• Obserwator Finansowy

USA potrzebują nowego programu stymulacyjnego

01.02.2012

Amerykańska gospodarka znajduje się w stanie długotrwałej recesji. I wydaje się, że prognozy dotyczące odzyskiwania płynności także przez amerykańską gospodarkę,  takich ekonomistów jak prof. Carmen Reinhardt i prof. Kenneth Rogoff “This Time is Different: Panoramic View of Eight Centuries of Financial Crisis“ (ale o tym więcej w dalszej cześci) niestety się sprawdzają.

Jak dowodzi prof. John B. Taylor gospodarka nie odradza się, a przynajmniej nie w takim tempie jak po poważnej recesji w latach 1980.

Prof. Taylor uważa, że obecni politycy amerykańscy powinni podjąć podobne decyzje jakie prezydent Ronald Reagan i jego ówczesny sekretarz skarbu George Schultz podjęli w 1981 r:

–          zmniejszyli, a następnie całkowicie wycofali wszystkie element polityki interwencyjnej poprzedniej administracji;

–          zdeterminowani by zmniejszyć inflację utrzymali wysokie stopy procentowe (szefem Fed był Paul Volcker).

Profesor przywołuje też ciekawostkę z biografii prezydenta Reagana, iż decyzje prezydenta wynikały z jego przekonania do wolnorynkowej gospodarki. Bo już w latach piędziesiątych Ronald Reagan będąc zatrudniony w zespole doskonalenia kadr General Electrics, w ramach programu edukacyjnego, organizował dyskusje w zakładach rozsianych na terytorium USA, z robotnikami na tematy gospodarcze. Ponadto w dziesiątkach programów radiowych opowiadał historie o tych, którzy osiągnęli sukces w Stanach Zjednoczonych dlatego, że ówczesna polityka gospodarcza nie była nastawiona na zwalczanie wolnego rynku.

Profesor Taylor zwraca uwagę na istotę strategii Reagana, której serce stanowiło pięć elementów: polityka monetarna, proces deregulacji finansowych, uwolnienie przepływu kapitału, uproszczenie i obniżenie podatków oraz uproszczenie procesu bankructwa. Omawia te elementy szczegółowo w swojej najnowszej książce “First Principles”.  I dodaje, że obecnie Ameryka znajduje się na niewłaściwej ścieżce.

Na fakt, iż USA i kilka innych państw rozwiniętych poruszają się obecnie w złym kierunku wskazuje najnowszy raport 2012 Index of Economic Freedom Heritage Foundation, a także Economic Freedom Index opracowany przez  kanadyjski Fraser Institute. W rankingu Heritage USA znalazły się na dziesiątym miejscu. Wyprzedziły je takie kraje m.in. jak Chile, Kanada, Nowa Zelandia i Australia.  W przypadku USA wszystkie składowe indeksu znacznie spadły od 2007 r. wskutek m.in. wzrostu wydatków budżetowych i ograniczenia wolności monetarnej z powodu interwencji administracji amerykańskiej w system cen.

Debatę części ekonomistów w tym tygodniu zdominowała informacja na temat poglądów doradców ds. gospodarki prezydenta Obamy, która zawiera memorandum byłego dyrektora National Economic Council Larry Summersa. Powstała tuż przed jego odejściem z Białego Domu w listopadzie 2010 r. Niezbyt często zdarza się by taki dokument ujrzał światło dzienne tak szybko. Z dokumentu liczącego 57 stron wynika, m.in. że ekonomiści doradzający prezydentowi Barckowi Obamie:

– zdawali sobie sprawę, z destrukcyjnej roli deficytu budżetowego przyznając, że nie możliwe jest jego utrzymanie:

Closing the gap between what the campaign proposed and the estimates of the campaign offsets would require scaling back proposals by about $100 billion annually or adding new offsets totaling the same. Even this, however, would leave an average deficit over the next decade that would be worse than any post-World War II decade.

– byli przekonani, że wzrost podatków nie spowoduje spodziewanych wpływów do budżetu (pozostanie dziura 40 mld dol) ;

– oświadczyli, że dalsze zwiększenie wydatków budżetowych jest nierealne:

it is not possible to spend out much more than $225 billion in the next two years with high-priority investments and protections for the most vulnerable.

Najnowszy raport ekonomistów, opowiadających się za keynesowskimi rozwiązaniami, skupionych wokół Levy Economics Institute, wskazuje jednak na potrzebę ogłoszenia przez administrację nowego programu stymulacyjnego. Autorzy raportu wskazują, że w innym wypadku Ameryka wpadnie w kolejną recesję. Bo sytuacja gospodarcza nie ułatwi amerykańskim firmom zwiększenia podaży.  Przede wszystkim ze względu na prognozowany niski wzrost gospodarczy UE , który według MFW utrzyma się na poziomie 1,1 proc.,a OECD na 0,2 proc. w 2012 r.

