Autor: Aleksander Piński

Autor recenzji książek i przeglądów najnowszych badań ekonomicznych.

Podniesienie płac urzędnikom w Polsce nie zmniejszy korupcji

Wyższe płace urzędników nie zmniejszają łapówkarstwa w bogatszych krajach, ogranicza je za to wzrost gospodarczy – to wnioski z najnowszych prac naukowych.
Podniesienie płac urzędnikom w Polsce nie zmniejszy korupcji

Van-Ha Le, Jakob de Haan, Erik Dietzenbacher z Univeristy of Groningen w Holandii w pracy „Do Higher Government Wages Reduce Corruption? Evidence Based on a Novel Dataset” (Czy wyższe płace w administracji zmniejszają korupcję?) wykorzystali dane o płacach w administracji ze 113 krajów z lat 1989–2000. Ich analiza wykazała, że istnieje silna negatywna zależność między poziomem płac urzędników a korupcją dla krajów o PKB na mieszkańca niższym niż 8842 dol. (według parytetu siły nabywczej). To mniej więcej poziom Albanii, Ekwadoru albo Chin. Jak ten mechanizm działa? Na przykład w krajach o dochodzie narodowym na obywatela 1–2 tys. dol. poniesienie płacy w administracji ze 100 proc. do 200 proc. średniej płacy w przemyśle powoduje spadek korupcji o 1 pkt (w skali od 1 do 6).

Dlaczego płace urzędników w biedniejszych krajach miałyby wpływać na poziom korupcji inaczej niż w bogatszych? Jak zauważają autorzy, w biednych krajach jest mnóstwo tzw. drobnej korupcji, takiej jak przekupywanie urzędników, by wydali jakiś dokument. Taką korupcję rzeczywiście można bardzo ograniczyć, podnosząc pensję w administracji.

Problemy bogatego

W miarę, jak kraj się bogaci, taka korupcja przestaje być problemem. Zastępuje ją poważniejsze nieprawidłowości przynoszące znaczniej większe zyski, np. wprowadzanie korzystnych dla wybranych osób czy firm przepisów. Są one trudniejsze do wykrycia i przynoszą zyski, jakich żadna wchodząca w rachubę podwyżka płacy nie jest w stanie zrównoważyć.

PKB w przeliczeniu na mieszkańca w Polsce to około 21 tys. dol., więc podnoszenie płac urzędnikom w naszym kraju prawdopodobnie nie spowoduje ograniczenia korupcji. To metoda odpowiednia dla Afganistanu (1055 dol.), Indii (3843 dol.) czy nawet Ukrainy (7295 dol.), ale nie dla nas.

Urząd przyciąga nieuczciwych

Jak zatem zmniejszyć poziom korupcji w takich krajach jak Polska? Tu wskazówką może być praca Remy Hanna z Harvard Univeristy i Shing-Yi Wang z University of Pennsylvania zatytułowana „Dishonesty And Selection Into Public Service” (Nieuczciwość i selekcja do służby publicznej). Opisano w niej eksperyment na 669 indyjskich studentach ostatniego roku studiów. Poproszono ich o rzucenie kostką 42 razy. Mieli otrzymać tym większą zapłatę, im wyższą liczbę wyrzucą. W ten sposób można było sprawdzić, jak bardzo zgłoszony rozkład uzyskanych wyników różni się od tego wynikającego z rachunku prawdopodobieństwa.

To samo zadanie dostało 165 pielęgniarek (były dostępne dane odnośnie poziomu korupcji w tej grupie). Badanie na pielęgniarkach wykazało, że eksperyment z kostką dobrze oszacowuje czyjąś skłonność do oszukiwania w pracy (te pielęgniarki, które zawyżały wynik rzutu kostką, także częściej oszukiwały w przypadku zwolnień z pracy). Okazało się, że 34 proc. studentów podało, że uzyskało wyniki, których prawdopodobieństwo uzyskania jest mniejsze niż 1 proc. Studenci, którzy podali wyższe wyniki w teście rzutu kostką, wykazywali wyższe preferencje do pracy w państwowej administracji (jedno odchylenie standardowe wzrostu w wynikach rzutu kostką to o 4,2 proc. wyższe prawdopodobieństwo preferowania państwowego urzędu).

Co z tego wynika? Osoby, które oszukują w eksperymencie, chętniej wybierają pracę w państwowej administracji. A skoro eksperyment dobrze oszacowuje skłonność do oszukiwania w pracy, oznacza to, iż część problemu z korupcją bierze się stąd, że do pracy na rządowej posadzie chętniej zgłaszają się nieuczciwe osoby. Autorzy uważają, iż rozwiązaniem problemu byłoby uwzględnienie tego czynnika już w procesie rekrutacji, co obecnie rzadko się zdarza.

Wyższy PKB, mniej korupcji

Wiele jednak wskazuje na to, że problem korupcji w dużym stopniu sam się rozwiązuje, o ile kraj się regularnie bogaci. Tak twierdzą Jie Bai i Benjamin A. Olken z Massachusetts Institute of Technology, Edmund J. Malesky z Duke University oraz Seema Jayachandran z Northwestern University w pracy „Does Economic Growth Reduce Corruption? Theory and Evidence From Vietnam” (Czy wzrost gospodarczy zmniejsza korupcję? Teoria i dowody z Wietnamu).

Piszą, że bez względu na to, jak mierzyć korupcję, więcej jest jej w biednych krajach. 10 krajów, w których według danych Transparency International z 2009 r. panuje największa uczciwość (m.in. Nowa Zelandia, Holandia czy Kanada) miało PKB na obywatela na poziomie średnio 36 700 dol. W dziesięciu najbardziej skorumpowanych (m.in. Haiti, Turkmenistan i Afganistan) wskaźnik ten wynosił 5100 dol.

Część naukowców wyciągała z tego wniosek, że to korupcja hamuje wzrost gospodarczy. Autorzy powyższego opracowania postanowili jednak sprawdzić, czy zależność nie jest odwrotna, tzn. czy to wzrost gospodarczy sprawia, że poziom korupcji się zmniejsza. Wykorzystali do tego dane z przeprowadzonej wśród właścicieli wietnamskich firm ankiety, w której podawali oni, ile łapówek zapłacili (wzięto dane za lata 2006–2010), a następnie zestawiono to ze stopą wzrostu firm. Okazało się, że wraz ze wzrostem firm poziom łapówek (jako odsetek przychodów firm) spadał. Co więcej, efekt wzrostu gospodarczego jest większy dla tych firm, które działają w więcej niż jednej prowincji (a zatem mają większe możliwości przeniesienia działalności w inne miejsce w kraju).

Autorzy konkludują, że system kapitalistyczny zawiera w sobie mechanizm niszczący korupcję. Przyjmując bowiem założenie, iż relatywne (w stosunku do przychodów) koszty przeniesienia firmy spadają wraz z jej wzrostem, to im szybciej firmy się rozwijają, tym mniejsze łapówki można na nich wymuszać, bo alternatywa w postaci przeniesienia się w inne miejsce jest coraz tańsza. Nie trzeba więc podejmować żadnych szczególnych działań przeciwko korupcji, tylko szybko się rozwijać. I to jest prawdopodobnie główny powód niskiego poziomu korupcji w zamożnych krajach.

 

Nie tylko dla siebie

Co jednak najciekawsze, są sytuacje, gdy wymuszenia urzędników na biznesmenach mogą być korzystne dla rozwoju kraju. Prof. Robert Wade z London School of Economics podczas ubiegłorocznej wizyty w Polsce opowiedział historię o tym jak to na Tajwanie na początku lat 80. XX w. powołano do życia tzw. Biuro Rozwoju Przemysłowego (Industrial Development Bureau).

 

Miało ono około 180 pracowników, w tym 130 inżynierów. Jednym z ich zadań było monitorowanie działań prywatnych firm (musieli spędzać przynajmniej kilka dni w miesiącu w terenie), zwracanie uwagi na to, kiedy mają one szanse rozpocząć produkcję wymagającą zaawansowanych technologii, a następnie zrobienie wszystkiego, by im w tym pomóc.

Na początku lat 80. koncern Philips miał fabrykę telewizorów na Tajwanie. Do ich produkcji potrzebował bardzo wysokiej jakości szkła, które importował z Japonii. Urzędnicy IDB zwrócili uwagę, że pojawiły się dwie, trzy tajwańskie firmy, które byłyby w stanie po dokonaniu odpowiednich inwestycji dostarczyć Philipsowi szkło o odpowiednich parametrach i porównywalnej do płaconej przez niego cenie.

Właściciele tajwańskich firm oświadczyli w rozmowie z urzędnikami IDB, że dokonają tych inwestycji, o ile dostaną długoterminowy kontrakt z Philipsem. Przedstawiciele IDB złożyli taką ofertę szefom Philipsa na Tajwanie, a ci odpowiedzieli, że są bardzo zadowoleni ze swoich japońskich dostawców i nie widzą powodu, by z nich rezygnować. Urzędnicy IDB przyjęli tę odpowiedź do wiadomości. Do importu szkła z Japonii wymagane były jednak zezwolenia, które do tego momentu Philips dostawał prawie automatycznie. Po odrzuceniu propozycji IDB ich uzyskanie nagle zaczęło się przedłużać. Przedstawiciele koncernu skontaktowali się z Ministerstwem Handlu Zagranicznego, gdzie bardzo ich przeproszono i poinformowano, że niestety nawet jego urzędnicy nie są w stanie zmusić tajwańskiej biurokracji, by działała sprawnie. Po kilku kolejnych interwencjach i braku reakcji szefowie holenderskiego koncernu zrozumieli wiadomość i rozpoczęli rozmowy z tajwańskimi dostawcami…

OF

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Tani pieniądz odmroził rynki IPO

Kategoria: Analizy
Wartość pierwszych publicznych ofert przeprowadzonych w połowie czerwca 2020 r. w USA i Europie była o blisko 1/3 niższa niż rok wcześniej. Zaważyła wielotygodniowa przerwa spowodowana pandemią COVID-19. Rynki IPO po obu stronach Atlantyku ożyły dopiero w połowie maja.
Tani pieniądz odmroził rynki IPO

Czy COVID-19 odbuduje, czy zmniejszy zaufanie do nauki?

Kategoria: VoxEU
Mówi się, że jednym ze skutków pandemii będzie odwrócenie długofalowej tendencji do podważania wartości wiedzy naukowej. Jednocześnie według niektórych badaczy (Friedman and Plumer 2020) pandemia pokazała „długoletnią praktykę dezawuowania wiedzy naukowej dla celów politycznych” przez polityków – z uszczerbkiem dla społecznego odbioru nauki i naukowców.
Czy COVID-19 odbuduje, czy zmniejszy zaufanie do nauki?