Stimulus czy porkulus?

Przeciw kolejnemu programowi stymulacyjnemu wypowiada się ekonomista Arnold Kling z Econlong. Kling chce, by pomoc, którą otrzymuje obecnie przede wszystkim państwo i lokalne rządy kierowana była do innych sektorów.

“Panstwo i rządy lokalne wzbogaciły sie znączaco w czasie boomu  – wyższe ceny nieruchomości umożliwiały wzrost zysków z dochodów z podatków katastralnych. A więc wzrosły płace i emerytury urzędników państwowych i sektorów wspieranych fundaszami publicznymi. Taka sytuacja nie miała miejsca np. na uniwersytetach, które musiały konkurować ze sobą o najlepszą kadrę. Zatem czas, by fundusze z pakietu stymulacyjnego popłynęły także do innych.

Gary Becker (link) odradza USA zastosowanie modelu szwajcarskiego Medicare ()

z dwóch powodów:

– Szwajcaria może pozwolić sobie na kontrolę cen leków (są tańsze czasem o 40-50 proc. niż w USA), bo ich popyt nie jest tak duży jak w USA.

– ten system nie zapewnia tak dobrej opieki zdrowotnej osobom starszym jak amerykański.

Na ten sam temat wypowiada się Greg Mankiw z Harvardu (link), który uważa, że głównym problemem amerykańskiego Medicare jest sztuczne wymuszanie niższych cen usług zdrowotnych przez istniejacy system. Jednak nowe regulacje jego zdaniem ograniczyłyby wolność ekonomiczną.


Artykuły powiązane

Rynek farmaceutyczny w Europie Środkowej i Południowej stale rośnie

Kategoria: Analizy
Polskie firmy farmaceutyczne oferują wykwalifikowanych pracowników, niskie koszty pracy, know-how i rosnące doświadczenie. W 2017 r. Polska wytworzyła produkty farmaceutyczne o wartości 3,1 mld euro, co stawia ją na szóstym miejscu w Europie.
Rynek farmaceutyczny w Europie Środkowej i Południowej stale rośnie

Jak Lewiatan i rynek razem niszczą wspólnoty lokalne

Kategoria: Trendy gospodarcze
Rosnący Lewiatan i bezduszne siły rynkowe wdeptują wspólnoty lokalne w ziemię. Należy to jak najszybciej zmienić, bo inaczej nadejdzie kres demokracji liberalnej – alarmuje prof. Raghuram Rajan, były szef banku centralnego Indii i były główny ekonomista MFW.
Jak Lewiatan i rynek razem niszczą wspólnoty lokalne