Ekonomiści Levy Institute, że nowy stymulus nie spowoduje negatywnych skutków dla gospodarki. Argumentują m.in. iż USA nie należało w latach 1995-2009 do państw OECD do państw przekraczających średni poziom wydatków (2,83 proc.). W tej grupie znajdowała się np. Japonia, Korea, Portugalia, Hiszpania i Polska. Ich zdaniem istnieje zatem możliwość zwiększenia deficytu.

Autorzy raportu podkreślają, iż ich zdaniem, polityka rządu polegająca na zwiększeniu zatrudnienia w sektorze publicznym albo zakupie usług w sektorze prywatnym nie skutkuje likwidacją miejsc pracy w sektorze prywatnym.  Argument ten jest dość często podnoszony w kampanii prawyborczej. Ponadto taka polityka rządu ma efekt ”mnożnikowy” bo pracownicy sektora publicznego lub kontraktowi zwiększają wydatki gospodarstw domowych. W jaki sposób? Otóż, wyjaśniają, przyjmijmy, że pracownik budżetówki otrzymałby 100 dolarów stymulusa, który po opodatkowaniu wyniósłby 60 dol. Obecnie stopa oszczędnościowa wynosi 6 proc. (nie wzrosła od 20 lat). Gdyby więc pracownicy sektora publicznego odłożyli z tej sumy 6 proc. czyli 3,60 dol. pozostałoby im 56,40 dol. na wydatki.

Hence, including first- and second-round effects, our hypothetical $100 stimulus would increase GDP by a total of $156.40.

Autorzy raportu Levy Institute podzielają opinię tych ekonomistów, którzy uważają, że polityka fiskalna ani monetarna nie wystarczy do poprawienia obecnej sytuacji gospodarczej. I uzasadniają swoje przekonanie:

–          tylko na kontach korporacji nie związanych z rynkiem finansowym znajduje się ponad 2 bln dolarów – wynika z ostatniego raportu Fed Board of Governors: w księgach rachunkowych znajduje się zapis o: 84,2 mld dolarów zdeponowanych na kontach banków za granicą; 501,8 mld na kontach banków w Stanach Zjednoczonych; 574,5 mld na depozytach czasowych i kontach bieżących; 479 mld na rynkach finansowych; 77 mld w papierach wartościowych; 46,1 bln w papierach wartościowych Departamentu Skarbu i ponad 250 mld w innych inwestycjach;

–          banki zgromadziły 1,5 bln dolarów dodatkowych (excess) rezerw do początku listopada 2011;

–          banki nadal niechętnie udzielają kredytów uważając, że sytuacja gospodarcza zwiększa ryzyko

Ekonomiści Levy Institute przedstawiają dwa scenariusze dla gospodarki: skutków jakie spowodowałaby decyzja prezydenta o wprowadzeniu dalszych oszczędności budżetowych oraz gdyby zdecydował się na program, który nazywają “minimalnym programem stymulacyjnym”. I przedstawiają, dobre strony składającego się z dwóch elementów “minimalnego pakietu stymulacyjnego”:

(1) an extension of the 2 percent reduction in federal payroll taxes that went into effect earlier this year, and (2) an increase in outlays large enough to yield a reduction of unemployment to approximately 7 percent by 2016. We determined the appropriate increase in outlays by starting with the baseline CBO fiscal policy assumptions and adjusting total government expenditures and transfers until we found a path that reached the 7 percent unemployment rate objective in 2016.

Ten program miałby według ich obliczeń skutkować także wzrostem PKB do 2,4 proc. i 4 proc. odpowiednio w 2012 i 2014.

Na negatywną rolę nadmiernych oszczędności budżetowych wskazuje też ekonomista David Leonhardt. I podkreśla to, co jego zdaniem, stanowi pozytywny skutek wzrostu wydatków budżetowych:

Over the last two years, the private sector grew at an average annual rate of 3.2 percent, while the government shrank at an annual rate of 1.4 percent. The combined result has been economic growth of 2.3 percent.

Ekonomista John Husmann podkreśla, że w USA obecnie utrzymuje się zwiększone niebezpieczeństwo recesji. Mimo, że chwilami wydaje się ono zmniejszać analityk uważa, że tendencja może być myląca i przyjmuje założenie wzrostu ryzyka. Jednym z czynników wskazujących na zbliżającą się recesję jest fakt, iż trzy wskaźniki ekonomiczne OECD Leading Economic Indicator dla całego świata, OECD LEI dla USA oraz indeks tygodniowej stopy wzrostu opracowany przez Economic Cycle Reasearch Institute znajdują się poniżej poziomu -0,5.

Ekonomiści najnowszego raportu McKinsey Karen Croxson, Susan Lund, Charles Roxburgh nie podzielają tych obaw. Ale nie pozostawiają wątpliwości (raport dostępny dla subskrybentów), że gospodarki światowe znajdują się w procesie odzyskiwania płynności finansowej, który rozpoczął się w 2008 r.

Ich zdaniem kryzys finansowy w EU jest ostrzeżeniem dla rządów przed kumulowaniem nadmiernych długów w sytuacji powolnego rozwoju gospodarczego.

Na kartach raportu ekonomiści przeprowadzili  analizę procesu oddłużania się gospodarstw domowych w USA, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Warto przytoczyć przykład tej ostatniej. W momencie kryzysu stosunek zadłużenia gospodarstw domowych do dochodu spadł o 4 proc. Stopa kredytu hipotecznego w Hiszpanii nie jest wysoka (utrzymuje się na poziomie 2,5 proc.) ze względu na niskie stopy procentowe. Rośnie jednak procent nieruchomości zagrożonych przejęciem, ale, zdaniem autorów raportu, wciąż utrzymuje się “na relatywnie niskim poziomie”. Jednak poważne kłopoty może zwiastować fakt, iż prawie połowa zadłużonych gospodarstw musi spłacać zobowiązania, które przekraczają 40 proc. ich miesięcznego dochodu. Bezrobocie w Hiszpanii utrzymuje się na poziomie 21,5 proc. i jest to wzrost w porównaniu z 9 proc. w 2006 r. Wzrosło też w porównaniu do innych krajów wysoko rozwiniętych zadłużenie hiszpańskich firm. Narastało ono od 1999 r. gdy Hiszpania wstąpiła do Unii.  Dziś ten dług jest 6 razy wyższy niż zadłużenie firm niemieckich i dwa razy wyższy niż amerykańskich.

Zastanawiając się jak długo będą gospodarki odzyskiwać płynność ekonomiści pytają o stabilność systemów bankowych i przypominają, że banki będą musiały zgromadzić więcej kapitału zgodnie z umową kapitałową Basel III. Ostrzegają też przed przedłużaniem kryzysu w strefie euro.

Autorzy widzą konieczność reform strukturalnych w różnych krajach europejskich jak np. uproszczenie regulacji dla biznesu i liberalizacji rynku pracy w Hiszpanii. Podkreślają też rolę eksportu w podtrzymaniu odradzania się gospodarki Unijnej. I wskazują na potrzebę wzrostu inwestycji prywatnych i stabilizacji rynku nieruchomości, zwłaszcza w USA.

Ich zdaniem, jeśli te warunki będą spełnione, wówczas okres odzyskiwania płynności może potrwać jeszcze tylko 5-7 lat jak to miało miejsce w przypadku Finlandii i Szwecji po kryzysie 1990 i Korei Południowej w 1997 r.

Na bardzo ciekawe zjawisko, ale chyba jeszcze nie tendencję, tego co w uproszczeniu można nazwać transformacją pewnych sfer gospodarki zwraca uwagę roczny raport FedEx z 2011 r. Otóż, wydaje się, że gospodarka ewoluuje w kierunku tego co kiedyś nazywano “jednym światem” (one world). Na trend ten wskazywali też uczestnicy debaty nt. obrazu gospodarki postkryzysowej zorganizowanej przez Fox Business. Wzięli w niej udział m.in. ekonomiści i menadżerowie: prof. Kenneth Rogoff, Jim Rogers, Nouriel Roubini, Robert Reich.

Przypuszczalnie w ten właśnie sposób można też zinterpretować te stwierdzenia zawarte w raporcie FedEx:

„Jesteśmy świadkami zmian mechanizmu funkcjonowania świata. Największą gospodarką na świecie nie jest już gospodarka pojedynczego państwa – jest to raczej gospodarka globalnego handlu i usług. Wartość: 18,3 bln dol. w 2010. W FedEx przeprowadzamy te transakcje, w sercu handlu, – przesuwając towary w globalnym łańcuchu dostaw.”

Wydaje się, też że podobne spojrzenie widać w wizji korporacyjnej Google:

„Nasza misja polega na organizowaniu światowego systemu informacji i udostępniać go wszystkim w skali globalnej”.

Część ekonomistów uważa, że bardzo powoli zaczynają się rysować nowe struktury gospodarcze, które w pełni wyłonią się po kryzysie. Czy jest możliwe, że negatywne doświadczenie wpływu polityków na gospodarkę spowoduje, że firmy, które tylko będą mogły stworzą organizmy już nie tylko ponadnarodowe, ale mające umocowanie globalne. I idea jednolitych rynków dotąd zamkniętych granicami kontynentów ewoluuje do jednego globalnego rynku?

Tomasz Pompowski

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły

test