Dlaczego szachy rozgrywane przez człowieka przetrwają

19.12.2018
W obliczu tak silnego lęku przed sztuczną inteligencją i niepokoju o przyszłość rynku pracy, ostatnie mistrzostwa świata w szachach rozegrane w Londynie dają pewną nadzieję.

Kenneth Rogoff (PS)


Chodzi nie tyle o to, że ludzkość zmienia podejście do postępu, ile raczej o to, jak twórcza i do głębi ludzka była rozgrywka między aktualnym mistrzem Magnusem Carlsenem z Norwegii (27-letni „Mozart szachów”) a jego rywalem w walce o tytuł, 26-letnim Fabianem Caruaną ze Stanów Zjednoczonych,  wielkim talentem samym w sobie.

Kiedyś rzeczywiście wydawało się, że komputery położą kres szachom, nie wspominając o wszelkich grach umysłowych rozgrywanych przez człowieka. Tak z pewnością sądziłem w późnych latach 70. XX wieku, kiedy rozwój komputerów był jednym z powodów mojej rezygnacji z rywalizacji w szachach.

Jako doktorant w Massachusetts Institute of Technology (MIT) miałem zaszczyt rozegrać szereg partii przeciw niezwykłemu, wczesnemu programowi szachowemu autorstwa legendarnego hakera Richarda Greenblatta. Greenblatt podłączył specjalnie skonstruowane, znacznych rozmiarów urządzenie, przeznaczone do przekazywania zgodnych z zasadami gry posunięć na dowolnym polu, bezpośrednio do komputera MIT typu mainframe. Mimo że program osiągnął „jedynie” poziom czołowego gracza klubowego, a ja nadal byłem w stanie pokonać go w każdej partii, to doświadczenie wyraźnie pokazało mi, co miało nadejść, choć nie tak szybko, jak sądziłem.

Zajęło to dwie dekady – w 1997 roku skonstruowany przez IBM komputer Deep Blue pokonał mistrza świata Garriego Kasparowa z Rosji w meczu złożonym z sześciu partii w Nowym Jorku. Chociaż technolodzy uznali to za przełomowe wydarzenie XX wieku, to z początku wydawało się ono prawdziwym ciosem dla zawodowych szachistów.

Pojawienie się komputerów i komputerowych baz danych zmieniło szachy w sport prawdziwie uniwersalny.

W rzeczy samej, kiedy Kasparow musiał później bronić swego tytułu w rozgrywce z człowiekiem, organizatorom meczu znacznie trudniej było pozyskać wystarczającą liczbę sponsorów niż w czasach sprzed komputera Deep Blue. Sponsorzy stale pytali: „Zaraz, za co ja płacę? Czy faktycznym mistrzem świata nie jest komputer?”. Szybki powrót do współczesności – a tu czołowi gracze nie potrafią z łatwością pokonać własnego telefonu komórkowego.

Zamiast jednak odejść w niebyt, szachy rozwijają się. Dzieje się tak poniekąd dlatego, że pojawienie się komputerów i komputerowych baz danych zmieniło szachy w sport prawdziwie uniwersalny. W sporcie zdominowanym niegdyś przez Rosję, tytuł mistrza świata przed Carlsenem przypadł Vishy’emu Anandowi z Indii, zaś Chińczyk Ding Liren zdaje się być na najlepszej drodze do przejęcia tytułu. Rodzice, przygnębieni uzależnieniem dzieci od gier wideo, są znacznie szczęśliwsi, widząc je grające w szachy przeciwko komputerowi.

Pojawienie się komputerów wymagało wprowadzenia pewnych zmian w najwyższych rangą turniejach. Pomaga to, że nawet najlepsze programy komputerowe nie grają w szachy bezbłędnie, jako że liczba możliwych partii jest większa niż liczba atomów we wszechświecie. Co więcej, komputery myślą do tego stopnia inaczej, że wiedza na temat preferowanych przez nie posunięć nie zawsze jest pomocna, chyba że gracz potrafi żmudnie śledzić całe mnóstwa kolejnych analiz. Niczym niezwykłym nie jest komentowanie przez graczy: „Komputer mówi, że najlepszym ruchem jest x, ale ja wybrałem ruch najlepszy w rozumowaniu ludzkim”.

Oczywiście zasady turniejów szachowych obecnie wymagają od graczy oddawania telefonów komórkowych, a czasem poddawania się skanowaniu w poszukiwaniu innych urządzeń, w tym takich, które umożliwiłyby osobie trzeciej sugerowanie posunięć. Tak – nadal pojawiają się spektakularne przypadki oszustw, ale są one wyjątkiem. Podobnie w turniejach szachowych wyeliminowano długie przerwy, mogące dawać graczom czas na konsultowanie się z komputerami, coraz bardziej pomocnymi w wymianie figur, a sama gra coraz bardziej podlega brutalnej kalkulacji.

W ostateczności, kiedy organizatorzy podejrzewają kogoś o oszukiwanie, mogą sprawdzić jego posunięcia w odniesieniu do wyborów dokonywanych przez najlepsze programy komputerowe. Jeżeli zbieżność jest zbyt wysoka, gracz podlega dyskwalifikacji.

W meczach mistrzostw świata, rozgrywanych z reguły raz na dwa lub trzy lata, stawki są wyższe, a środki ostrożności nawet bardziej wzmożone. W Londynie obu graczy posadzono za ścianami z polaryzowanego szkła, tak aby uniemożliwić komukolwiek z widowni sygnalizowanie im podpowiedzi od komputera. Publiczność mogła obserwować graczy, ale oni jej zobaczyć nie mogli.

Może to brzmieć radykalnie, ale podobne kroki podjęto już w innych dziedzinach (z pewnością podczas egzaminów uniwersyteckich) i z łatwością można sobie wyobrazić silikonowych pomocników ingerujących w każdy aspekt życia codziennego. Wyobraź sobie swoje obawy, czy osoba, z którą jesteś na randce, nie ma w uchu silikonowego Cyrana podpowiadającego, co mówić, albo czy twój kandydat o pracę nie udziela odpowiedzi podpowiadanych przez sztuczną inteligencję.

W Londynie „klasyczna” część meczów mistrzostw zakończyła się 12 remisami. Może się to wydawać nudne, jednak wiele z tych meczów było fantastycznych. Jak może się czasem zdarzać w wielkich bezbramkowych meczach piłkarskich, chybione posunięcia podnosiły napięcie. I tak jak zremisowane mecze Pucharu Świata – mundialu – rozstrzygane są rzutami karnymi, tak mistrzostwa w szachach mogą zakończyć się „Armagedonem”, gdzie rozgrywki nabierają takiego tempa, że uniknięcie poważnych błędów jest praktycznie niemożliwe. Ostatecznie Carlsen zdecydowanie zwyciężył w tie-breaku, grając bardzo po ludzku. Cieszyć się z tego powinniśmy wszyscy.

Kenneth Rogoff, były główny ekonomista MFW, jest profesorem ekonomii i polityki państwa na Uniwersytecie Harvarda.

© Project Syndicate, 2018

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test