W Grecji zamknięte banki

29.06.2015
Rząd Grecji zamknął giełdę i banki, a media zajmują się rozważaniem możliwych scenariuszy rozwoju wypadków. Komisja Europejska opublikowała w całości swoją ostatnią propozycję, którą Grecja odrzuciła. Warto przeczytać także o raporcie 5 prezydentów poświęconemu budowie unii gospodarczej i monetarnej w Europie.

Aleksis Tsipras, premier Grecji (CC BY-NC DIE LINKE. in Europa)


Sytuacja w Grecji zaczyna się powoli klarować. Wynik konfrontacyjnej strategii lewicowego rządu jest następujący: banki zamknięte na ponad tydzień, limit wypłat z bankomatów 60 euro dziennie. Coraz bardziej prawdopodobne oficjalne ogłoszenie bankructwa, ponieważ rząd podał, że nie spłaci zobowiązań przypadających na czerwiec wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ma na to jeszcze dwa dni. Pierwsze reakcje na świecie – spadek wartości euro i notowań giełdowych (DAX na otwarciu minus 4,5 proc.), wzmocnienie dolara. W Polsce na otwarciu WIG 20 ponad 3 procent w dół, euro powyżej 4,20 PLN, dolar w okolicach 3,80, frank 4,05 PLN. Po kilkunastu minutach sytuacja zaczęła się normalizować.

Tsipras miał rację, że przerwał negocjacje – pisze Wolfgang Munchau w Financial Times. jednak jego decyzja o referendum jest niezrozumiała. Ma ono dotyczyć oferty, która już nie leży na stole i programu, który zakończy się 30 czerwca, czyli 5 dni przed referendum. Z kolei zamkniecie programu 30 czerwca – decyzja ministrów finansów eurogrupy – też jest błędem, gdyż odcina właściwie jedyną drogę do kompromisu. Jakie dziś są scenariusze? Wynik głosowania na „nie”, odrzucający porozumienie, oznacza wyjście Grecji ze strefy euro. Głosowanie na tak, akceptujące ofertę Trojki, jaka by ona nie była, wprowadzi pewna konfuzję, ale rząd, jaki by nie był (obecny opowiada się za odpowiedzią „nie”) utrzyma kontrolę kapitałową i zacznie wprowadzać równoległa walutę, ale denominowaną w euro. Ten scenariusz dalej rozpada się na trzy kolejne: 1) Grexit, 2) Grecja zostaje w strefie euro, ale bezterminowo utrzymuje kontrolę kapitałową oraz 3) taki, w którym kontrola kapitałowa stopniowo zostaje zniesiona i Grecja pozostaje w strefie euro. Ten ostatni wymaga rozwiązania problemu banków greckich, czyli kolejnych negocjacji. Jeśli wynik referendum jest „tak”, ze znaczną przewagą zwolenników przyjęcia warunków wspólnoty, Tsipras składa rezygnację. Nowe wybory dają w efekcie nową, proeuropejska koalicje rządzącą. Czy strefa euro zaproponuje Grecji coś nowego? Oczywiście nie. To musiałby być nowy program, tymczasem wcześniej grecka gospodarka kompletnie się pogrąży, a państwo zbankrutuje. Wszystko to prowadzi Munchaua do podsumowania: bezterminowa kontrola kapitałowa, ale utrzymanie Grecji w strefie euro, albo Grexit. Jest też możliwe, że Grecy zagłosują za porozumieniem i oszczędnościami, a mimo to zostaną wypchnięci ze strefy euro. To oznaczałoby, że unia monetarna bez politycznej może istnieć tylko naruszając fundamenty demokracji. Czyli zaczęłaby być postrzegana jaka system totalitarny – pointuje swoje dywagacje Munchau.

Europejski Bank Centralny zamroził zasilanie banków greckich na dotychczasowym poziomie, co było bezpośrednią przyczyną ich zamknięcia. W istocie ten komunikat oznaczał, że pozbawione gotówki banki greckie są bankrutami.

Komisja Europejska opublikowała ostatnie swoje propozycje, które zgłosiła Grecji i zostały przez nią odrzucone. Materiał istotny dla historyków.

