Ukraińskie rolnictwo ekstensywnie do przodu

17.09.2018
Na Ukrainie, mimo czarnoziemu i lepszych niż w Polsce warunków klimatycznych, zbiera się z hektara o 20 proc. mniej pszenicy niż u nas.

W 2017 roku na Ukrainie zebrano 26,1 mln ton pszenicy (Oleg Dubyna, CC BY)


Ukraina, która ma około jednej trzeciej światowych zasobów czarnoziemu, nie tylko nie wykorzystuje, ale wręcz marnotrawi swój potencjał rolniczy. Sektor rolny, zdominowany przez gigantyczne agroholdingi dysponujące setkami tysięcy hektarów gruntów, nastawiony jest na ekstensywne wyciąganie dochodu z ziemi przy jak najmniejszym wysiłku inwestycyjnym. Zamiast inwestować w zwiększenie produkcji i przetwórstwo firmy znad Dniepru często wolą  – korzystającą ze szczodrego wsparcia z budżetu państwa – nieuczciwą konkurencję, która szkodzi producentom polskim.

W 2000 r. rolnictwo stanowiło 17,1 proc. ukraińskiego PKB, potem jego udział dynamicznie spadał, osiągając minimum 7,5 proc. w przedkryzysowym 2007 r. Dziś, według danych rządowych, na branżę rolną przypada 17-18 proc. PKB naszego wschodniego sąsiada.

W zeszłym roku wpływy z eksportu produkcji rolnej były o 16,3 proc. wyższe niż w 2016 r.  i sięgnęły 17,9 mld dolarów przy łącznej wartości ukraińskiego eksportu rzędu 53,3 mld dolarów -podało ukraińskie ministerstwo polityki rolnej. Znaczące miejsca w eksporcie zajęły zboża, na które przypadło 36,2 proc., oleje roślinne – 25,1 proc. oraz ziarno kultur oleistych – 11,3 proc. udziału w eksporcie produktów rolnych.

Kulejąca podpora

Według analizy opublikowanej przez kijowskie centrum analityczne UkrAgroKonsult w ukraińskim sektorze rolnym coraz bardziej zauważalne są tendencje negatywne. Wysoki udział sektora rolnego w PKB i eksporcie pokazuje stały dryf w stronę likwidacji zróżnicowanego modelu gospodarczego z wysoką wartością dodaną. W ramach sektora rolnego zauważalna jest monokulturowość, w której trzon masy towarowej i przychodów daje kilka produktów – konstatują eksperci.

„Nie jest powodem do optymizmu, że podążamy w stronę dominacji produkcji sektora rolno-spożywczego i rolnictwa w strukturze PKB. W warunkach zwiększania udziału rolnictwa w PKB powinniśmy odchodzić od dominacji produkcji surowca. Uzyskanie produkcji wyższego stopnia przetworzenia nie jest tu łatwe” — ocenia Bohdan Danylyszyn, szef rady ukraińskiego banku centralnego NBU.

Jego zdaniem konieczne do tego jest stosowanie metod i środków protekcjonistycznych. Jednym z przykładów jest przejście Ukrainy – dzięki wprowadzeniu zaporowych ceł eksportowych – z eksportera nieprzetworzonego ziarna słonecznikowego do pozycji jednego z liderów światowego eksportu oleju słonecznikowego.

„Wskutek wpływów zewnętrznych Ukraina faktycznie przekształca się w gospodarkę rolniczą ze wszystkimi związanymi z tym problemami. Wpychają nas w część surowcową. Dla Ukrainy to zagrożenie, dlatego, że jeśli ten proces będzie zachodził w wielkiej skali, pozostaniemy zacofani. Na świecie nie ma bogatych krajów rolniczych. Bogatymi są te kraje, które mają silny przemysł przetwórczy” — przestrzega w wywiadzie udzielonym tygodnikowi “Krajina” dyrektor Instytutu Gospodarki i Prognozowania Narodowej Akademi Nauk Ukrainy Walery Hejec.

Według Głównego Urzędu Statystycznego w sezonie 2016/2017 średnie plony pszenicy ozimej wyniosły w Polsce 51,3 kwintala z hektara. Ukraina, ze swoimi o niebo lepszymi gruntami i przy znacznie lepszych niż u nas warunkach klimatycznych, zbiera z hektara o 20 proc. mniej niż nasi rolnicy. Według danych Ministerstwa Polityki Rolnej w zeszłym roku z 6,36 mln ha zebrano 26,1 mln ton pszenicy co daje zaledwie 41,1 kwintala z hektara.

W tym roku pszenicą obsiano nad Dnieprem 6,28 mln ha. Pod koniec czerwca opublikowano informację o plonach z pierwszych 18 tys. hektarów – z hektara zbierano średnio zaledwie 26,9 kwintali pszenicy ozimej.

“Powierzchnia ukraińskich czarnoziemów jest porównywalna z powierzchnią Wielkiej Brytanii, jednak wykorzystujemy nasze ziemie w nie najefektywniejszy sposób — duże wielkości eksportu zabezpieczone są bardziej przez wielkie powierzchnie upraw niż wysokimi plonami” — oceniają znawcy.

„Chcę rozwiać obawy naszych obywateli, że na Ukrainie może być niedobór ziarna, w szczególności pszenicy. My mamy dziś tyle zboża, że nam do spożycia wewnętrznego wystarcza jedna piąta, a całe pozostałe ziarno eksportujemy, karmimy cały świat” – komentował sytuację wiceminister rolnictwa Wiktor Szeremeta.

Paradoksalnie, to właśnie nieefektywne rolnictwo stało się w ostatnich latach podporą ukraińskiego eksportu. Choć w 2017 r. sektor rolny odpowiadał tylko za 18 proc. ukraińskiego PKB, to według szacunków podawanych przez rząd przypadało na niego aż 40 proc. wszystkich wpływów walutowych.

Pogoda dla wybranych

Ukraiński sektor rolny powinien stanowić 20-25 proc. PKB – uważa premier ukraiński Wołodymyr Hrojsman. „To całkiem realny poziom, w stronę którego zmierzamy. Potrzebujemy decyzji, które zapewnią całkiem inną sytuację naszej produkcji, wielkości przetwórstwa i wsparcie naszej produkcji na rynkach międzynarodowych” – przekonuje szef rządu.

Tymczasem jednak potencjał, jaki posiada ukraińskie rolnictwo, pozostaje wciąż niewykorzystany i wiele wskazuje na to, że jeszcze długo tak będzie.

Sektor rolny otrzymuje ze strony państwa bardzo małą pomoc – w tegorocznym budżecie przewidziano na ten cel zaledwie 7,3 mld hrywien, czyli 280 mln dolarów. W dodatku większość z tej kwoty trafia nie do rolników indywidualnych. Choć 99 proc. produkcji ziemniaków, 77 proc. mleka, 67 proc. pogłowia bydła rogatego i 45 proc. drobiu przypada na rolników indywidualnych, to są oni wykluczeni z systemu wspierania sektora rolnego, ponieważ nie są płatnikami vat. Lwia część rządowego wsparcia trafia do niewielkiego kręgu uprzywilejowanych – wąskiej grupy właścicieli agroholdingów i w żaden sposób nie przekłada się na zwiększanie potencjału gospodarstw rolnych. Na nierówne traktowanie skarżą się organizacje rolnicze, wskazujące na szereg decyzji podjętych w ostatnim czasie, które faworyzują agroholdingi kosztem mniejszych producentów.

„Sektor rolniczy, który tworzy ponad jedną trzecią wpływów walutowych kraju, powinien stopniowo przechodzić od eksportu surowców do rozwoju własnej produkcji i kształtowania wartości dodanej wewnątrz kraju. Będziemy pracować nad tym, żeby Ukraina zajęła swoje miejsce w Europie i świecie. Ukraina powinna stać się gospodarczo silna, a sektor rolny odgrywa tu wiodącą rolę” – zapowiadał wiosną zeszłego roku premier Wołodymyr Hrojsman.

Na razie większych efektów nie widać. Wręcz przeciwnie – by umocować się na rynkach zewnętrznych właściciele agroholdingów gotowi są jeszcze bardziej zmniejszać stopień przetworzenia żywności w kraju na rzecz zwiększenia dochodów ze sprzedaży właśnie nieprzetworzonego surowca.

Należący do Jurija Kosiuka, byłego wiceszefa administracji prezydenta Poroszenki, koncern Mironowski Chliboprodukt (MHP) w ostatnich latach wyrósł na największego ukraińskiego producenta mięsa drobiowego i jednocześnie największego jego eksportera na rynek unijny. Jak informuje serwis Politico, MHP jest oskarżany przez unijnych konkurentów o omijanie wprowadzonych przez UE limitów kwot na import filetów z piersi drobiowych. Zamiast nich wysyła więc do swoich zakładów na Słowacji i w Holandii piersi kurze z kością, które na miejscu są przez lokalne przetwórnie przerabiane już na filety, które następnie jadą m.in. do Polski.

„Mamy ogromny wzrost importu z Ukrainy. Traktujemy to jako główne zagrożenie dla naszego unijnego rynku wewnętrznego — cytuje Politco Łukasza Dominiaka, dyrektora generalnego polskiej Krajowej Rady Drobiarstwa.

MHP zamiast zwiększać wartość dodaną na terenie Ukrainy woli wysyłać za granicę znacznie tańszy nieprzetworzony surowiec, a na przerobie zarabiają jego unijne filie. Efekt – szkody wyrządzone m.in. producentom polskim i dziura w budżecie Ukrainy, bo podatek dochodowy od zwiększonej sprzedaży produkcji ze zwiększoną wartością dodaną agroholding płaci za granicą.

Rząd w Kijowie wspiera podbój rynku polskiego

W ekspansji na rynek polski szczodrą ręką pomaga firmie ukraiński rząd. MHP, na który przypada 4 proc. zatrudnienia w rolnictwie, inwestycji i wpływów walutowych, z eksportu produktów rolnych otrzymuje aż 30 proc. ogólnej kwoty rządowych dotacji przeznaczonych w budżecie dla sektora rolnego. W sumie MHP otrzymał w zeszłym roku 1,4 mld hrywien dotacji z budżetu państwa.

Kiedy parlamentarzyści ograniczyli ustawowo dotacje dla drobiarstwa, rząd niemal natychmiast przeniósł je do programu wsparcia produkcji zwierzęcej z budżetem 4 mld hrywien, gdzie ograniczeń kwotowych już nie ma.

Solidne wsparcie państwa otrzymuje też notowany na giełdzie warszawskiej agroholding Kernel.

Na początku lipca parlament ukraiński uchwalił zmiany, dzięki którym Kernel – jak donoszą ukraińskie media – może w tym roku otrzymać z budżetu państwa rekordową dotację wynoszącą 10 mld hrywien, czyli ok. 400 mln dolarów. To równowartość 40 proc. łącznej kwoty wsparcia makroekonomicznego obiecanego ostatnio Ukrainie przez Parlament Europejski. Właściciel Cascade Investment Fund, który ma udziały w Kernelu, przeforsował bowiem w parlamencie ustawę, na mocy której wielcy producenci rolni będą otrzymywać z budżetu państwa zwrot 30 proc. kosztów zakupu wagonów kolejowych. Agroholding miałby w ten sposób uzyskać dotacje na kupno 500 – 800 wagonów. Kwota ta ma pochodzić z puli wcześniej przewidzianej na wsparcie zakupu nowoczesnej techniki rolniczej przez gospodarzy ukraińskich.

Wielcy pochłaniają dotacje, a tymczasem dekapitalizowana infrastruktura i brak możliwości sfinansowania budowy nowych instalacji nawadniających daje znać o sobie nawet w tak tradycyjnych kulturach, jak uprawa arbuzów i dyń. Rolnicy z południa kraju masowo rezygnują dziś z ich uprawiania, które w takiej sytuacji traci ekonomiczną rację bytu, a eksperci przestrzegają, że to tylko początek poważnych problemów.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test