Rekomendacje dla PE do budżetu UE na lata 2014 – 2020

08.06.2011
W najbliższy czwartek, 9 czerwca, Parlament Europejski przegłosuje założenia do perspektywy budżetowej na lata 2014 - 2020. Eksperci podkreślają, że raport, który będzie poddany głosowaniu jest bardzo korzystny dla Polski. Mowa jest także o konieczności zwiększenia unijnego budżetu - wpływy muszą wzrosnąć. Pytanie, czy poprzez składki czy haracze podatkowe.

Janusz Lewandowski, komisarz ds budżetu UE, przyznaje, że dotychczasowe źródła finansowania Unii już nie wystarczają. (CC BY-NC-ND European Parliament)


Raport dla Parlamentu Europejskiego, o którym mowa przygotowała Specjalna Komisja ds. Wyzwań Politycznych i Zasobów Budżetowych na Rzecz Zrównoważonej UE po 2013 r. (komisja SURE). Została powołana przez Parlament Europejski na jeden rok właśnie po to, by stworzyć ramy finansowe nowego siedmioletniego budżetu UE

Dotychczas Parlament nie uczestniczył w przygotowywaniu budżetu – było to zadanie Komisji Europejskiej. Wieloletnie Ramy Finansowe na lata: 2014- 2020 będą pierwszymi przyjmowanymi zgodnie z Traktatem z Lizbony, który wprowadza nowy warunek: Parlament Europejski musi wydać zgodę (zwykłą większością głosów) przed przyjęciem ich przez Radę Europy (stanowiącą w tej kwestii jednomyślnie).

– Przegłosowanie przez Europarlament wieloletnich ram finansowych jeszcze przed upublicznieniem projektu budżetu Komisji Europejskiej, które zaplanowane jest dopiero na 29 czerwca, to ważny sygnał dla Komisji i Rady, jak posłowie z czterech największych frakcji, którzy popierają sprawozdanie SURE widzą nowy wieloletni budżet – podkreśla Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, były wiceminister rozwoju regionalnego.

Podkreśla, że raport jest bardzo korzystny dla Polski. Podobnego zdania jest Jan Olbrycht, eurodeputowany z Komisji SURE. Jego zdaniem zawarte w sprawozdaniu SURE postulaty pokazują, że eurodeputowani z największych frakcji zawarli kompromis odnośnie budżetu i chcą kontynuacji dotychczasowych priorytetów, tj. utrzymania aktualnego poziomu finansowania polityki rolnej i spójności, której to Polska jest obecnie największym beneficjentem w Europie.

To oznacza jednak również, że nie ma pokrycia w środkach finansowych na nowe zadania wynikające ze strategii Europa 2020, takie jak inwestycje w infrastrukturę energetyczną, walkę z ociepleniem klimatu, badania i innowacje, transport, wspólną politykę zagraniczną, sport, turystykę, pomoc humanitarną, przeciwdziałanie ubóstwu, czy europejski globalny system nawigacji satelitarnej (Galileo).

Stąd w sprawozdaniu Komisji mowa jest o konieczności zwiększenia unijnego budżetu w stosunku do roku 2013 o co najmniej 5 proc. Wpływy do Brukseli z planowanych 1,06 proc. PKB (brutto) powinny więc wzrosnąć do 1,11 proc. PKB Unii.

– Unia musi zwiększyć nakłady na badania i innowacje o co najmniej100 proc. w stosunku do obecnego poziomu. W przeciwnym razie do 2025r., to Azja stanie się wiodącym kontynentem pod względem rozwoju naukowego zostawiając Europę w tyle – mówi przykład Olbrycht.

Podobnie jest z poszukiwaniem nowych źródeł energii. W 2050r. Europa będzie sprowadzać aż 2/3 potrzebnej jej energii uzależniając się tym samym od niestabilnych politycznie państw bogatych w zasoby energetyczne.

Bezpieczeństwo energetyczne czy budowanie przewag konkurencyjnych wymaga jednak nakładu dużych środków. Nie da się ich realizować przy zamrożonym budżecie. Obecny budżet (do 2013 r.) wynosi 975 mld euro, z czego 90 proc. stanowią składki państw członkowskich. Te proporcje mają się jednak zmienić. Europosłowie postulują wprowadzenie nowych źródeł dochodu, które, zasilą wspólnotową kasę.

– Finansowanie zadań Unii wyłącznie ze składek państw członkowskich jest anomalią. W dobie kryzysu gospodarczego Komisja Europejska musi poszukiwać dodatkowych dochodów. Katalog możliwych podatków jest bardzo duży – uważa Sidonia Jędrzejewska, eurodeputowana z Komisji Budżetowej.

Na liście pomysłów, skąd wziąć pieniądze eksperci wymieniają m.in. podatek od transakcji finansowych, przejęcie podatków VAT lub CIT (od każdego towaru i usługi  obciążonej np. VAT z podstawowej stawki 2 lub 3 proc. miałoby iść do unijnej kasy), podatek od biletów lotniczych i wpływy z handlu prawami do emisji CO2.

Posłowie nie wskazują jednak na konkretne rozwiązanie, oczekują na formalne propozycje Komisji Europejskiej. I Komisja faktycznie nad nowym podatkiem pracuje. Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu, przyznał niedawno w wywiadzie, że UE potrzebuje nowych źródeł dochodu. Jego zdaniem w przyszłości europodatek będzie stanowił jedną trzecią unijnego budżetu, chociaż zastrzegł, że nie chodzi o to by pobierać więcej pieniędzy, ale zmienić proporcję wkładów do budżetu.

– Z usposobienia jestem antypodatkowcem, jednak pod koniec czerwca będę musiał przedstawić jedną lub dwie propozycje wzbogacenia tego, co napływa z budżetów państw członkowskich, by zwiększyć źródła finansowania UE. Jako osoba trzymająca się liberalnych poglądów, nie oczekuję oklasków, ale muszę coś zrobić, a nie jest to możliwe bez zaangażowania państw. Zdajemy sobie sprawę, że będą silni przeciwnicy, dlatego musimy znaleźć punkt wyjściowy do negocjacji, aby zniechęcić do poszukiwania alternatywy. Propozycja musi być i będzie bardzo sensowna i realistyczna. Zapowiedź unijnych finansów nastąpi 29 czerwca – można powiedzieć, że to taki niechciany prezent dla rozpoczynającej się polskiej prezydencji – mówi komisarz Janusz Lewandowski.

Wprowadzenie nowego europodatku nie będzie proste. Potrzebna jest na to zgoda wszystkich 27 krajów członkowskich. O tym, że  trudno będzie o konsensus pokazuje to chociażby przykład Polski. Minister rozwoju regionalnego, Elżbieta Bieńkowska rozumie konieczność wprowadzenia nowych danin na rzecz zjednoczonej Europy, z jednym jednak zastrzeżeniem: ewentualny europodatek nie powinien opierać się na wielkości emisji CO2.

– Takie rozwiązanie w sposób nieproporcjonalny uderzałoby w obywateli „ nowej” Unii, których sektory energetyczne są często oparte na węglu – podkreśla Elżbieta Bieńkowska.

Po ubiegłorocznych stanowczych zapowiedziach przywódców: Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Finlandii, że realizowanie unijnych polityk możliwe jest przy obecnym poziomie wydatków, wymaga to jednak lepszego wykorzystania środków, Komisja Europejska będzie zmuszona liczyć się z embargiem na nowe europodatki. To z kolei pociąga za sobą konieczność wprowadzenia restrykcyjnych narzędzi ograniczających dostęp do wspólnotowych pieniędzy. Kluczowe w tej sprawie będą zatem rozporządzenia wykonawcze do budżetu na lata 2014- 2020. Projekty tych dokumentów (ma być ich w sumie pięć) mają być gotowe już na początku lipca, ale mówi się, że termin ten może być zagrożony.

Z treści rozporządzeń wynikać będzie, ile pieniędzy i na co będzie przeznaczonych w poszczególnych politykach unijnych. Już dziś wiadomo, że ograniczenia wydatków planowane są we wspólnej polityce rolnej. Środki z tego funduszu w znacznej części są niewykorzystywane lub wykorzystywane nieefektywnie.

– Część tych pieniędzy będzie przekazana na finansowane nowych zadań Unii, m.in. problemu imigracji, walki z ociepleniem klimatu, bezpieczeństwa energetycznego czy na pomoc dla państw Maghrebu – zapowiada Lewandowski.

Podobny mechanizm „ wyprowadzania” pieniędzy może też być zastosowany w funduszu spójności. Coraz głośniej mówi się o wydzieleniu z polityki spójności Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Środki z EFS dzielone byłyby już nie przez poszczególne rządy, ale na szczeblu centralnym – w Brukseli.

– Pod płaszczykiem większej efektywności i skuteczności Bruksela wprowadza coraz większą centralizację i biurokrację. Zadań przybywa, ale nie pieniędzy, o środki z Unii będzie więc beneficjentom coraz trudniej – uważa ekonomista, prof. Krzysztof Rybiński.

Obawy te potwierdza też Jan Olbrycht.

– W Komisji Europejskiej trwają intensywne prace nad nowymi zasadami kontaktowania się rządów z Komisją oraz nad nowymi narzędziami monitoringu i ewaluacji. Przy dystrybucji środków ma być wprowadzony m.in. pomiar efektywności oraz reguła warunkowości – wylicza Olbrycht.

Schemat ma działać tak: dostaniesz pieniądze, jeśli wcześniej wprowadzisz unijne przepisy, z którymi zwlekasz (Polska nie wdrożyła dotąd 60 dyrektyw), spełnisz kilka narzuconych warunków i wskaźników makroekonomicznych, a potem poddasz się kontroli.

Minister Bieńkowską niepokoi, że w przygotowywanych rozporządzeniach mogą znaleźć się zapisy mówiące o „nikwalifikowalności” wydatków związanych z VAT, a także bardziej skomplikowane procedury kontroli i audytu. Minister liczy jednak, że zarówno rozporządzeniom, jak i polityce spójności uda się nadać korzystny dla Polski kształt. Negocjacje w sprawie nowej perspektywy finansowej oraz rozporządzeń rozpoczną się w okresie polskiej prezydencji w UE.

Jeśli wszystko pójdzie z planem, rozporządzenia zostaną przyjęte do końca 2012 r., a wtedy środki z nowego wieloletniego budżetu wydawane byłyby już od pierwszego dnia jego obowiązywania, czyli od 1 stycznia 2014r. Byłoby to jednak wydarzenie bez precedensu w historii UE. Do tej pory negocjacje na temat wieloletnich programów zawsze się przeciągały.

Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości:

Powołanie Komisji SURE oceniam bardzo pozytywnie, chociaż bezpośrednie znaczenie tej inicjatywy dla przyjęcia nowego budżetu nie jest duże. Najpierw KE przedstawia budżet, potem musi go zatwierdzić Rada, czyli kraje członkowskie i dopiero wtedy jest on kierowany do PE. Dlatego propozycja zwiększenia budżetu o 5 proc. będzie bardzo trudna do wynegocjowania. Czeka nas także poważna batalia, jak budżet będzie finansowany. Na zwiększenie składki krajów członkowskich nie ma co liczyć. Wprowadzenie różnych form opodatkowania jest bardzo niepopularne, ale nie ma innej drogi i to najbardziej prawdopodobna droga na nowe źródła finansowania budżetu unijnego.

Budżet unijny, a szczególnie polityka spójności, będzie głównym instrumentem finansowym do realizacji strategii Europa 2020 w nowej perspektywie finansowej. Strategia lizbońska w pierwszych latach ostatniego 10-lecia były między innymi dlatego taka martwa, bo nie miała instrumentów finansowych. Dopiero polityka spójności nadała większy impet jej realizacji.  PE to doskonale rozumie i z tego powodu walczy o dobry budżet i wysoką pozycję polityki spójności w tym budżecie, co leży w interesie Polski i całej Unii Europejskiej.

Nie sądzę, by przy braku zgody na zwiększenie składek jakiekolwiek zadania wypadły ze strategii. Dla Polski bardzo ważne jest nie tylko jak wysoki będzie budżet, ale jakie będą jego priorytety i jak będzie on wdrażany. Bardzo nam zależy na polityce spójności i na wspólnej polityce rolnej. Powinniśmy preferować wdrażanie zadań wynikających ze strategii na poziomie krajowym bądź regionalnie wdrażania na poziom unijny będzie powodować, że będą z tego korzystały najbogatsze, najlepiej rozwinięte kraje Unii.

Notowała KB


Tagi


Artykuły powiązane