Wojna na brody, czyli Krugman kontra Bernanke

12.05.2012
Kilka dni temu doszło do małej wymiany ciosów między prezesem amerykańskiego banku centralnego, Benem Bernanke, a Paulem Krugmanem, laureatem ekonomicznej Nagrody Nobla, znanym publicystą New York Timesa. Wymiana tym ciekawsza, że Bernanke, pracując na Princeton był osobą, która zatrudniała samego Krugmana, gdy ten przechodził do pracy z MIT.

  • Powiązane tematy:

Pojedynek ten został pieszczotliwe ochrzczony przez jako „walka na brody” przez Roberta Samuelsona.

Wszystko zaczęło się od tekstu Krugmana, który stwierdza, że „prezes Bernanke powinien się posłuchać profesora Bernanke”. Krugman przypomina, że Bernanke był akademikiem zajmującym się rozległe zarówno problemami Japonii jak również Wielkim Kryzysem. Stwierdza, że można było pokładać nadzieję w Bernankem, iż jego prezesura będzie wyraźnie inna od pozostałych. Następnie narzeka, że prezes Fedu nie chce martwić się o bezrobocie, a martwi się o ratowanie sektora finansowego:

Instead, while the Fed went to great lengths to rescue the financial system, it has done far less to rescue workers. The U.S. economy remains deeply depressed, with long-term unemployment in particular still disastrously high, a point Bernanke himself has recently emphasized. Yet the Fed isn’t taking strong action to rectify the situation.

W dalszej części sugeruje, że albo coś zmieniło się w przekonaniach i poglądach Bernankego, albo świat polityki zmusił go do tego, aby „schować profesora” głęboko do wewnątrz.

Krugman przekonuje, że Fed ma dwa cele: niską inflację i maksymalne zatrudnienie. Realizując te cele, próbuje manipulować tymi zmiennymi poprzez kontrolowanie krótkoterminowych stóp procentowych. Obecnie inflacja nie jest bardzo wysoka, a gospodarka doświadcza bardzo wysokiego bezrobocia (jak na USA). Jednocześnie stopy procentowe są praktycznie na zerowym poziomie. Wydaje się wobec tego, że Fed jest pod ścianą. Trafiono na „pułapkę płynności” i nie można zejść ze stóp jeszcze bardziej:

In other words, the Fed hit what’s known in economic jargon as the zero lower bound (or, alternatively, became stuck in a liquidity trap).

Krugman zwraca uwagę, że Bernanke analizował przykład japońskiej „pułapki płynności”, czyli niskich stóp, z wysokim bezrobociem i deflacją (zaznacza przy tym, że w Japonii ceny spadały; w USA jest jednak inflacja). W tekście o Japonii Bernanke wskazuje na kilka kolejnych narzędzi, które może zastosować bank centralny do pobudzania gospodarki przy zerowych stopach, jeśli gospodarka doświadcza deflacji. Jakie to są narzędzia? Krugman przypomina:

Bernanke had some specific proposals that could serve as advice for the Fed today. One set of options would have it take a larger role in financial markets. Short-term interest rates may be zero, unable to go lower, but longer-term rates aren’t. So the Fed, which typically buys only short-term U.S. government debt, could expand its portfolio, buying long-term government debt, bonds backed by home mortgages and so on, in an effort to drive down the interest rates on these assets. This is the strategy that has come to be known, unhelpfully, as quantitative easing.

Należy pamiętać, że Fed kontroluje przede wszystkim stopy krótkoterminowe. Może jednak wkroczyć na rynek aktywów z dodatkową płynności i zakupywać papiery o dłuższych terminach zapadalności. Czyli przeprowadzić operację „poluzowania ilościowego” i jednocześnie „operację Twist”, a więc podmiany papierów krótkoterminowych na długoterminowe.

Oprócz tego Fed może wpływać na oczekiwania co do stóp nie tylko utrzymując je na niskim poziomie, ale także deklarując, że tak będzie przez najbliższe lata. Jeśli ludzie oczekują wzrostów stóp w najbliższym czasie, to będą się powstrzymywać z wydawaniem pieniędzy:

Another set of options involves trying to change expectations about future Fed policy. Right now, investors believe that the economy will eventually recover enough for the Fed to start raising rates again. Such expectations about future Fed plans, in turn, can have an important impact on the economy right now. In particular, beliefs about how long the Fed will wait before raising rates can have a major impact on expectations of future inflation.

Krugman następnie zadaje pytanie: które kroki zostały podjęte? Fed kupił ponad 2 biliony długoterminowych papierów rządowych i tych powiązanych z rynkiem nieruchomości. Brzmi to jak duża wielkość (15% amerykańskiego PKB), ale to jest „zdecydowanie za mało”, żeby pobudzić gospodarkę. Co więcej, ostatnimi czasy Bernanke przestrzegał przed poziomami inflacji i wykluczał dalsze drukowania:

So which of these steps has the Fed taken lately? Well, it has bought more than $2 trillion worth of long-term government debt and bonds of government-backed housing agencies. That sounds like a lot, but it’s much less than most analysts think necessary to jump-start economic recovery. The Fed has also tried to influence market expectations about future policy, but only for the fairly near term, declaring that it doesn’t expect to raise short-term rates until late 2014. What’s more, Bernanke has ruled out more ambitious policies.

Krugman uznaje, że należy zrobić więcej i nie powinno się przejmować wyższą inflacją, ponieważ ta dotyczy głównie surowców, które ulegają wahaniom. Poziom inflacji bazowej (uznawany za bardziej wiarygodny przez sam Fed) jest niższy, więc można zaangażować się w większe stymulowanie:

What about inflation? So-called headline inflation, aka the Consumer Price Index, has fluctuated wildly — deflation during the worst of the recession, annualized inflation hitting a peak of almost 4 percent last September. These big swings are, however, driven mainly by fluctuations in the prices of raw materials, which Fed officials consider poor indicators of underlying inflationary pressures. They prefer, instead, to focus on measures like core inflation, which excludes volatile energy and food prices and which has remained fairly quiescent.

Krugman również zaznacza, że powrót inflacyjnej recesji z lat 70 jest mało prawdopodobny, a ryzyko związane z tym scenariuszem jest zdecydowanie przeszacowane. Na koniec artykułu sugeruje, że Bernanke wpadł w pewnego rodzaju oportunizm i boi się krytyki ze wszystkich stron (za „proinflacyjną” politykę), dlatego nie podejmuje odważniejszych działań.

Pavlina Tcherneva na naked capitalism sugeruje coś innego. Jej zdaniem prezes Bernanke nie podąża za swoimi zaleceniami, ponieważ w tekście z 2000 r. podkreślał, że do aktywnej polityki pieniężnej potrzebne są również operacje fiskalne. Tych zaś Fed nie kontroluje. Dlatego prezes Bernanke nie może iść dalej w swoich działaniach i przewidywał to jako profesor (mówiąc kolokwialne nowo kreowane pieniądze powinny być wtłaczane do gospodarki poprzez transfery fiskalne; nie wystarczą same działania banku centralnego):

In fact, in 2000 the Professor thought that:

Nonstandard open market operations with a fiscal component, even if legal, would be correctly viewed as an end run around the authority of the legislature, and so are better left in the realm of theoretical curiosities” (Bernanke 2000, p. 164).

Monetary policy just can’t do it alone. Fiscal policy must come to the rescue. Professor Bernanke understood this.

Tcherneva jednocześnie wyraża zdziwienie stanowiskami Bernankego przed Kongresem, gdzie wyraża obawy o wysokie wydatki rządowe i dług publiczny (skoro zgodnie z założeniami Bernankego 2000 brakuje fiskalnego bodźca, który by wspomógł politykę pieniężną).

Co ciekawe, Bernanke odpowiedział na tekst Krugmana. Nie wprost, ale na konferencji prasowej padło pytanie o to, czy prezes słucha się swoich własnych zaleceń. Na konferencji prasowej stwierdził, że sugestia, iż jest niekonsekwentny, jest zupełnie błędna:

Yeah, let me tackle that second part first. So there’s this, uh, view circulating that the views I expressed about 15 years ago on the Bank of Japan are somehow inconsistent with our current policies. That is absolutely incorrect. My views and our policies today are completely consistent with the views that I held at that time.

Bernanke odpowiada, że w trakcie swoich badań przedstawił dwie tezy. Po pierwsze, że bank centralny może i powinien walczyć z deflacją. Po drugie, kiedy stopy procentowe są obniżone praktycznie do zera, bank centralny ma dodatkowe narzędzia, służące do walki z deflacją. Następnie zaznacza, że USA nie doświadczają obecnie deflacji, a bank centralny podejmuje szereg działań interwencyjnych.

Zaś na pytanie o to, dlaczego te działania nie są dalej rozszerzane, mówi o „lekkomyślnych” [reckless] zaleceniach:

Why don’t we do more? I would reiterate, we’re doing a great deal of policies extraordinarily accommodative. You know all the things we’ve done to try to provide support to the economy. I guess the, uh, the question is, um, does it make sense to actively seek a higher inflation rate in order to, uh, achieve a slightly increased pace of reduction in the unemployment rate? The view of the committee is that that would be very, uh, uh, reckless.

Uznaje zatem, że dalsze działania głównie pobudziłyby inflację, a nie doprowadziłyby do znaczącej redukcji zatrudnienia. Wobec czego dyskusja została podsumowana w zasadzie do sporu o kształt krzywej Phillipsa, dobrej starej teoretycznej kontrowersji, wałkowanej w ekonomii przez lata.

Robert Samuelson zaznaczył wyraźniej niż Bernanke ograniczenia Krugmanowskich zaleceń:

●Prices might increase faster than wages, reducing workers’ purchasing power and (probably) dampening spending.

●Experiencing higher inflation, consumers might become more fearful of the future and, to protect against the unknown, might increase saving and reduce spending – the opposite of what Krugman intends. This happened in the 1970s, although at higher inflation rates than Krugman proposes.

●Something similar could happen in financial markets. Investors – not knowing whether inflation would return to 2 percent and fearing it might go higher than 4 percent – might demand much higher interest rates to prevent erosion of their money. This, too, would undermine Krugman’s strategy.

Ceny mogą wzrastać szybciej niż płace, więc realne wydatki nie zostaną podniesione zgodnie z sugestią Krugmana (co ciekawe to właśnie możemy zaobserwować w statystykach, ceny konsumpcyjne rosną w tempie paru procent, a płace pozostają z tyłu – Krugman nie podał żadnego argumentu, dlaczego większa inflacja ma oznaczać wzrost wydatków, skoro dysproporcja inflacyjna jest na korzyść cen, nie płac). Inflacja zwiększa również niepewność (jak w latach 70), a oprócz tego sprawia, że inwestorzy zaczynają żądać wynagrodzenia za utratę siły nabywczej. Podnosi to nominalne, a w konsekwencji realne stopy procentowe, podważając sensowność rekomendacji Krugmana.

No cóż, Bernanke jest atakowany przez amerykańską „prawicę” za to, że za bardzo przyczynia się do spadku wartości dolara i inflacji, a przez „lewicę” za to, że jest za mało inflacyjny. Współczujemy.

Opracował: Mateusz Machaj

Artykuły powiązane


Popularne artykuły

test