Proroctwa rodzinne

20.09.2012
Dla zrozumienia dlaczego gospodarka Stanów Zjednoczonych jest w kryzysie i przypomnienia sobie na czym polegają zasady sprawnie funkcjonującej gospodarki bez kryzysów warto sięgnąć po najnowszą na polskim rynku książkę jednego z bardziej znanych amerykańskich ekonomistów i publicystów Petera D. Schiffa, której polski tytuł brzmi: Gospodarka, rozwój, krach i na czym to polega.

Peter D. Schiff i Andrew J. Schiff "Gospodarka Rozwój, Krach. Na Czym To Polega?", polskie wydanie: Wydawnictwo Finansowe Linia, 2012 r.


Schiff skorzystał z pomocy brata, Andrew J. Shiffa, ale to co przedstawia jest dokładnie tym samym wołaniem na puszczy jakie uprawia od ponad 15 lat. Wołaniem o uczciwość polityków i zaniechanie „keynesowskich trików” interwencjonizmu w gospodarce. To nie jest przesłanie hura-optymistyczne.

Bracia Schiff przedstawiają prostą, wręcz bajkową historię gospodarki samowystarczalnej. Oparta ona jest na połowie jednej ryby dziennie i na analogii do historii gospodarki amerykańskiej. Dokonują przy tym uproszczeń chronologicznych przenosząc postacie z jednej epoki do drugiej, ale zyskując na ostrości prezentacji procesów gospodarczych, które w rzeczywistości przebiegają często zbyt wolno aby przeciętny obywatel zrozumiał ciąg przyczynowo-skutkowy tragedii.

Tragedia zaś polega na tym, że Ameryka jest niewypłacalna. Przez lata Amerykanie byli oszczędni – zwyczajowo odkładali 10 procent zarobków i pomagali innym – piszą Schiffowie. Jednak w ostatnich latach ekonomiści zdecydowanie pomniejszyli znaczenie oszczędzania w gospodarczym łańcuchu wartości. „Keynesiści uważają, że oszczędzanie szkodzi rozwojowi gospodarczemu, ponieważ spowalnia obieg pieniądza i obniża poziom wydatków zakładając, że to wydatki stanowią główną siłę napędową gospodarki. Podzielający ich poglądy decydenci wprowadzili rozwiązania, które są korzystne dla osób wydających pieniądze, a zarazem niekorzystne dla oszczędzających”.

W rezultacie Amerykanie wydawali więcej niż zarabiali. Dokonali zatem czegoś, co nie byłoby możliwe w gospodarce samowystarczalnej. Jednak międzynarodowy przepływ kapitału oraz pozornie magiczna możliwość dodruku pieniądza sprawiają, że Amerykanie stali się chwilowo ślepi na oczywistą prawdę – nie sposób konsumować więcej, niż się produkuje, ani pożyczać więcej niż się ma … a już z pewnością nie na dłuższą metę”. Wydatki bowiem są zaledwie miarą produkcji i tylko ona zapewnia wartość dodaną.

Jak pobudzić produkcję? Oszczędności wytwarzają kapitał, dzięki któremu możliwe jest rozszerzenie produkcji. W rezultacie oszczędności o wartości jednego dolara lepiej wpływają na działalność gospodarczą niż ta sama kwota w postaci wydatków – uważają Schiffowie. Gdy konsumenci nie wydają pieniędzy, najbardziej skuteczną metodą pobudzenia popytu jest pozwolenie na spadek cen, które osiągają wtedy bardziej przystępny poziom. Henry Ford zarobił w ten sposób miliony na swoich samochodach, Sam Walton na telewizorach plazmowych, etc.. Ideę tę, jak zauważają Schiffowie, keynesiści uważają za plagę egipską.

Bracia Schiffowie mają w pogardzie keynesowskich polityków – poczynając od Franklina Roosevlelta do obecnie rządzących, łącznie z szefem banku centralnego – Benem Bernanke.

„Decyzje Fedu są uwarunkowane politycznie a nie ekonomicznie. Niższe stopy procentowe (od 3 lat bliskie zeru) sprawiają, że na pierwszy rzut oka gospodarka prezentuje się lepiej niż w rzeczywistości. Obniżają również koszt obsługi kredytów hipotecznych oraz innych pożyczek i zwiększają rentowność spółek finansowych. Jeśli jednak są zbyt niskie w stosunku do podaży oszczędności wprowadzają pożyczkobiorców w błąd co do faktycznego stanu gospodarki oraz rzeczywistej rentowności inwestycji. Ponieważ nie nastąpiło rzeczywiste odroczenie konsumpcji, inwestycje kapitałowe mają dużo mniejszą szansę realizacji. Ten mechanizm prowadzi do okresów sztucznej euforii gospodarczej, po których nieuchronnie następują okresy drastycznego gospodarczego spadku, jak ostatnio na rynku papierów wartościowych oraz rynku nieruchomości”, piszą bracia Schiffowie.

Identycznie chybione były też ostatnie interwencje państwa. „Chociaż za prezydentury Busha i Obamy USA przeznaczyły ogromne środki rządowe na ratowanie zmagającej się z deflacją gospodarki, to nadal mało kto uświadamia sobie, że tego rodzaju wsparcie przedłuża agonię gospodarki i doprowadzi do jeszcze większego krachu” – ostrzegają.

Co wtedy? Dwie możliwości: ogłoszenie bankructwa albo inflacja. W obu przypadkach nieuniknione jest drastyczne pogorszenie warunków życia z powodu spadku siły nabywczej dolara oraz wzrostu stop procentowych. Lepsze jednak zdaniem Schiffów jest bankructwo, bo z politycznego punktu widzenia „lepiej wypiąć się na inne państwa, niż podnieść podatki bądź odmówić świadczeń własnym obywatelom”.

Czy ta prognoza może się faktycznie spełnić? To właśnie jest główny as Schiffa — posługuje się on matematyką i logiką i dlatego jego prognozy jak dotąd były najtrafniejsze na amerykańskim rynku.

Peter D. Schiff jest amerykańskim ekonomistą, biznesmenem, publicystą. Reprezentuje ekonomiczną szkołę wiedeńską, która pozostaje w opozycji do keynezizmu. Jest autorem kilku książek, w których wyłożył swoje poglądy jak i prognozy, które okazały się trafne. W 2009-2010 roku kandydował do Senatu z ramienia partii Republikańskiej. Przegrał z kontrkandydatem, ktorego poglądy ekonomiczne są znacznie mniej logiczne, za to bardziej optymistyczne. Więcej o nim na www.peterschiffonline.com i http://www.peter-schiff.com/

Andrew J. Schiff jest dyrektorem ds komunikacji i rzecznikiem prasowym w firmie rodzinnej prowadzonej razem z Peterem — Euro Pacific Capital. Również gości często jako komentator ekonomiczno-polityczny w amerykańskich mediach.

 

 

 



Artykuły powiązane