Ukraina musi przyspieszyć reformę emerytalną

15.06.2015
Niedzielne rozmowy ostatniej szansy w sprawie Grecji zakończyły się fiaskiem po zaledwie pół godzinie. Obok kilku tekstów na ten temat, dziś warto także przeczytać: analizę sytuacji na Ukrainie, o cudzie islandzkim, co wyszło z planów upowszechnienia własności mieszkań w USA i o nowych kredytach hipotecznych w Polsce.


Zanim w końcu dojdzie do Grexit, o relacjach kanclerz Angeli Merkel z ministrem finansów Wolfgangiem Schauble pisze Der Spiegel. Już w 2010 roku Schauble był przeciwny, by w pomoc Grecjii angażował się MFW, uważał bowiem, że Europa powinna sama rozwiązać swoje problemy. Teraz chce ratować euro, ale nie kraj, który zdecydował się żyć na koszt innych. Merkel również, ale nie chce też zbyt dużo ryzykować i przejść do historii jako ta, która wyrzuciła Grecję ze strefy. Nadto Merkel podejrzewa, że Schauble zajmując twarde stanowisko w sprawie Grecji i euro kieruje się także motywami osobistymi, co byłoby związane z jego dawną rywalizacją z kanclerzem Helmutem Kohlem.

Anatole Kaletsky pisze o samobójstwie Greków, którzy stracili najsilniejszą broń, jaką mieli i w ogóle tego nie zauważyli. Tą najsilniejszą bronią był szantaż, że po wyjściu Grecji z unii monetarnej za nią pójdą kolejne państwa, poczynając od Portugalii, i cały system się zawali. Tymczasem w styczniu Europejski Bank Centralny rozpoczął program skupu obligacji państwowych i w tej chwili może zmonetyzować tyle długu, ile chce, gdyby kolejne państwa eurostrefy zaczęły mieć kłopoty. Pointa: Grecy w ostatnich negocjacjach próbują wymusić okup w postaci redukcji długu grożąc atakiem samobójczym. Problem w tym, że przystawiają rewolwer do własnej głowy, a Europa nie musi się przejmować, czy pociągną za spust, czy nie.

Jeszcze kilka zdań komentarza prof. Stanisława Gomułki (bez linku): „Chociaż dług publiczny Grecji w relacji do PKB jest nadal wyjątkowo duży, pomimo darowania 53,5% długu prywatnego ( około 105 mld euro) około 3 razy większy niż dług Polski, to oprocentowanie tego długu zostało obniżone w ostatnich kilku latach do bardzo niskiego poziomu. W rezultacie tego obniżenia spłata odsetek wynosi obecnie jedynie 1,5% PKB, wobec około 2% w przypadku Polski. Spłata kapitału, innego niż wobec MFW i EBC, została przesunięta na wiele (ok 10-20 ) lat, więc problemem na teraz i jeszcze szereg lat nie jest obsługa długu publicznego, zatem nie jest też sam dług.

Problemem były i nadal są nadmierne transfery socjalne, szczególnie bardzo wysokie wydatki emerytalne. Średnia miesięczna emerytura w styczniu 2015r, już po ich znacznym zmniejszeniu, wynosiła wg oficjalnych danych rządu greckiego 956,83 euro, tj blisko 2 razy więcej niż w Polsce, chociaż PKB na mieszkańca jest w obu krajach na zbliżonym poziomie. Pod presją MFW, EBC oraz KE transfery socjalne zostały zmniejszone z astronomicznego poziomu 25% PKB przed rokiem 2012 do poziomu 18,8% PKB w roku 2014. Ale redukcja emerytur jest teraz kwestionowana przez grecki Trybunał Konstytucyjny. Tymczasem wydatki emerytalne są nadal bardzo wysokie, wynoszą rocznie nieco ponad 17% PKB, tj. około 4 punkty procentowe więcej niż średnio w UE”.

Grecy wycofują codziennie 400 mln euro z banków, głównie via bankomaty. Kontrola kapitałowa w jakiejś formie będzie musiała być wprowadzona już wkrótce. Jakie mogą być jej formy rysuje na schemacie Barclays Research, cytowany przez Zerohedge. Pisze o niej również Open Europe. Może polegać na limitach wypłat z bankomatów i kartą kredytową, wydłużeniu zapadalności depozytów, ograniczeniu transferów ponadgranicznych, pojawieniu się IOU czyli waluty równoległej, wprowadzeniu nowej waluty, przejmowaniu przez rząd wpływów z eksportu, limitach na foreksie i in.

Lewica Syrizy domaga się zastosowania modelu islandzkiego, to znaczy nacjonalizacji banków i kontroli kapitałowej. A także powołania banku centralnego, pewnej formy dwuwalutowości a w końcu ustanowienia drachmy.

Tymczasem jak wynika z danych MFW (Fiscal Monitor 2015) Islandia przeprowadziła całkiem ortodoksyjną operację oszczędnościową o wymiarze porównywalnym z tym, co stało się w Irlandii. Jak by nie mierzyć jej rozmiarów, są one ogromne i w latach 2009-2014 wyniosły (ograniczenie wydatków, nowe podatki) 11-14 proc. PKB. Polegały m.in. na cięciu wydatków bieżących, zamrożeniu płac w warunkach inflacji spowodowanej dewaluacją korony, podwyższeniu wszystkich podstawowych podatków – PIT, CIT, VAT, składek socjalnych i podatku od dochodów kapitałowych.

Marek Dąbrowski pisze o problemach finansowych Ukrainy. Najważniejszy – reformy emerytalne i Naftohazu idą zbyt wolno. Ukraina wydaje na emerytury 17 procent PKB, tyle co Grecja, i jest to nie do utrzymania. Łączny deficyt budżetu i Naftohazu także zmniejsza się zbyt powoli. Dużo aktualnych informacji o stanie finansów Ukrainy oraz postulat pomocy finansowej Unii Europejskiej na wielka skalę.

>>nasza rekomendacja: Bez wojny Ukraina także byłaby w recesji

Czy Chiny będą krajem wysokorozwiniętym? Może okazać się, że są zbyt duże – zauważa Adair Turner. Z pewnością natomiast, żeby dalej rozwijać się, muszą odejść od modelu opartego o inwestycje i budownictwo (liczba robotników budowlanych zwiększyła się w krótkim czasie z 20 do 60 milionów, na jednego mieszkańca przypada już obecnie więcej metrów kwadratowych mieszkania niż w Japonii i Korei Południowej). Problemem jest realokowanie robotników i kapitału z sektorów, które mają zbyt wielkie moce produkcyjne i właśnie z budownictwa.

Częściowo można wykorzystać robotników i doświadczenie budowlane w eksportując ten typ usług, ale przede wszystkim głównym czynnikiem wzrostu musi się stać konsumpcja. Potrzebne są też reformy w odniesieniu do firm państwowych, co wywoła ich protesty: ograniczenie nadmiernych inwestycji, odcięcie od subsydiowanego kredytu i przymuszenie do wyższych wypłat dywidend dla rządu.

20 lat temu prezydent Bill Clinton ogłosił wielki plan upowszechnienia własności domów wśród Amerykanów. Właśnie mija 20 rocznica. Własność domów wróciła do poziomu sprzed 20 lat (63-64 procent). Maksimum osiągnęła w 2004 r., ale nie przekroczyła 70 procent. W USA nadal bardziej opłaca się kupić dom niż go wynajmować. Do kryzysu 2007 roku doprowadzili – twierdzi WSJ – nie nabywcy pojedynczych domów do zamieszkania, lecz kupujący je w celach spekulacyjnych windując ceny do niebotycznych poziomów.

Ekonomiści MFW przedstawiają wnioski z analiz rynków hipotek na świecie. Po pierwsze, bardziej rozwinięte rynki hipoteczne powiązane są z wyższą jakością instytucji i niskim otoczeniem inflacyjnym, wyższym kapitałem społecznym, lepszą edukacją, niższą przestępczością. Po drugie, są również powiązane z wyższym ryzykiem. Na przykład wyższe LTV (wartości pożyczki do wartości domu) pozwala uboższym na wejście na rynek mieszkaniowy, ale też nakręca ceny mieszkań i domów. Po trzecie, by pogłębić rynek hipoteczny należy zadbać o niską inflację i poprawić egzekwowanie prawa własności.

W Polsce, w związku z przyjęciem projektu nowelizacji ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych,  jesteśmy o krok bliżej do kredytów hipotecznych o stałym oprocentowaniu.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły