Ukraina zbliża się do gospodarczego załamania

08.08.2014
Dziś kilka tekstów na temat dramatycznej sytuacji gospodarczej Ukrainy. A ponadto w przeglądzie opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o słabych prognozach dla świata i ich przyczynach, instytucjach za wielkich, by upaść, i o tym dlaczego libertarianie są pacyfistami.


Międzynarodowy Instytut Finansów (IIF), zrzeszający około 500 największych instytucji finansowych z 70 krajów przygotował raport o Ukrainie. Lektura kilkunastostronicowego dokumentu pokazuje ogrom problemów powiększonych przez otwartą wojnę na wschodzie. Prognozy IIF dla Ukrainy na ten i przyszły rok: PKB minus 8 i minus 2,4 procent. Deficyt finansów publicznych minus 12 i minus 7,5. Dług zagraniczny 101,7 i 114,9 proc. PKB. Inflacja (CPI) 10,5 i 13,4 proc. Bank centralny próbuje zatrzymać odpływ kapitału i depozytów z banków oraz uratować płynność w bankach, ale z danych widać – zdaniem IIF – że porozumienie z MFW będzie musiało być renegocjowane po raz kolejny na jesieni. Lukę w finansowaniu IIF szacuje na 6 – 9 mld dol. Wyniki mogą być jeszcze gorsze niż prognozy w przypadku nie wygaszenia konfliktu na wschodzie kraju w ciągu kilku miesięcy. Dostęp do raportu na stronie IIF jest płatny.

Raport IIF to chłodna analiza sytuacji. Tekst z Reutersa pokazuje inną wojnę, jaka toczy się na Ukrainie – z korupcją. – Trudno znaleźć instytucję, które nie byłaby uwikłana w jakiś przekręt – mówi Witalij Kasko, zastępca prokuratora generalnego poszukujący ukradzionych i umieszczonych zagranicą aktywów i starający się je odzyskać. W lipcu zatrzymany został wiceprezes banku centralnego za pomoc w kradzieży 170 mln dol. państwowych funduszy. Rząd przewiduje m.in. zmniejszenie biurokracji i podwyższenie płac urzędnikom cywilnym jako działania antykorupcyjne. Nie wiadomo, czy plan zostanie przyjęty w parlamencie. W obszernym tekście sporo informacji z życia wziętych o funkcjonowaniu firm i różnych władz na Ukrainie.

Szwajcaria nie będzie stosować sankcji wobec Rosji – informuje portal wnp.pl. – ponieważ zdaniem szwajcarskiego ministra gospodarki Johanna Schneidera-Ammanna byłoby to nierozsądne i podważało rolę kraju, jako mediatora. Portal cytuje także Piotra Bodył-Szymalę z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu, który podkreśla, że Szwajcaria weźmie pod uwagę tylko swoje interesy. „A te interesy to krótko mówiąc 80 proc. transakcji na rosyjskiej ropie. Szwajcaria jest kluczowa z punktu widzenie obrotu surowcami przez Rosję. W Szwajcarii jest też 1800 spółek, w których kluczowe osoby z zarządu to Rosjanie. W Szwajcarii pracuje ponad 2000 Rosjan zajmujących wysokie stanowiska. Kraj ten respektuje tylko jeden rodzaj sankcji związany z Układem z Schengen, czyli jeśli na kogoś nałożono zakaz wjazdu do krajów strefy, to ten zakaz dotyczyć będzie także Szwajcarii, ale wszystkie pozostałe dotyczące transakcji nie obowiązują”. Nic dziwnego, że Szwajcaria nie została objęta kontrsankcjami przez Rosję.

Na koniec spraw ukraińskich krótki komentarz znanego politologa Iana Bremmera, który uważa, że zgromadzenie przez Rosję na granicy 20 tysięcy żołnierzy gotowych do wkroczenia, to więcej niż zwykły blef, ale ewentualna inwazja Ukrainy nie jest pierwszym wyborem prezydenta Putina. Putin, zdaniem Bremmera, wolałby, by stała interwencja a nie inwazja wystarczyła do osiągnięcia jego celów: wprowadzenia na Ukrainie systemu federalnego, utrzymania przynajmniej wschodniej Ukrainy w rosyjskiej sferze wpływów, zablokowania ewentualnej akcesji do NATO. Inwazja to plan B.

Komentator Reutersa przypomina, że MFW po raz kolejny w ciągu roku – czyni tak od czterech lat – rewiduje w dół swoje prognozy wzrostu gospodarczego dla świata, tym razem do 3,4 proc. Zdaniem Edwarda Hadasa przyczyną niskiego tempa wzrostu jest asymetria na rynku pracy – łatwo niszczyć miejsca pracy (przez zmiany technologiczne, restrukturyzacje), znacznie trudniej tworzyć (w Europie przez biurokrację). Wysokie bezrobocie i wypadanie z rynku pracy wielu ludzi ogranicza popyt i tak dławiony przez zadłużenie konsumentów, korporacji i rządów.

Prognozy MFW i tak są optymistyczne. Najnowsza instytutu IIF mówi o wzroście zaledwie 2,6 procent, który przyspieszy do 3,3 proc. w 2015 roku. Jest dostępna tu.

Ciekawa praca międzynarodowego zespołu ekonomistów dotycząca pożytków z imigracji ze szczególnym uwzględnieniem dwóch problemów: wzrostu bezrobocia i redystrybucji beneficjów. Otóż zdaniem autorów niewielki wzrost imigracji w stosunku do aktualnego poziomu nadal przyniósłby pozytywne efekty dla miejscowych, nawet dla pracowników z niewielkimi umiejętnościami, dla których imigranci są największą konkurencją. Pozytywne efekty wystąpiłyby w 2/3 z analizowanych 20 państw wysokorozwiniętych.

L. Randall Wray z Uniwersytetu Missouri z dużą emocją (dobrze się czyta) pisze o bujdach głoszonych przez sekretarza skarbu USA i jego zastępczyni, którzy twierdzą, że skończyła się era firm i instytucji za dużych by upaść. Chwali natomiast za szczerość byłego członka zarządu FED Kansas, który opisuje nadal istniejące zagrożenia ze strony wielkich firm, ich wzajemnych powiązań, zadłużenia i słabych bilansów. Rzecz dotyczy Ameryki, więc na test trzeba będzie chwilę poczekać. Jeśli chodzi o Europę – już nie trzeba. Ostatnio Portugalczycy dowiedzieli się, że za duży by upaść jest prywatny bank Espirito Santo (teraz problemy ma bank BCP, właściciel polskiego Milllenium), a Polacy, że za duże, by upaść, są spółdzielnie SKOK, nie mówiąc o państwowych koplaniach, Polimexie-Mostostalu i LOT. Będą dalsze dowody.

Dwa historyczne odniesienia. Raghuram Rajan, prezes banku centralnego Indii porównuje aktualną sytuację na świecie z czasami Wielkiego Kryzysu lat 30. XX wieku i uważa, że podobnie jak wówczas państwa rozwinięte próbują wyjść z problemów kosztem innych państw. Z tym, że konkurencyjną dewaluację zastąpiła konkurencyjna polityka monetarna. Aktywa puchną, rośnie ryzyko kryzysu finansowego – twierdzi Rajan.

Dobry, krótki esej na weekend. Korzystając z 100. rocznicy wybuchu I wojny światowej Llewelyn Rockwell, szef Insytutu Misesa, wyjaśnia dlaczego libertarianie są pacyfistami. Gdyż wojna niszczy to co cenią najbardziej – międzynarodowy podział pracy, handel, zdrowy pieniądz, prywatną własność. Traktuje ludzi jak towar i zwiększa siłę państwa. Zamienia prywatne interesy wolnych jednostek na wielki narodowy wysiłek. Stara się zmusić nas do popierania garstki ludzi, którym zdarzyło się kierować państwem, a nie naszych braci na świecie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły