Tajemnica martwego kapitału

16.06.2012
„To największy współczesny ekonomista” - powiedział o Hernando de Soto były prezydent USA Bill Clinton. Ten urodzony w Peru, ale wychowany i wykształcony w Szwajcarii naukowiec zapoczątkował m.in. słynny, coroczny raport Banku  Światowego Doing Business. Ale za największe jego osiągnięcie uważa się książkę ”Tajemnica kapitału. Dlaczego kapitalizm triumfuje na zachodzie a zawodzi gdzie indziej?”. Odpowiada w niej na pytanie: dlaczego biedni są biedni.
do Pińskiego, tajemnica kapitału,, 13.6.12


De Soto stawia tezę, że większość biednych z Azji, Afryki, Środkowego Wschodu i Ameryki Łacińskiej posiada zasoby, dzięki którym mogą osiągnąć sukces w kapitalizmie. Jak policzył,  wartość oszczędności zgromadzonych przez biednych to 9,3 bln dolarów, czyli 40-krotność pomocy, jaką otrzymały wszystkie kraje świata od 1945 r. To także prawie tyle, ile warte są wszystkie firmy notowane na giełdach 20 najbardziej rozwiniętych krajów świata.

Tylko w Egipcie majątek biednych to 55-krotność wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w tym kraju (włączając w to Kanał Sueski). Na Haiti najbiedniejszym kraju Ameryki Łacińskiej całkowity majątek biednych to 150-krotność wszystkich inwestycji zagranicznych w tym kraju od momentu uzyskania przez niego niepodległości w 1804 r. Gdyby USA zaczęły przeznaczać na pomoc zagraniczną tyle, ile sugeruje ONZ, czyli 0,7 proc. PKB, to przekazanie biednym krajom równowartości zgromadzonych w tych krajach oszczędności zabrałoby 150 lat.

Pieniądze te jednak tym różnią się od oszczędności zgromadzonych przez obywateli bogatych, zamożnych krajów tym, że to tzw. martwy kapitał. W jego skład wchodzą m.in. domy wybudowane na ziemi, do której prawa własności nie są poświadczone odpowiednimi dokumentami czy też nigdzie niezarejestrowane przedsiębiorstwa.

Na przykład na Filipinach 57 proc. mieszkań w miastach i 67 proc. gruntów na wsi to martwy kapitał. W Peru 53 proc. lokali w miastach i 81 proc. nieruchomości na wsi znajduje się poza oficjalnym prawem. Na Haiti 68 proc. mieszkań w miastach i 97 proc. gruntów na wsi to majątek, do którego nikt nie ma czytelnego tytułu prawnego. Dotyczy do także 92 proc. nieruchomości miejskich i 83 proc. wiejskich w Egipcie. Wartość niezalegalizowanych nieruchomości w Peru to 74 mld dol., na Filipinach 133 mld dol., w Egipcie 240 mld dol..

A ponieważ nie można udokumentować praw do tego majątku, nie można go użyć jako zastawu do pożyczki na rozwój biznesu, jako wkładu do spółki, czy też zwyczajnie sprzedać. To ważne, bo na przykład w USA kredyt pod zastaw nieruchomości (zwykle domu) jest głównym źródłem finansowania nowych przedsiębiorstw. Udokumentowane aktywa pozwalają też na budowanie historii i wiarygodności kredytowej, a adres nieruchomości potrzebny jest do egzekwowania długów i podatków. Bez sprawnie funkcjonującego systemu rejestrowania własności majątek nie może zmienić się w kapitał.

Dlaczego kapitał ten jest martwy? Na przykład 4,7 mln Egipcjan wybudowało domy nielegalnie (mimo tego, że samowola budowlana jest zagrożona 10 latami więzienia i zburzeniem domu), ponieważ zgromadzenie dokumentacji potrzebnej do legalnego wybudowania domu na ziemi rolniczej trwa od 6 do 11 lat. To zatem źle funkcjonujące, zbiurokratyzowane państwo sprawia, że obywatele nie mogą się wyrwać z biedy.

Do Soto pisze, że właśnie martwy kapitał jest powodem, z którego wiele rozwijających się państw mimo, kopiowania zachodniego prawa, nie może zbudować trwałego wzrostu gospodarczego. Aby go osiągnąć, muszą skopiować albo zbudować własne sprawne instytucje związane z rejestrowaniem prawa własności. Dlaczego do tej pory tego nie zrobili?

Otóż bogate kraje tak przywykły do istnienia sprawnej infrastruktury administracyjno-prawnej, że jej nie zauważają. De Soto zwraca uwagę, że w historii ludzkości wielokrotnie korzystano z różnych udogodnień nie zdając sobie sprawy dlaczego one działają. Na przykład żeglarze używali magnetycznych kompasów zanim powstała teoria magnetyzmu. Hodowcy zwierząt dysponowali praktyczną wiedzą z zakresu genetyki zanim George Mendel wyłożył jej podstawowe zasady.

Mimo, iż de Soto nie odnosi się w książce do Polski, to można wyciągnąć z niej wiele praktycznych wniosków dla naszego kraju. Na przykład władze Warszawy podały ostatnio, że w stolicy jest 2,2 tys. zabudowanych działek, do których zgłoszono roszczenia. To nic innego jak martwy kapitał, bo dopóki sprawy własnościowe nie zostaną wyjaśnione nic nie można z tymi nieruchomościami zrobić. Przyjmując wartość jednej działki na 5 mln zł, oznacza, że tylko w stolicy wartość martwego kapitału przekracza 10 mld zł, czyli więcej niż wyniosły bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce w 2011 r. Uwolnienie tego kapitału może nastąpić w każdej chwili i zależy tylko od dobrej woli polityków.

Aleksander Piński


Tagi


Artykuły powiązane