Keynes kontra Hayek

18.09.2018
We współczesnych analizach ekonomicznych mniejszą wagę przykłada się do wpływu, jaką może mieć na teorię wnikliwa obserwacja bieżących zjawisk. Przykład Keynesa i Hayeka wskazuje, że ich sposób tworzenia teorii  ekonomicznej był w dużej mierze kształtowany przez ich osobiste doświadczenie.

Andrzej Raczko (Fot. NBP)


Czy spór pomiędzy tymi ekonomistami zdefiniował współczesną ekonomię, tak jak to zasugerował w znanej książce Nicholas Wapshott („Keynes kontra Hayek – spór, który zdefiniował współczesną ekonomię”, Studio EMKA, Warszawa 2017)?

Niewątpliwie echa tego „pojedynku” są widoczne w dyskusjach tak zwanych „słodkowodnych” (Chicago) i „słonowodnych” (Harvard) ekonomistów amerykańskich. Przypomnienie tego sporu jest interesujące nie tylko ze względu na jego przedmiot, ale również z uwagi na to, jak obaj wybitni ekonomiści dochodzili do swoich koncepcji.

Dzisiejsza lektura zarówno podręczników, jak i wyspecjalizowanych, pełnych równań artykułów nie daje wyobrażenia o tym, w jaki sposób dana teoria ekonomiczna powstawała. We współczesnym, naukowym świecie przyjmuje się, że główną inspiracją badawczą są konferencje naukowe. Analiza rozwiązań prezentowanych przez jednych ekonomistów popycha innych do wprowadzenia zmian do modeli lub ich replikacji z użyciem nowych danych statystycznych. Mniejszą wagę przykłada się do wpływu, jaki może mieć na teorię wnikliwa obserwacja bieżących zjawisk. Przykład Keynesa i Hayeka wskazuje, że ich sposób tworzenia teorii  ekonomicznej był w dużej mierze kształtowany przez ich osobiste doświadczenie.

Keynes stał się powszechnie znaną osobistością dzięki książce bardziej związanej z polityką niż ekonomią. Jego „Ekonomiczne następstwa pokoju” wskazywały na błędną konstrukcję Traktatu Wersalskiego. Narzucenie przez państwa Ententy upokarzających warunków pokoju z rujnującymi Niemcy reparacjami wojennymi, zdaniem Keynesa, musiało doprowadzić do odrodzenia się nacjonalizmu i związanego z nim militaryzmu niemieckiego. Niestety, miał rację i przewidywane przez niego zjawiska stały się faktami po niespełna dziesięciu latach. Dla wielu brytyjskich rodzin, surowo doświadczonych przez wojnę, książka Keynesa graniczyła ze zdradą interesów narodowych. Dlaczego Keynes zdobył się na tak odważny krok, on wysoki rangą urzędnik państwowy, który negocjował warunki pożyczki wojennej dla swego kraju z administracją amerykańską? Odpowiedź związana jest z kręgiem przyjaciół Keynesa. Grupa Bloomsbery,  złożona z artystów (najbardziej znaną osobą była pisarka Virginia Woolf), uznawała wojnę za zło i dlatego Keynesowi przyjaciele często wytykali wspomaganie rządu odpowiedzialnego za decyzję wprowadzenia przymusowego poboru setek tysięcy młodych ludzi. Keynes wspomagał rząd po to, by skrócić czas trwania wojny, gdy jednak w traktacie pokojowym dostrzegł zarzewie przyszłego konfliktu uznał, że jego obowiązkiem jest przedstawić swój punkt widzenia opinii publicznej.

Książka Keynesa znana była również elitom Wiednia. W oczach Hayeka i jego przyjaciół Keynes był bohaterem, który ujął się za pokonanymi. Rodzina Hayeka, przed wojną zamożna, doświadczyła wszystkich nieszczęść powojennego chaosu, przede wszystkim skutków hiperinflacji. Ubóstwo i fatalny stan gospodarki austriackiej zachęciły Hayeka do studiowania ekonomii. Uniwersytet Wiedeński był wtedy zdominowany przez ekonomistów, później nazwanych austriacką szkołą ekonomii. Dla przedstawicieli tej szkoły galopująca inflacja w Austrii była przykładem negatywnego wpływu państwa na procesy gospodarcze. Remedium na chaos gospodarczy miał być powrót do zasad wolnego rynku. Wyniesiona z Uniwersytetu Wiedeńskiego wiara w samoregulujący się rynek zachęciła Hayeka do analizy gospodarki rynkowej w czystej postaci, taką w owym czasie była gospodarka amerykańska. Dwukrotny pobyt w Ameryce pozwolił Hayekowi zapoznać się ze statystycznymi analizami gospodarki (głównie Mitchella) i zaproponować utworzenie w 1927 roku austriackiego instytutu zajmującego się badaniem cykli koniunkturalnych. Była to dość odważna propozycja dla wiedeńskich ekonomistów. Szkoła austriacka koncentrowała się na analizie reakcji jednostki gospodarującej na zmiany zachodzące na rynku. Próby całościowego opisu gospodarki uznawano za bezzasadne z uwagi na olbrzymią ilość czynników wpływających na procesy rynkowe. Analizę wykorzystującą metody matematyczne, powszechnie stosowane w naukach przyrodniczych, uznawano za mało przydatną do studiowania procesów ekonomicznych. Hayek, posługując się, z jednej strony informacjami amerykańskiej Rezerwy Federalnej, z drugiej strony rozwijając teorię swego akademickiego mentora von Misesa, przedstawił związki pomiędzy zmianami podaży pieniądza a cenami i bezrobociem w Ameryce. Opis systemu opóźnień w oddziaływaniu na siebie wyżej wymienionych elementów pozwalał wyjaśnić cykl koniunkturalny. Jego zdaniem był to nieuchronny i naturalny proces dostosowawczy w gospodarce, a wszelka interwencja państwa tylko dodatkowo destabilizowała gospodarkę. Jak widać poglądy Hayeka istotnie różniły się od idei głoszonych przez Keynesa.

W tym okresie Keynes zabiegał intensywnie o uwagę kolejnych brytyjskich rządów, starając się  nakłonić je do zmiany polityki gospodarczej. Po pierwsze, sugerował porzucenie polityki pieniężnej, której celem był kurs funta odniesiony do parytetu złota. Po drugie, zachęcał do prowadzenia przez państwo robót publicznych. Działania Keynesa nie ograniczały się do rozmów gabinetowych, ale były wsparte przez szeroką aktywność publiczną. Słynne było wystąpienie radiowe Keynesa, w którym zachęcał gospodynie domowe do dokonania nazajutrz obfitych zakupów, po to by wesprzeć kulejącą gospodarkę. Plonem ówczesnej działalności były publikacje poświęcone pieniądzowi, z których najbardziej jest znany „Traktat o pieniądzu”. Koncepcje Keynesa znalazły opór w części angielskiego środowiska akademickiego. Keynes był uznawany za „guru” w Cambridge, natomiast London School of Economics wspierało krytykę jego teorii. Z tego powodu Robbins, szef katedry ekonomii na LSE, zaprosił do Anglii Hayeka.

Keynes będzie pamiętany jako ten, który karcił państwo za uchylanie się od interwencji gospodarczej, a Hayek jako ten, który w nadmiernej ingerencji państwa widział nie tylko spadek efektywności gospodarczej, ale również drogę do utraty wolności.

Polemika Hayeka z Keynesem miał kilka faz. Początkowo Hayek był słabo rozumiany, nie tylko z powodu swojej ograniczonej znajomości angielskiego, ale również ze względu na odwoływanie się do systemu pojęciowego szkoły austriackiej, słabo znanej w Anglii. Po pewnym czasie intensywne uwagi Hayeka pobudziły temperament polemiczny Keynesa. W tym czasie panowie potrafili wzajemnie wymieniać listownie komentarze dwukrotnie w ciągu dnia! Z upływem czasu Keynes poczuł się znużony metodologicznymi uwagami Hayeka i zlecił dalsze prowadzenie dyskusji osobom ze swego otoczenia w Cambridge.

Słaba reakcja rządu na rady Keynesa zniechęciła go do polityki i popchnęła do pracy nad spójnym przedstawieniem swoich koncepcji. W rezultacie powstała powszechnie znana „Ogólna teoria zatrudnienia procentu i pieniądza”. Buńczuczny tytuł, nawiązujący do pracy Einsteina, zachęcał do polemiki. Odezwali się różni ekonomiści, np. Pigou, niestety Hayek nie wziął udziału w dyskusji. Pochłaniał go inny projekt – próba zbadania skutków permanentnego stanu nierównowagi, w jakiej na ogół znajduje się gospodarka. Jego książka „Czysta teoria kapitału” nie znalazła jednak uznania, a jej polemiczne wątki z doktryną Keynesa nie zostały zauważone.

W latach trzydziestych Keynes święcił triumfy, Hayek popadał w zapomnienie. Wojna częściowo zmieniła tę sytuację. Faszystowski system gospodarczy i radziecki system planowania zainspirowały Hayeka do nakreślenia pesymistycznej wizji społecznych skutków głębokiej ingerencji państwa w gospodarkę. Słynna książka o znamiennym tytule „Droga do zniewolenia” stała się bestsellerem, doczekała się nawet skróconej, popularnonaukowej wersji wydanej przez Reader’s Digest. To skromne, objętościowo dziełko stało się wizytówką Hayeka.

Po wojnie keynesiści, już bez Keynesa, z sukcesem ugruntowali zasady interwencjonizmu państwowego. Hayek, traktowany jako reakcjonista, był zepchnięty na margines i to mimo prób zorganizowania środowiska ekonomistów podobnie myślących jak on (konferencja Mont Pelerin). Dopiero era stagflacji wywołana kryzysem naftowym pokazała, że manipulowanie zagregowanym popytem nie musi pozwalać na łatwe osiągnięcie zamierzonej kombinacji bezrobocia i inflacji. Idee Hayeka ponownie zyskały na znaczeniu.

Oczywiście znaczny postęp wiedzy ekonomicznej pozwolił na asymilację dorobku obu ekonomistów. Jednak Keynes będzie pamiętany jako ten, który karcił państwo za uchylanie się od interwencji gospodarczej, a Hayek jako ten, który w nadmiernej ingerencji państwa widział nie tylko spadek efektywności gospodarczej, ale również drogę do utraty wolności. Oba stanowiska nie powstały w próżni, stało za nimi bogate doświadczenie obu ekonomistów.

Andrzej Raczko jest doradcą prezesa NBP, był członkiem zarządu NBP w latach 2010 – 2016 i ministrem finansów w latach 2003-2004.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły