• Paul Dembinski

Finansjalizacja – klęska urodzaju w gospodarce

24.01.2012
W ciągu ostatnich 30 lat rola sektora finansowego w gospodarkach najbardziej rozwiniętych krajów bardzo istotnie wzrosła. I nie jest to powód do radości, ale do poważnego niepokoju. Przejawem finansjalizacji był m.in. rozwój rynku instrumentów pochodnych. Od 1987 r. całkowity obrót nimi  wzrósł z 10 proc. do 570 proc. globalnego PKB w 2005 r.

prof. Paul Dembinski (Fot. arch. P.Dembinskiego)


Wedle klasycznej definicji z finansjalizacją gospodarki mamy do czynienia, gdy rośnie udział systemu finansowego w generowaniu PKB. W niektórych krajach może to oznaczać, że sektor finansowy staje się lokomotywą wzrostu gospodarczego. Przykładem mogą być Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Szwajcaria. W większości rozwiniętych krajów w ciągu ostatnich 20 lat udział sektora finansowego w PKB prawie się podwoił. W Hiszpanii i Wielkiej Brytanii ogólna wielkość aktywów bankowych wzrosła z 60 – 70 proc. PKB do ponad 200 proc. PKB. Jednocześnie wzrosła rentowność sektora bankowego. Na przykład udział zysków banków amerykańskich w zyskach przedsiębiorstw ogółem wzrósł z ok. 10 proc. na początku lat 80., do około  40 proc. w okresie poprzedzającym kryzys.

Zadanie jakie spełnia system finansowy, to umożliwienie dokonywania płatności, alokacja oszczędności do rentownych projektów inwestycyjnych i alokacja ryzyka. W ostatnich trzech dekadach szczególnie wzrosła rola tej ostatniej funkcji. Dzięki niej dokonuje się wycena ryzyka, istnieje możliwość handlowania nim i jego dywersyfikacji na poziomie indywidualnym.

Funkcja alokacji ryzyka wyemancypowała się, stała się autonomiczna wobec alokacji oszczędności. Widać to wyraźnie w strukturze aktywów banków. W ciągu trzech dekad finansowej euforii, od końca lat 70. do 2007 r. wzrosła ilość kredytów dla gospodarki, lecz jednocześnie bardziej niż proporcjonalnie wzrosła liczba instrumentów finansowych w bilansach banków.

Finansjalizacja oznacza więc nie tylko wzrost absolutnej i relatywnej wielkości sektora finansowego, ale pociąga za sobą również zmianę jakościową.

Inne objawy finansjalizacji

Następuje przesunięcie akcentów w zasadniczym sposobie organizowania działalności gospodarczej – coraz mniejszą rolę grają relacje, coraz większą transakcje. Powyższą różnicę obrazuje kontrast między „systemem finansowym opartym na bankach”, a „systemem finansowym opartym na rynkach finansowych”. Relacja zakłada minimalny poziom zaufania między podmiotami, które mniej więcej wiedzą czego mogą oczekiwać po drugiej stronie. Relacja trwa długo, zakłada możliwość dostosowywania warunków kontraktowych do zmieniających się okoliczności. Transakcja jest zdarzeniem chwilowym, zaufanie zbudowane jest nie przez jakikolwiek związek układających się stron, ale przez infrastrukturę otoczenia rynkowego – prawa, rachunkowości, ratingów, itp.

Skutkiem tego przesunięcia jest skrócenie horyzontu działania objawiające się na przykład obniżeniem średniego czasu utrzymywania papierów wartościowych w portfelu. W przeciągu 10 lat od 1995 r. do 2005 r. globalne aktywa finansowe (łączna kapitalizacja giełd, suma wartości obligacji w obrocie i suma bilansowa banków i ubezpieczycieli) wzrosły z 200 proc. globalnego PKB do 400 proc. globalnego PKB. Jest to więc wzrost dwukrotny. Natomiast wartość transakcji (na rynkach akcji, obligacji, na foreksie i rynku derywatów) wzrosła w tym czasie z 7-krotności globalnego PKB do 26-krotności globalnego PKB, czyli prawie czterokrotnie.

Przejawem finansjalizacji jest także wybuchowy rozwój rynku instrumentów pochodnych. W 1987 r. całkowity obrót instrumentami pochodnymi wynosił ok. 10 proc. globalnego PKB. W 2005 roku było to 570 proc. globalnego PKB.

Przyczyny finansjalizacji

Nie ma jednej najważniejszej przyczyny. Można wskazać na szereg procesów, które finansjalizację umożliwiały i przyspieszały. Są to zmiany technologiczne, dzięki którym można obracać pieniędzmi bardzo szybko, liberalizacja gospodarek – w szczególności przepływów kapitałowych – dzięki której można obracać pieniędzmi na całym świecie.

Źródła finansjalizacji sięgają znacznie głębiej.

Pod koniec lat 50. z ekonomii wyodrębniła się nauka o finansach.  Jej pionier, laureat ekonomicznego nobla Harry Markowitz, opracował teorię portfelową. Stanowi ona paradygmat, który pozwala ująć świat rzeczywistości gospodarczej poprzez dwa wymiary – ryzyka i rentowności.

Markowitz w swojej mowie noblowskiej w 1990 r. powiedział: „Stworzyliśmy nową rzeczywistość – inwestora finansowego i daliśmy mu instrumenty do działania”.

Ten model myślenia o człowieku zawładnął wyobraźnią współczesnych społeczeństw. W ciągu ostatnich 30 lat paradygmat ryzyka i rentowności przyjął się nie tylko w świecie finansów, ale przedostał się do gospodarki i przeniknął do mentalności społeczeństw.

Skutki

Od połowy lat 40. do połowy 70. trwało chwalebne 30-lecie. Gospodarki krajów kapitalistycznych notowały szybki wzrost, niską inflację, była zachowana równowaga makroekonomiczna. Potem na skutek akceptacji paradygmatu rentowność – ryzyko zaczęły znikać zabezpieczenia systemowe. Coraz powszechniej wierzono, że dzięki rynkom finansowym można bezpiecznie finansować większe deficyty, że rynki finansowe mogą stać się fundamentem systemów emerytalnych, itd.

Zaczęły się trzy dekady euforii finansowej – narastającej nierównowagi w budżetach, w handlu zagranicznym, na rachunku obrotów bieżących. Ludzie przyzwyczajali się do myśli, że można w tym ryzykownym świecie żyć, bo przecież zawsze jest możliwość eksternalizacji ryzyka – gdzieś na rynku jest ktoś komu można swoje ryzyko sprzedać. A być może nawet świat wcale nie jest taki ryzykowny.

Wnioski

Kryzys obnażył naiwność wiary tych przekonań. Najbardziej rozwinięte gospodarki świata są pogrążone w kryzysie instytucji, regulacji, teorii ekonomicznych czy nawet modelu społecznego. Jest wiele powodów by wątpić, czy może funkcjonować społeczeństwo, którego jedyną siłą integrującą jest rynek.

Stąd wynika postulat, by na nowo przemyśleć założenia, metody i znaczenie ekonomii dopuszczając większy pluralizm szkół ekonomicznych. Istnieje potrzeba powrotu do badań nad antropologią i etyką jako podwalinami ekonomii. Jest cały szereg nowych problemów, które domagają się odpowiedzi – co to znaczy too big to fail, czy możliwe jest być too connected to fail, jak radzić sobie z too complex to be understood czy to big to be managed.

To nie są tematy tylko dla akademickich dyskusji – odpowiedzi oczekuje świat biznesu. Rosnąca liczba zarządów wielkich koncernów przemysłowych poważnie zastanawia się w jaki sposób przeorganizować swoją działalność, aby móc obywać się bez banków.

Notował Krzysztof Nędzyński

Paul Dembinski jest profesorem Uniwersytetu we Fryburgu i szefem Observatoire de la Finance w Genewie. Polski przekład jego książki o finansach z 2008 r. ukazał się w 2011 r. pod tytułem Finanse po zawale. Od euforii finansowej do gospodarczego ładu.

Wykład prof. Dembinskiego odbył się w Instytucie Ekonomicznym NBP 20 stycznia 2012 r. w Warszawie.

Pierwsze wydanie książki prof. Dembinskiego zawierającej powyższą analizę i wynikające z niej ostrzeżenia ukazało się w 2008 r.


Tagi


Dodaj komentarz


6 × = trzydzieści sześć

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane