W Grecji blisko porozumienia

11.07.2015
Oprócz doniesień z Grecji (w tym Oliver Blanchard broniący polityki MFW) warto przeczytać m.in. o wpływie innowacyjności na nierówności dochodowe, o różnicy między demokracją wyborczą a liberalną oraz o tym, jak wygrać z grupami nacisku.


Lewicowy rząd Syrizy zgodził się na drakoński program oszczędnościowy odrzucony masowo w referendum sprzed zaledwie 5 dni i w ten sposób zwieńczył jeden z najdziwniejszych politycznych epizodów współczesnych czasów – zaczyna najnowszą korespondencję z Aten Ambrose Evans-Pritchard. Parlament grecki w piątek poparł decyzje rządu. Jeśli w sobotę eurogrupa zaakceptuje porozumienie, już w poniedziałek może dojść do odblokowania funduszy EBC dla greckich banków, ale ograniczenia kapitałowe zostaną nadal utrzymane. Grecja wnioskuje o 53,5 mld euro nowych środków w ciągu najbliższych trzech lat (do tekstu warto też zajrzeć, bo ma pyszną ilustrację).

Olivier Blanchard, odchodzący główny ekonomista MFW, ocenia głosy krytyczne wobec programu pomocy dla Grecji i broni polityki MFW. Uzasadnia, że bez programu pomocy dostosowanie fiskalne w Grecji musiałoby być jeszcze większe; program oszczędnościowy nie był programem z wyboru tylko z konieczności, przy deficycie 15,5 proc. PKB i długu rosnącym w tempie 12 procent rocznie. Nieprawdą jest, że środki pomocowe poszły wyłącznie na spłacenie kredytów udzielonych przez banki zagraniczne, bo skorzystały także gospodarstwa domowe i banki greckie. Przypomina też, że restrukturyzacja długu greckiego już sprawiła, że obciążenia roczne spłatami są mniejsze niż w Portugalii, Włoszech czy Irlandii. Nieprawdą jest też, że reformy strukturalne dobijały gospodarkę, bo ich rząd grecki nie wprowadził.

Tymczasem John Taylor uważa, że pożyczki MFW pogorszyły sytuację Grecji, umożliwiły wyjście prywatnych kredytodawców z greckiego długu zostawiając publicznych z całym bagażem. A wszystko stało się możliwe przez odejście w 2010 roku od obowiązującej od początku stulecia zasady, że MFW nie pożycza pieniędzy państwom z długiem nie do spłacenia.

Oryginalny jest pogląd Michaela Tannera na temat możliwej powtórki z Grecji w Stanach Zjednoczonych. Dług publiczny USA przekroczył w tym roku 101 procent PKB, dług niesfinansowany wynosi 500 procent PKB, wydatki publiczne w USA stanowiące obecnie 35 procent PKB dojdą w 2050 roku do 50 procent, jak w Grecji.

Jednym z kontrowersyjnych punktów negocjacji jest wysokość nadwyżki lub deficytu pierwotnego finansów publicznych, jaką powinna mieć Grecja. Paolo Mauro sprawdził na kilku tysiącach obserwacji, jak ta wartość układała się przeszłości od 1800 roku w różnych krajach świata. We wszystkich obserwacjach średnia wartość wynosiła plus 0,3 proc. PKB, a mediana 0,5 proc. czyli kraje notowały nadwyżkę pierwotną. W krajach rozwiniętych odpowiednio 0,5 i 0,8 proc. PKB. W jednej czwartej obserwacji w krajach rozwiniętych nadwyżka pierwotna wynosiła 2,4 proc. PKB, a koszty obsługi 3,4 proc. PLB. Oczekiwania wobec Grecji nie są więc niczym nadzwyczajnym.

Banki greckie wymagają od 10 do 14 mld euro dokapitalizowania, nawet gdyby zostało zawarte porozumienie z kredytodawcami. Mają 750 mln euro gotówki, która wystarczy do wieczora w poniedziałek – twierdzi anonimowy bankier cytowany przez Reutersa.

