Współczesne narkotyki: luzowanie ilościowe i inflacja

17.10.2014
Świat nie może się rozwijać bez druku pieniądza. Rządy potrzebują inflacji, bo inaczej zbankrutują - dwie tezy o nowych narkotykach gospodarczych. A ponadto w przeglądzie informacji i opinii m.in. o inflacji w Europie, o kobietach z górnego 1 procenta, o tym na czym można było zarobić od początku roku oraz o dobrej sytuacji gospodarczej Indii, które korzystają na światowym spowolnieniu i niższych cenach ropy.


Ambrose Evans-Pritchard pisze w Telegraph, że nawet delikatne hamowanie, jakie zaaplikowały władze monetarne Chin i USA, wystarczyło, by rynki uznały, że trwające 5,5 roku ożywienie kończy się (mimo, że Europa nie osiągnęła jeszcze przedkryzysowego poziomu produktu krajowego). Stąd spadek cen ropy o 25 procent od czerwca i spadek rentowności obligacji amerykańskich i niemieckich. Okazuje się, że zakończenie luzowania ilościowego może być równoznaczne z normalnym cyklem podwyżek stóp procentowych, a gospodarka światowa jest tak zniszczona, że nie jest w stanie rozwijać się bez permanentnego QE – twierdzi A E-P. Stąd pogłoski, że FED może rozpocząć QE 4.

Natomiast znany inwestor Peter Schiff przekonuje, że to rządy potrzebują inflacji, by być wypłacalnymi, a nie gospodarka. Inflacja jest dla nich jak narkotyk. A powszechność przekonania, że bez utraty siły nabywczej pieniądza gospodarka nie będzie się rozwijać, to sukces propagandy, którego zazdrościłby Goebbels. Pracownicy zapłacą za rządowe długi albo wyższymi podatkami, albo inflacją, ale efekt będzie taki sam – obniżony standard życia. Rzekome wstrzymywanie się z konsumpcją w warunkach deflacji – główny straszak używany przez zwolenników inflacji – nie uwzględnia wartości nabytego przedmiotu w czasie (ludzie są gotowi zapłacić więcej za coś, co mogą mieć natychmiast). W końcu XIX wieku gospodarka amerykańska rozwijała się szybciej w warunkach deflacji niż ostatnio.

Nowe dane Eurostatu. Już na pierwszym wykresie ciekawostka: 8 krajów europejskich z deflacją, kilka z inflacją zerową i okazuje się, że deflację przeżywają tylko najsłabsze kraje południa i Europa Środkowa. Nie ma niestety wyjaśnienia, dlaczego tak się układa mapa deflacji.

W każdym razie 8 krajów to nie cała Europa. Nadto David Stockman pokazuje na wykresach , że rzekome zagrożenie deflacją to fikcja. I w Stanach Zjednoczonych i w Europie – trendy inflacyjne są stałe od wielu lat.

5 powodów, dla których amerykańskie akcje spadają wylicza Steve Forbes. Zaczyna od wyborów do senatu amerykańskiego, które Republikanie mogą niespodziewanie przegrać (nie mając większości w Senacie nie będą mogli przeszkadzać w szkodliwych zdaniem rynku działaniach prezydenta Obamy). FED nadal będzie mieszał na rynkach kredytowych. Zyski korporacji rosną, ale sytuacja zaczyna się pogarszać. Stan gospodarki światowej jest kiepski, do tego dochodzi pogarszający się stan bezpieczeństwa i Ebola.

A w kontrze do czarnowidztwa wykres pokazujący zyski z aktywów od początku roku. Mimo dekoniunktury panującej na różnych rynkach od czerwca br.,rachunki pokazują, że licząc od początku roku na plusie nadal są ci, którzy inwestowali w akcje indyjskie i chińskie, dług rządowy (obligacje) Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, dolara i złoto. Straty natomiast ponoszą właściciele akcji firm europejskich, większości walut poza dolarem i surowców.

A propos Indii. Zdaniem Victora Malleta z FT, Indie mogą skorzystać na spowolnieniu gospodarczym na świecie, a zwłaszcza na spadających cenach ropy – 1 procent spadku ceny ropy oznacza o 1 mld dol. lepszy bilans płatniczy, spadek inflacji i możliwość obniżenia stóp procentowych, co dałoby impuls do inwestycji. Nadto Indie nie są tak uzależnione od eksportu jak Chiny, ani nie są krajem surowcowym jak Rosja czy Brazylia.

Kobiety wchodzą do górnego procenta – relacjonuje Robert Samuelson badanie amerykańskich ekonomistów. Udział kobiet wśród osób o najwyższych dochodach wzrósł do 11 procent (top 0,1 proc.) i do 17 procent w pozostałej części najwyższego procenta. W latach 80. XX wieku kobiet w tych przedziałach dochodowych prawie nie było. Więc tłuści kapitaliści i obrzydliwi, cyniczni bankierzy mogą okazać się subtelną panią.

Na deser rozmowa portalu wnp.pl z prezesem Węglokoksu, który chce kupić pięć kopalni Kompanii Węglowej. Wprawdzie nie ma pieniędzy, ale ma linie kredytowe. Wprawdzie trzeba te kopalnie zrestrukturyzować, ale będą gwarancje zatrudnienia, stabilizacja zarobków, a nawet możliwość ich wzrostu.

Komentarz internauty: „Kopalnie są bankrutami, wszyscy dopłacają a Węglokoks chce kupić. Nawet będzie lepiej płacił górnikom. Wystarczy sprzedać bankruta i wszyscy są na plusie. Jakie to proste. Ciekawe ile baranów to słodkie pierdzenie kupi?”.

Komentarz do komentarza: „Kolega się nie denerwuje. Podsiadło „kupi” to co mu warszawka każe. Napiszą mu Niderlandy to je kupi”.

I komentarz podsumowujący: „Ale się Panu Podsiadło odmieniło. Niedawno mówił, że nie jest zainteresowany. W innym artykule pisze, że Węglokoks nie ma wolnych środków i jak przejmie kopalnie to zbankrutuje. Jak to jest, że jak bankrutujący Węglokoks kupi bankruta „Jankowice” to powstanie dochodowa firma”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test