Sponiewierana Grecja, zadowolone rynki

14.07.2015
Po poniedziałkowym porozumieniu z Grecja w komentarzach dominuje pogląd, że jest wyjątkowo twarde dla Grecji i może okazać się nietrwałe. Nadto warto przeczytać o kolejnym kraju z problemami - Brazylii, o poglądach papieża na kapitalizm oraz świetną rozmowę z ekonomistką Joanną Tyrowicz, która odczarowuje modne określenie prekariat.


Najpierw jednak link dla tych, którzy lubią czytać dokumenty oryginalne – PDF porozumienia z Grecją jest do pobrania m.in. stąd.

Grecja jest traktowana jako obcy wrogi kraj pod okupacją – pisze Ambrose Evans-Prichard w Telegraph komentując zawarte w poniedziałek rano ramowe porozumienie z Grecją. Sekwestr na wartych 50 mld euro przedsiębiorstwach państwowych przypomina trochę 1898 rok, kiedy Międzynarodowy Komitet Zarządzania Długiem Grecji, która zbankrutowała w wyniku wojny bałkańskiej, nałożył specjalne cła w Pireusie i przejął akcyzę z tytoniu, soli, nafty, a nawet kart do gry. Tyle, że wtedy nikt nie mówił o solidarności z Grecją – ironizuje AE-P.

Autor zwraca też uwagę na wprowadzone do dokumentów niemal automatyczne cięcie wydatków, gdyby nie były osiągane cele dotyczące nadwyżki pierwotnej w finansach publicznych. W tle korespondencji z Aten mamy też stające z powodu braku importu fabryki i zredukowane o 30 procent rezerwacje w turystyce. Paradoksalnie jedynym politykiem, który naprawdę oferował Grecji wyjście z impasu, był niemiecki minister finansów Wolfgang Schauble: uporządkowane 5-letnie (zapewne bezterminowe w praktyce) zawieszenie członkostwa w strefie połączone z nową walutą, redukcją długu i pomocą humanitarną. Osiągnięty „deal” jest najgorszym z możliwych. Po referendum Tsipras był Pyrrusem, teraz jest nim Merkel – konkluduje A-EP.

Ciekawy jest też inny tekst Telegraph o ekspozycji Wielkiej Brytanii na długi Grecji. Zanim trzeci program ratunkowy dla Grecji zostanie wynegocjowany, Grecja potrzebuje 8,6 mld euro finansowania pomostowego na spłatę długów przydających w lipcu i sierpniu. Jean Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej, chce, by w okresie przejściowym otrzymała środki z funduszu EFSM, który z kolei pożycza pieniądze na rynku. Przy czym zabezpieczeniem jest budżet unii europejskiej. Ekspozycja Wielkiej Brytanii przy 14 procentowym udziale w budżecie unijnym wynosi 850 mln funtów, z wysokim ryzykiem, że pożyczka nie zostanie w całości spłacona. Wielka Brytania teoretycznie w 2010 roku uzyskała obietnicę, że nie będzie obciążana ratowaniem Grecji, ale wydaje się, że w tym przypadku może być. Co oznacza tym bardziej, że Polska również, proporcjonalnie do naszego udziału w budżecie Unii Europejskiej.

To nie dług rozkręcił grecki kryzys, lecz wielkie wydatki rządowe i łatwe pieniądze płynące w do Grecji – pisze Frank Shostak z mises.org. Poszły na nieproduktywne, nie budujące zamożności wydatki. Kryzys przerywa ten proces marnowania środków. Nigdy pompowanie pieniądza i wydatków rządowych nie buduje bogactwa, tylko umocnienie sektora prywatnego i jego produktywnej aktywności może temu służyć – konkluduje autor.

Relatywnie dobry układ dla Grecji – pisze pod prąd Douglas J. Elliott z Brookings Institution, bo osiągnięcie za cenę niewiele większych ustępstw trzyletniego program wartego 85 mld euro zamiast krótkoterminowego wartego około 15 mld, jest znacznie korzystniejsze. Są w nim też koncesje pozwalające zachować twarz Grecji – sugestia dalszego złagodzenia warunków spłat długów greckich i potencjalne inwestycje 35 mld euro w Grecji z różnych programów unijnych. Autor zaznacza jednak, że ogólnie strategia rządu Syrizy gry na przetrzymanie zakończyła się fiaskiem; w swoim czasie możliwe było lepsze porozumienie.

Były minister finansów Grecji Varoufakis dziś w dwóch tekstach. W Guardianie pisze o strategii niemieckiej: Niemcy chcą wyrzucić Grecję ze strefy euro. W postaci precedensu mieliby instrument nacisku wobec Francji by „pod strachem Boga” zaakceptowała model zdyscyplinowanej Eurostrefy.

Natomiast New Statesman publikuje pierwszy po dymisji wywiad z byłem ministrem; sporo o kulisach negocjacji. Fragment wypowiedzi: „Kompletny brak jakichkolwiek demokratycznych skrupułów u tak zwanych obrońców europejskiej demokracji. „ Masz racje w tym co mówisz ale i tak cię zgnieciemy”. I dalej: „Schauble był spójny. Jego pogląd był taki: nie dyskutujęo programie. Program był zaakceptowany przez poprzedni rząd i nie możemy pozwolić, żeby wybory coś zmieniały. Cały czas mamy jakieś wybory, jest nas 19 państw, gdybyśmy za każdym razem po wyborach coś zmieniali, umowy między nami byłyby bezwartościowe”. Wtedy wstałem i powiedziałem: „Może po prostu powinniśmy zlikwidować wybory w krajach zadłużonych”.

Następny kraj z problemami – Brazylia. Rośnie inflacja, spada produkcja, rośnie deficyt strukturalny. Cele budżetowe nie będą osiągnięte w tym roku (miała być nadwyżka pierwotna 1,2 proc PKB a w średnim horyzoncie 2 proc., jest deficyt pierwotny 1,4 proc.), żadne działania, które miały podwyższyć i tak wysoką już relację dochodów do PKB (35 proc.) nie zostały wprowadzone w życie, a aprobata dla prezydent Rouseff wśród Brazylijczyków spadła do zaledwie 9 procent.

Z opóźnieniem sygnalizuję, ale nadal warto przeczytać, bardzo ciekawą rozmowę Kultury Liberalnej z panią Joanną Tyrowicz, doradcą w Instytucie Ekonomicznym NBP na temat prekariatu. Fragment wypowiedzi: „Jeśli czynnikiem, który łączy prekariuszy, ma być niepewność – pracy i dochodu z pracy – to prawnik i lekarz znajdują się w tym samym położeniu co kelnerka zatrudniona na umowę-zlecenie. Oni także nie wiedzą, czy i kiedy przyjdzie do nich klient. Taką samą niepewność dochodu mają też właściciele średniej wielkości firm. Biznes to jest niepewność, w ogóle życie gospodarcze to jest niepewność. Jeśli chcemy definiować klasę przez pryzmat tego, że ma poczucie niepewności, to powinniśmy do niej wrzucić wszystkich.” I dalej: „Coraz mniej pracy wykonuje się w dużych konglomeratach przemysłowych, gdzie całą odpowiedzialność brał na siebie pracodawca, natomiast coraz więcej osób pracuje w usługach, w związku z czym większa odpowiedzialność jest cedowana na nich. Ale to proces uniwersalny – nie można powiedzieć, że jakąś grupę dotyka bardziej i tę grupę mamy nazywać prekariuszami.”

Guy Sorman, znany zwolennik wolnego rynku i publicysta francuski o luddystach z Paryża, którzy przeganiają użytkowników Ubera. Jego zdaniem rozwój ekonomii współudziału jest nie do zatrzymania, bo wynika z działania rynku, a protesty taksówkarzy są protestami luddytów, nawet jeśli władze im ustępują. Rewolucja współdziału jest odwrotna do XIX-wiecznej – wtedy postęp technologiczny zamienił rzemieślnicze warsztaty w fabryki. Teraz następuje powrót do ideału rzemiosła.

Papież Franciszek coraz ostrzej wypowiada się o kapitalizmie. Już nie krytykuje wynaturzeń lecz mówi o „łajnie diabła”- relacjonuje New York Times. Ojciec Robert Sirico, prezydent Instytutu Actona, replikuje: Wolałbym, że Franciszek skoncentrował się pozytywach, na tym, że wolnorynkowa gospodarka kierująca się zasady etycznymi i rządami prawa jest częścią rozwiązania problemu ubogich, niż żeby z biedy ludzi przeskakiwał do poglądu, że to gospodarka rynkowa jest problemem”.

Na deser historia wyboru dyrektora Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych. Na wpis na blogu Tomasza Rożka zwrócił uwagę prof. Kwaśnicki. Ministerstwo gospodarki nie uznało prawidłowo przeprowadzonego konkursu, a w powtórzonym wygrał już ten co miał wygrać, były dyrektor w grupie Azoty. Instytut zajmuje się m.in. grafenem.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test