• Obserwator Finansowy

Za mało przeznaczamy na badania i rozwój

19.10.2019
Cele jakie postawiła sobie Unia Europejska do realizacji do 2020 r. na ogół zostaną osiągnięte – wynika z najnowszego przeglądu notowanego w wielu dziedzinach postępu. Europie najtrudniej zwiększyć wydatki na badania i rozwój (B+R). Najlepiej daje sobie radę z redukcją emisji i stawia ambitniejsze cele.

Dekadę temu, gdy gospodarki europejskie pogrążały się w marazmie po kryzysie finansowym 2008 roku, Unia Europejska sformułowała program Europa 2020 – ważny dla szybszego, a jednocześnie bardziej zrównoważonego wzrostu gospodarczego.

Wybrano kilka dziedzin, w których postęp będzie miał znaczenie nie tylko dla rozwoju gospodarek, ale także warunków życia społeczeństw. Aby zobiektywizować ocenę wyznaczonych zostało kilkanaście pośrednich celów do osiągnięcia.

Uznano wówczas, że europejskie gospodarki może ożywić zwłaszcza: zwiększenie zatrudnienia osób w wieku produkcyjnym, zwiększenie wydatków na badania i rozwój (B+R), ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, zwiększenie udziału źródeł odnawialnych w konsumpcji energii, zmniejszenie energochłonności gospodarek, zmniejszenie liczby młodych ludzi przedwcześnie rezygnujących z nauki w szkole, zwiększenie liczby osób z wyższym wykształceniem oraz zmniejszenie obszaru ryzyka biedy i wykluczenia.

Zbliża się czas rozliczania realizacji postawionych wówczas celów pośrednich. Eurostat opublikował właśnie obszerny raport z prowadzonego monitoringu statystycznego. Z zebranych danych obejmujących okres od 2008 do 2017 roku wynika, że krajom Unii Europejskiej najtrudniej zmobilizować się do przeznaczania większych środków finansowych (punktem odniesienia jest wielkość produktu krajowego brutto – PKB – poszczególnych krajów) na badania i rozwój.

Europa nie skora do wydatków

Postawiony cel – 3 proc. udział wydatków na B+R w relacji do PKB – osiągały w 2017 r. jedynie Dania i Niemcy. Więcej wydają na badania i rozwój także Austria i Szwecja, ale one postawiły sobie ambitniejszy cel w tej dziedzinie (np. Szwecja – 4 proc. PKB).

Polska gospodarka, której innowacyjność mierzona wielkością nakładów na badania i rozwój w relacji do PKB jest od lat niska, przyjęła za cel zwiększenie tego udziału z 0,6 proc. w 2008 r. do 1,7 proc. w 2020 r. Do 2017 r. udział ów wzrósł według Eurostatu do zaledwie 1,03 proc.

Ważne są nie tylko porównania z PKB, ale także wielkość wydatków na badania i rozwój w wartościach bezwzględnych, bo ona pokazuje realne możliwości oczekiwanej mobilizacji. W skali całej Unii Europejskiej wydatki te zwiększyły się w latach 2008 – 2017 z 240,0 do 317,1 mld euro. Europejskim liderem są pod tym względem Niemcy (wzrost z 66,6 mld euro w 2008 r. do blisko 99,1 mld euro). We Francji (drugie miejsce w UE) zwiększyły się one w tym czasie z 41,1 do 50,2 mld euro, w Wielkiej Brytanii – z 32,2 do 38,9 mld euro.

Na badania i rozwój na głowę Polaka przeznaczamy 127,30 euro, to mniej niż 1/10 tego, co przeznacza się w Austrii, Danii, Niemczech czy USA.

W Polsce również nastąpiło wyraźne przyspieszenie wydatków na badania i rozwój. W wartościach bezwzględnych wzrosły one ponad dwukrotnie – z 2,2 mld w 2008 r. do 4,8 mld euro w 2017 r. Należy mieć jednak świadomość, że osiągnięty w 2017 r. wynik oznacza, że na badania i rozwój na głowę 1 mieszkańca naszego kraju przeznaczamy zaledwie 127,30 euro, mniej niż jedną dziesiątą tego, co przeznacza się w Austrii, Danii, Niemczech, nie mówiąc o USA.

Odnotować warto wzrastający w polskiej gospodarce udział przedsiębiorstw (sfery biznesowej) w wydatkach na B+R. Przy wszystkich narzekaniach na ich niską innowacyjność przeznaczyły one na ten cel w 2017 r. – według Eurostatu – ponad 3,1 mld euro, wobec niespełna 0,7 mld euro w 2008 r.

Biedy coraz mniej zwłaszcza w Polsce i w Rumunii

Dokonane przez Eurostat podsumowanie stanu realizacji postawionych w programie Europa 2020 celów wskazuje, że nierealne może także okazać się zmniejszenie do 2020 r. o 20 mln (w skali europejskiej) liczby osób zagrożonych biedą i wykluczeniem społecznym. UE zakładała, że liczba takich osób zmniejszy się ze 116,1 mln w 2008 r. do 96,2 mln w 2020 r. Według danych Eurostatu w 2017 r. było ich nadal 111,9 mln.

Do realizacji tego celu droga wydaje się więc wciąż daleka. Kilka krajów unijnych zanotowało w ostatnich latach bardzo duży postęp w redukowaniu obszarów biedy. Najszybciej obszar ubóstwa kurczy się w Polsce i w Rumunii. W naszym kraju liczba osób zagrożonych wykluczeniem materialnym, a co za tym idzie i społecznym zmniejszyła się w latach 2008 – 2017 aż o 4,2 mln osób (w 2018 r. o kolejnych 300 tys. osób). Postawionym dekadę temu celem było zmniejszenie liczebności tej grupy o 1,5 mln osób. W Rumunii obszar ubóstwa zmalał od 2008 r. do 2017 r. o 2,1 mln osób, a w kolejnym roku o dalsze 680 tys. osób.

W najtrudniejszej pod tym względem sytuacji są znajdujące się w kryzysie gospodarczym Włochy, gdzie liczba osób zagrożonych ubóstwem zamiast zmniejszyć się – jak to zakładano dekadę temu – o 2,2 mln osób, wzrosła w latach 2008 – 2017 aż o 2,3 mln osób. Jeszcze gorszy był pod tym względem 2016 r. kiedy osób takich było ponad 3 mln. W Hiszpanii obszar wykluczenia w ostatnich latach się zmniejsza, ale zamiast spodziewanego spadku o 1,4 mln liczby osób zagrożonych, o tyle samo ich w okresie całej ostatniej dekady przybyło.

Szybka redukcja emisji gazów

Dziedziną, w której dla odmiany zanotowany został w ostatniej dekadzie największy cywilizacyjny postęp jest redukcja emisji gazów cieplarnianych. Dekadę temu kraje UE zobowiązały się do prowadzenia polityki pozwalającej osiągnąć trzy cele „20”, tzn. 20-proc. redukcję gazów cieplarnianych w porównaniu z 1990 r., 20-proc. redukcję łącznego zużycia energii i uzyskanie 20-proc. udziału źródeł odnawialnych w łącznej konsumpcji energii.

20-proc. redukcja gazów cieplarnianych została osiągnięta, potem część krajów spoczęła na laurach.

W wielu krajach unijnych najistotniejszy cel, czyli 20-proc. redukcja emisji gazów cieplarnianych, został dość szybko osiągnięty, po czym część z nich wyraźnie spoczęło na laurach. Nawet Polska zbliżyła się w 2017 r. do wyznaczonego limitu 205,18 mln ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. Według Eurostatu nasza emisja wyniosła w tym roku 204,75 mln ton ekwiwalentu CO2.

I dlatego od kilku lat dotychczasowa Komisja Europejska forsowała zaostrzenie wymogów dotyczących wielkości emisji gazów cieplarnianych. Już w 2014 r. zaproponowane zostały nowe cele do osiągnięcia w tej dziedzinie w kolejnej dekadzie, do 2030 r.

Przewiduje się w nich 40-proc. redukcję emisji gazów cieplarnianych w porównaniu z 1990 r., wzrost udziału źródeł odnawialnych w konsumpcji energii do 27 proc. oraz dalszą redukcję zużycia energii. W 2018 r. cel dotyczący udziału źródeł odnawialnych został jeszcze raz podniesiony do 32 proc. Zwiększono też wymogi dotyczące wzrostu efektywności energetycznej.

Najnowsze inicjatywy w tej dziedzinie zakładają takie przekształcenie europejskich gospodarek aby do 2050 r. nie powodowały one żadnych (w ujęciu netto) emisji gazów cieplarnianych. Zobowiązania te wykraczają jednak już poza monitorowany obecnie przez Eurostat okres do 2020 r.

W pozostałych dziedzinach nie widać poważniejszych zagrożeń dla terminowej realizacji celów wyznaczonych w programie Europa 2020. Dotyczy to m.in. liczby pracujących w krajach Unii w wieku od 20 do 64 lat, liczby uczniów przedwcześnie kończących naukę, czy też założonego w programie 40-proc. udziału osób z wyższym wykształceniem wśród ludzi w wieku od 30 – 34 lat.

W przypadku polskiej gospodarki bardzo dobrze lub dobrze wypada realizacja założonych celów socjalnych: spada liczba zagrożonych ubóstwem, wzrasta udział zatrudnionych w wieku od 20 do 64 lat, dobre są wskaźniki dotyczące edukacji.

Z oporami wzrastają jednak wydatki na innowacje. Zagrożeniem jest wciąż zbyt duża w Polsce emisja gazów cieplarnianych, zwłaszcza że prowadzące do jej redukcji wymogi europejskie zostaną najprawdopodobniej zaostrzone.

>>> Eurostat o realizacji programu Europa 2020


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test