Grecki deser (bez linku): Ryanair obcina ceny lotów do Grecji o 30 procent i na wewnętrznych trasach greckich do 5 funtów. „Niech Grecja nadal lata” – brzmi tytuł kampanii („Keep Greece flying”)

Maciej Samcik zawiadamia, że Carrefour i Lotto uruchamiają, przy akceptacji NBP, polskiego bitcoina. Tekst długi i ciekawy, ale dopiero pod koniec autor odpowiada na pytanie, dlaczego w ogóle ktoś miałby zamienić złotego na billona (tak się nazywa polski bitcoin): „Billon ma być łatwym w użyciu i najtańszym sposobem na mikropłatności w sieci, w tym na kupowanie wirtualnych „usług” w grach komputerowych, abonamenty za oglądanie treści w internecie (np. blogów, vlogów), albo na przekazywanie pieniędzy na drugi koniec Polski bez konieczności posiadania konta bankowego i ponoszenia jakichkolwiek opłat”. I pointuje „Czekam niecierpliwie na oficjalny debiut Billona, a potem idę do Carrefoura, żeby wymienić trochę gotówki na cyfrową gotówkę. Twórcy Billona sugerują, żeby pierwszym zastosowaniem cyfrowego pieniądza dla takiego wapniaka jak ja było wypłacenie dziecku kieszonkowego w Billonie. I sprawdzenie, czy bardziej go polubi, niż dwie dychy w kieszeni ;-).”

Kilka lektur na weekend. Dani Rodrik i Sharun Mukand piszą o liberalnej demokracji. Rozróżniają trzy zestaw praw: własności, polityczne i obywatelskie. Różnych kombinacji, przyjmując, że w danym ustroju każdy zestaw prawa może być przestrzegany lub nie, jest 8. Liberalna demokracja, gdzie wszystkie są przestrzegane nie jest częstym zjawiskiem, należy ją odróżniać od wyborczej demokracji, gdzie nie są w pełni przestrzegane prawa mniejszości (m.in. Węgry, Turcja, Meksyk, Pakistan), choć istnieją konkurencyjne wybory. Przemiany demokratyczne są na ogół porozumieniem elit, którym zależy na prawach własności z większością, której zależy na prawach politycznych, ale rzadko dają demokrację liberalną, ponieważ mało komu zależy na prawach mniejszości. Autorzy stworzyli model kontrastujący demokrację liberalną od wyborczej i pokazujący, kiedy może się tworzyć demokracja liberalna. Bardziej jej sprzyjało uprzemysłowienie niż dekolonizacja. Choć model jest ekonometryczny, to tekst raczej politologiczny, ale skłaniający do zastanowienia się, jaką demokrację mamy w Polsce.

Ciekawa, sądząc z abstraktu, jest praca kilku ekonomistów m.in. z Harvarda i Insead wiążąca innowacyjność z wysokimi dochodami. Przykładowo innowacyjność, mierzona liczbą patentów odpowiada za 17 procent wzrostu udziału top 1 procenta podatników w dochodach ogółem między 1975 a 2010 rokiem. Analizy wspierają poglądy Schumpetera, że wzrost najwyższych dochodów jest częściowo związany ze wzrostem opartym na innowacjach, sprzyja mu mobilność społeczna i kreatywna destrukcja.

I trzecia lektura – obszerny esej Madsena Piriego z Instytutu Adama Smitha na temat wpływu grup interesu na polityki publiczne. Początkowo dość encyklopedyczny, ale pouczający z dwóch powodów. Po pierwsze, że przykłady skutecznego wpływu grup interesu z Wielkiej Brytanii i USA równie dobrze można byłoby brać z Polski (m.in. polityka mieszkaniowa, zagospodarowanie przestrzenne, związki zawodowe nauczycieli). I po drugie a ważniejsze – przygotowując rozwiązania i reformy prawne można i należy być kreatywnym i minimalizować wpływ grup interesów. Co autor pokazuje na przykładzie konceptu rozbudowy budownictwa mieszkaniowego w Wielkiej Brytanii opracowanego w Instytucie. Mechanizm ma skłaniać do transferu części ziemi rolnej pod budownictwo mieszkaniowe, ale został tak skonstruowany, by uwzględniać także interesy ekologów, mieszkańców wsi i innych grup. Rzeczywiście kreatywny, warto poznać.

A propos grup nacisku. Premię za szczerość powinien otrzymać prezes PZU Andrzej Klesyk. W czasie panelu w Instytucie Wolności (nomen omen) mówił o swoich planach kupowania i konsolidacji banków: „Ja uważam, że jestem w stanie dostać premię biznesową za to, że jestem tu podmiotem polskim. Mam więc nadzieję, że będę otrzymywał wsparcie od regulatora, być może od polityków, aby na bardzo dobrych zasadach biznesowych być w stanie skonsolidować kilka podmiotów bankowych”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test