat idei podwyższenia płacy minimalnej do 15 dolarów za godzinę. To najlepsza droga do zwiększenia nierówności – pisze Robert Graboyes na stronie Mercatus Center.

I zupełnie inna publikacja z Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley. Podwyżki płac minimalnych w miejskiej gastronomii przechodzą na konsumentów i nie prowadzą do utraty miejsc pracy, ani do przeniesienia aktywności w okoliczne regiony.

ABW weszła do siedziby fundacji senatora Grzegorza Biereckiego. Jak pisze gazeta.pl akcja „ma związek z prowadzonym od kwietnia przez gdańską prokuraturę apelacyjną śledztwem, w którym badane jest, czy nie doszło do nieprawidłowości w związku z likwidacją Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, będącej głównym udziałowcem Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej.(…) Według doniesień mediów, z materiałów zgromadzonych przez KNF wynika, że majątek zlikwidowanej Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która kontrolowała system SKOK-ów, i której prezesem był Grzegorz Bierecki (dziś senator), przekazany został do spółki będącej własnością kilku osób, w tym Biereckiego, mającego w niej najwięcej udziałów, nie zaś do instytucji w systemie SKOK, np. do Kasy Krajowej.”

Dług sektora finansów publicznych przed konsolidacją wynosił 958 mld zł na koniec III kwartału i był o 59,95 mld zł wyższy niż w końcu 2014 roku. W końcu 2013 roku dług ten wynosił 945 mld zł. Po skonfiskowaniu i umorzeniu obligacji OFE (130 mld zł) oraz przejęciu dodatkowo ok. 20 mld zł w postaci gotówki i innych aktywów w końcu pierwszego kwartału 2014 r., dług wynosił 844 mld zł. Od tego czasu odbudował się do wspomnianych już 958 miliardów. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP, kryterium z Maastricht) wyniósł 915,2 mld zł i był wyższy o 48,1 mld zł w porównaniu z końcem 2014 r. Konsolidacja głównie polega na likwidacji długu ZUS (pożyczki z budżetu w wysokości ponad 40 mld zł), którego oczywiście ZUS nigdy nie spłaci, skoro jego pozycja finansowa ma strukturalny deficyt. Gdyby uwzględnić pieniądze skonfiskowane z OFE, dług publiczny nieskonsolidowany wyniósłby ok. 1100 mld zł.

Materiał na ten temat można znaleźć na stronie Ministerstwa Finansów.

W czwartek nadeszła wiadomość, że Poczta Polska wygrała przetarg na obsługę sądów, oferując usługę niemal dwa razy taniej niż konkurencyjny inPost, firma prywatna. List polecony dla sądów ma kosztować ok. 1,37 zł, a normalny dla obywateli 4,22 zł. Dla jasności – 2 dni po złożeniu oferty dla sądów, Poczta poprosiła o zgodę prezesa UKE na kolejna podwyżkę taryf pocztowych dla obywateli, mimo że listy w Polsce należą do najdroższych w Europie, ale potem się wycofała. Teraz rzecznik Poczty mówi ezopowo tak: „W tym momencie zamykamy właśnie plan rzeczowo-finansowy na 2016 rok. Wstępne wyniki wskazują, że poziom kosztów związanych ze świadczeniem usługi powszechnej został oszacowany na poziomie, który na ten moment wymagałby ewentualnych korekt w cenniku w innym zakresie, niż przewidywaliśmy”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test