Na pytanie co dalej? stara się też odpowiedzieć Pieter Cleppe z brukselskiego biura think tanku Open Europe. Po pierwsze, jeśli Grecja wprowadzi nową walutę, która natychmiast straci na wartości do euro, będzie musiała zbankrutować. Po drugie, banki greckie po odcięciu od finansowania z ECB znajdą się pod presją tym bardziej, że połowa „kapitału” największych banków greckich, to odroczone płatności podatkowe, czyli dyskonto płatności podatkowych w przyszłości. Po odcięciu od taniego finansowania przez ECB, banki będą musiały być zrestrukturyzowane. Akcjonariusze stracą wszystko, podobnie jak obligatariusze, natomiast deponenci część środków, lub też otrzymają je w zdewaluowanej nowej walucie., Można próbować różnych rozwiązań z walutą równoległą czy przejściowych, ale w sumie sprowadza się to do końca taniego pieniądza. Po trzecie prawdopodobnie rząd nie będzie w stanie płacić swoich zobowiązań płacowych i emerytalnych i cięcia staną się niezbędne.

Swoisty przyczynek do rozważań na temat przyszłości strefy euro i Unii Europejskiej. Otóż kilka dni temu opublikowany został raport, który teoretycznie powinien być hitem, a został niemal całkowicie zignorowany. Mianowicie 24 stronicowy (ale ze zbędnymi obrazkami więc krótszy) raport 5 prezydentów: Komisji Europejskiej, EBC, Rady Europejskiej, Eurogrupy i Parlamentu Europejskiego na temat jak dokończyć budowę unii monetarnej i ekonomicznej w ciągu mniej więcej 10 lat.

Komentuje go Christian Odendahl z think tanku CER. Jego zdaniem słusznie prezydenci akcentują potrzebę dokończenia unii bankowej i rynków kapitałowych natomiast nie doceniają dwóch innych kluczowych aspektów: aktywnej roli ECB w kreowaniu popytu i mocnej antycyklicznej polityki fiskalnej.

Pomoc dla biednych krajów i ludzi ma różne formy, ale nie wszystkie mają sens.  Christopher Blattman i Laura Ralston sprawdzili, jakie skutki przynoszą różne formy stymulacji tworzenia miejsc pracy. Okazuje się, że mikrofinansowanie i szkolenia mają niewielki wpływ na zmniejszenie biedy i stabilizowanie sytuacji, zwłaszcza w porównaniu z ich kosztami. Natomiast znacznie bardziej skuteczne jest wstrzykiwanie kapitału – gotówki, dóbr kapitałowych a nawet dostarczanie zwierząt hodowlanych.

Za dużo pieniędzy nie jest dobre – wynika z nowej publikacji OECD. W ciągu ostatnich 50 lat kredyt emitowany przez banki i innych pośredników finansowych rósł trzy razy szybciej niż gospodarki. Dla większości krajów OECD dalsza ekspansja zwolni raczej niż przyspieszy wzrost. Kredyt zwalnia wzrost kiedy kierowany jest do gospodarstw domowych a nie do przedsiębiorstw. Finansowanie na rynku giełdowym jest lepsze dla wzrostu gospodarczego niż bankowe. Finansowa ekspansja zwiększa różnice w dochodach, ponieważ zamożniejsi korzystają bardziej na większej dostępności kredytu. Zdrowy wkład sektora finansowego do integrującego społecznie (inclusive) wzrostu gospodarczego wymaga mocnych podstaw kapitałowych instytucji finansowych, redukcji jawnych i ukrytych subsydiów dla instytucji finansowych za dużych, by upaść i reform podatkowych ustanawiających neutralne zasady dla finansowania długiem i kapitałowego.

Znany ekonomista sportowy Stefan Szymanski z University of Michigan rozważa korzystając z teorii kosztów utopionych (sunk costs) Johna Suttona, dlaczego niektóre kluby dominują w ligach piłkarskich i czy można tę dominację wytłumaczyć podobnie jak w sektorze producentów napojów gazowanych. Okazuje się, że nie bardzo. Pozycja dominująca nie oznacza braku konkurencji w futbolu, nie wymaga też na przykład miliardowych nakładów na reklamy. Dominująca pozycję klub może osiągną w maleńkiej , ubogiej lidze (jak na Wyspach Owczych) jak i w wielkiej lidze jak hiszpańska (Real) i niemiecka (Bayern). Utrzymanie takiej pozycji wymaga natomiast stałego wygrywania meczów, co może nie jest zbyt odkrywcze. Różnica między futbolem a biznesem polega na tym, że przynoszące straty przedsiębiorstwa są zamykane albo przejmowane, natomiast kluby piłkarskie nadal funkcjonują.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły