W Polsce emisja gazów cieplarnianych rośnie od 10 lat

09.11.2015
Na początek opisuję kilka danych, jakie znaleźć można w nowym, opasłym roczniku statystycznym Eurostatu, opisującym jak kraje Unii dają sobie radę z gazami cieplarnianymi. Niespodzianka, przynajmniej dla mnie - w Polsce emisje od 2005 roku wzrosła, a nie zmalała. Ponadto warto przeczytać m.in. o mitach na temat wspólnego europejskiego rynku i o zwycięstwie prawicy w wyborach w Chorwacji.


Eurostat opublikował rocznik statystyczny podający wskaźniki dotyczące emisji CO2, konsumpcji energii, odnawialnych źródeł energii, transportu i ochrony środowiska. Na przykład redukcja emisji gazów cieplarnianych w latach 1990-2012 największa była w republikach bałtyckich (52-57 proc.) i Rumunii (52 proc.). W Polsce wyniosła zaledwie 14 proc. – wynika z komunikatu Eurostatu, przy czym od 2005 roku emisja już nie maleje, lecz minimalnie wzrasta (tylko dwa inne kraje zanotowały wzrost w tym czasie – Malta i Estonia, ale po ogromnych spadkach w okresie 1990-2005). Liczba pasażerów mniej emisyjnego transportu kolejowego w latach 2003-2013 w Polsce zmniejszyła się i jesteśmy pod tym względem w mniejszości państw Unii (obok Polski takie zjawisko wystąpiło tylko w Bułgarii, Irlandii, Grecji, Chorwacji, Rumunii i Słowenii. Natomiast pod względem udziału przewozów towarowych w Polsce kolej straciła jego połowę (udział kolei spadł z 35,5 do 17 proc. przewozów towarowych ogółem) i pod względem skali tego spadku jesteśmy w czołówce Europy. Jeśli chodzi o udział energii ze źródeł odnawialnych mimo wzrostu jesteśmy w Unii na 19 miejscu (11,3 proc.), przy 19 proc. w Bułgarii, 25 w Estonii, 37 proc. na Łotwie i 23 proc. na Litwie oraz 24 proc. w Rumunii. Ale są w Europie kraje , które ten udział mają na poziomie grubo poniżej 10 proc. – Wielka Brytania – 5,1 proc., Holandia – 4,5 proc. i Irlandia (7,8 proc.).

Wolfgang Munchau nazywa europejski wspólny rynek przytulnym klubem, ale obowiązują w nim nie zasady wolnorynkowe, lecz interesy przedsiębiorstw, nawet takich jak Volkswagen winny seryjnych nadużyć. Na spotkaniu w ubiegłym tygodniu techniczni oficjele EU ustalili, że samochody z silnikiem diesla mogą emitować o 100 proc. więcej tlenku azotu niż wymagają tego normy. Techniczna decyzja Unii to zgoda na zabicie kilku tysięcy obywateli – pisze Munchau. To samo dotyczy banków – Unia nie umożliwiła mieszkańcom Europy bankowania w dowolnym miejscu kontynentu i brania kredytu hipotecznego czy konsumpcyjnego w dowolnym państwie Europy, lecz tylko dała zielone światło bankom do koncentrowania ich operacji hurtowych. Munchau podejrzewa, że to preferencje w zaspokajaniu interesów przedsiębiorstw sprawiają, że wspólny rynek nie ma wpływu makroekonomciznego, na przykład na wzrost produktywności czy PKB. Autor ma nadzieję, że w końcu obywatele to zjawisko skorygują, nie przez wysiłki lobbystyczne, lecz swoją siłę nabywczą. Sprzedaż Volkswagena już spadła w Wielkiej Brytanii o prawie 10 proc., a liczba rejestracji nowych samochodów 1,2 proc. na całym kontynencie. Ale jest szerszy problem. Manipulacja normami emisyjnymi, aby pasowały producentom, przypomina, że powinniśmy skończyć z gloryfikacją jednolitego rynku w Europie. Od połowy ostatniej dekady wspólny rynek jest w regresie, a tym szczególnym przypadku stał się toksyczny – konkluduje Munchau.

W Chorwacji w niedzielnych wyborach wygrała narodowa prawica wyprzedzając nieznacznie socjaldemokratów. Kluczowe trzecie miejsce w parlamencie będzie miała nowa partia Most, wzywająca do reform i zmniejszenia sektora państwowego w gospodarce, ale możliwe są bardzo różne koalicje. Po kilku latach recesji w tym roku Chorwacja przy wysokim bezrobociu (16,2 proc.) zanotuje wzrost gospodarczy o 1,1 procenta – prognozuje Komisja Europejska w najnowszej jesiennej prognozie. Chorwacja ma wysoki deficyt budżetu – w ostatnich latach powyżej 5 proc. PKB, w tym roku 4,8 proc. produktu krajowego, oraz dramatycznie wysoki dług publiczny – 89,2 proc. PKB

Jaguar Land Rover ma plan redukcji kosztów o 4,5 mld funtów i produkcji 1 miliona samochodów rocznie. Zrobiło to na mnie wrażenie, więc informuję. Właścicielem firmy jest hinduski konglomerat Tata.

Na podstawie danych z ponad stu lat wiadomo już, że kryzysy, które zaczynają się w centrum finansowym i docierają na peryferie przynoszą większe straty na peryferiach i wymagają większej restrukturyzacji długu niż te, które wybuchły tylko w określonym kraju. Artykuł Gracieli Laury Kaminsky, profesor w George Washington University podaje, że kryzysy systemowe wymagają trzech lat więcej niż idiosynkratyczne (specyficzne, w pojedynczych krajach) na przełamanie, a straty inwestorów w wyniku bankructwa państw i redukcji zadłużenia są o 22 punkty procentowe większe.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test