• Thomas I. Palley

EBC: stopy bez zmian, uwaga na USA

02.09.2010
Europejski Bank Centralny już 17. miesiąc z rzędu utrzymał stopy procentowe na poziomie 1 proc. Szef EBC Jean-Claude Trichet przedłużył także awaryjne linie kredytowe dla banków komercyjnych. Mają one chronić strefę euro przed skutkami spowolnienia w USA. Tymczasem za oceanem trwa ożywiona dyskusja, czy Rezerwa Federalna powinna zacieśniać czy poluzowywać politykę monetarną. - Fed powinien zastosować jednocześnie oba rozwiązania - pisze Thomas I. Palley z Yale University.

(c) PAP/EPA


Istnieją silne argumenty za tym, aby Fed przestał wspierać rynek obligacji skarbowych i stopniowo podniósł stopę funduszy federalnych (powiedzmy do jednego procenta), a jednocześnie zwiększył zakupy derywatów hipotecznych. Jeśli jest to dopuszczalne, Fed powinien również skupować obligacje emitowane przez władze stanowe,  proporcjonalnie do liczby ludności danego stanu.

Taka zmiana polityki monetarnej mogłaby przynieść pozytywne skutki. Zwiększone zakupy derywatów hipotecznych wspomogłyby rynek mieszkaniowy, który pozostaje głównym źródłem problemów amerykańskiej gospodarki. Spadające ceny domów oznaczają dalsze straty finansowe dla banków i konsumentów, a perspektywa kontynuacji spadków zniechęca kupujących i ogranicza liczbę nowych inwestycji. Większe zakupy derywatów hipotecznych pomogłyby w rozwiązaniu tego problemu, jeszcze bardziej obniżając koszty kredytu hipotecznego. Gospodarstwom domowym ułatwiłoby to refinansowanie kredytów, spadłaby liczba domów wystawianych przez banki na licytację, a przemysł budowlany miałby więcej zamówień.

Posunięcie to byłoby najskuteczniejsze, gdyby połączyć je z rozluźnieniem kryteriów refinansowania kredytów hipotecznych przez Federal Housing Administration, Fannie Mae i Freddie Mac. Refinansowanie kredytów, przy których wartość domu jest niewiele wyższa lub nawet niższa od kapitału do spłaty, byłoby wielkim wsparciem dla sektora mieszkaniowego.

Kupowanie obligacji rządów stanowych obniżyłoby koszty obsługi zadłużenia stanów w okresie wysokich deficytów budżetowych. To z kolei pozwoliłoby uniknąć redukcji zatrudnienia w samorządzie stanowym i lokalnym.

Takie zakupy byłyby korzystne również dla sektora przedsiębiorstw, ponieważ derywaty hipoteczne i obligacje stanowe są traktowane przez rynki finansowe jako relatywnie bliskie zamienniki portfelowe dla obligacji przedsiębiorstw, toteż obniżka ich rentowności prawdopodobnie przeniosłaby się na rentowność obligacji spółek, co pozwoliłoby zwiększyć inwestycje.

Rezygnacja ze wspierania rynku obligacji skarbowych spowodowałaby niewielką zwyżkę rentowności tych papierów, ale wpływ tego zjawiska na sektor prywatny prawdopodobnie zostałby zrekompensowany przez zwiększone zakupy derywatów hipotecznych. Ponadto odsetki od obligacji skarbowych stanowią transfer dochodów do sektora prywatnego, rodzaj ulgi podatkowej. W konsekwencji zwiększone odsetki od obligacji skarbowych pobudziłyby wydatki konsumpcyjne, zwłaszcza w tych gospodarstwach domowych (na przykład emeryckich), w których stanowią istotną część dochodów.

Te same mechanizmy dotyczą podniesienia stopy funduszy federalnych. Oznaczałoby to wzrost stóp procentowych na rynku pieniężnym i oprocentowania lokat, co wspomogłoby depozytariuszy. Ponieważ tego rodzaju aktywa mają nieproporcjonalnie duży udział w budżetach gospodarstw domowych o niższych dochodach i emerytów, którzy wydają większość dochodów, zwiększyłoby to ich dochody i wydatki konsumpcyjne.

Ponadto podniesienie stóp procentowych zredukowałoby skłonność do spekulacji i podejmowania nadmiernego ryzyka. Długotrwałe utrzymywanie się stóp procentowych na niskim poziomie zachęca do uganiania się za wyższą stopą zwrotu, które zawyża ceny aktywów i proces ten często kończy się fatalnie.

Uganiając się za wyższą stopą zwrotu, gospodarstwa domowe mogą ponieść duże straty, gdyby polityka gospodarcza państwa wyprowadziła kraj z recesji, co spowodowałoby wzrost stóp procentowych. Oznaczałoby to podwójny cios dla gospodarstw domowych, których oszczędności i fundusze emerytalne już ucierpiały na skutek kryzysu finansowego. Ponadto porecesyjny wzrost stóp finansowych najmocniej uderzyłby w biedniejsze, mniej wyrafinowane inwestycyjnie gospodarstwa domowe, ponieważ kryzys skierował kapitał finansowy w stronę bezpiecznych inwestycji takich jak obligacje skarbowe. Zagrożone są również banki, które lokowały nadwyżkowe rezerwy w obligacjach o długim terminie wykupu, aby skorzystać z wybrzuszenia struktury terminowej odsetek.

Pojawia się pewien problem techniczny: jak utrzymać podwyższoną stopę funduszy federalnych przez dłuższy czas w sytuacji, kiedy banki mają nadwyżkowe rezerwy. Rozwiązaniem byłoby przyjmowanie przez Fed oprocentowanych depozytów od funduszy rynku pieniężnego, które obsługują inwestorów detalicznych. Obecnie Fed jest zobligowany płacić odsetki od rezerw bankowych. Lepsza byłaby polityka płacenia odsetek gospodarstwom domowym poprzez przyjmowanie depozytów od funduszy rynku pieniężnego.

Od początku kryzysu finansowego polityka Fedu i Departamentu Skarbu nieproporcjonalnie uprzywilejowuje banki i przedsiębiorstwa. Banki otrzymały ogromne środki z Troubled Asset Relief Program oraz skorzystały na wyrozumiałości regulatorów, takiej jak zawieszenie przepisów dotyczących rynkowej wyceny papierów wartościowych (mark-to-market), i na obniżeniu przez Fed stóp procentowych prawie do zera, co zwiększyło ich spread odsetkowy. Jednakże polityka ta nie wspomaga bezpośrednio gospodarstw domowych, tylko opiera się na nadziei, że jeśli poprawi się kondycja banków, to konsumenci również na tym skorzystają.

Brak bezpośredniej pomocy dla gospodarstw domowych jest poważnym błędem polityki monetarnej. Nie tylko banki i przedsiębiorstwa, ale również gospodarstwa domowe potrzebują pomocy w spłacaniu zadłużenia, ale jej nie otrzymują. Banki nie zgadzają się na znaczącą restrukturyzację długów, a wiele gospodarstw domowych nie jest w stanie uzyskać kredytu refinansowego z niższymi odsetkami, ponieważ wartość ich domu jest niższa od kapitału do spłaty. W konsekwencji sektor gospodarstw domowych nadal nie może się uporać z ciężarem zadłużenia, co pogłębia recesję.

Już najwyższy czas, aby polityka monetarna zaczęła bezpośrednio wspierać gospodarstwa domowe. Proponowane powyżej zmiany byłyby pierwszym krokiem w tym kierunku i pomogłyby gospodarce w wyjściu z recesji, a ponadto zmniejszyłyby prawdopodobieństwo przyszłych negatywnych skutków obecnej polityki łatwego pieniądza, co również byłoby korzystne dla gospodarstw domowych.

Thomas Paley – profesor ekonomii Yale University. Jest prezydentem Economics for Democratic & Open Societies. Był dyrektorem ds. public policy w AFL-CIO. Był głównym ekonomistą US–China Economic and Security Review Commission. Doradzał m.in. rządowi Bułgarii i Estonii. Oprócz publikacji naukowych ma na swoim koncie wiele tekstów popularyzujących problemy współczesnej ekonomii w „The Atlantic Monthly”, „The Nation”, „New Republic” and „Foreign Affairs”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test