Włochy: nowy pieniądz, nowy dług, nowy sukces

04.07.2014
Ciążący nad Europą kryzys skłania do najdziwaczniejszych propozycji, na przykład do mutacji pomysłów z hitlerowskich Niemiec. A ponadto w przeglądzie ciekawych opinii i wiadomości z kraju i świata warto przeczytać m.in. o nierównościach w Chinach, podatkach w Teksasie i koszcie fanaberii biopaliwowych w Polsce.


Oto propozycja rozwiązania kłopotów z włoską gospodarką za pomocą pomysłów z hitlerowskiej Rzeszy. Zdaniem włoskich autorów tekstu z Economonitora Hjalmar Schacht, szef banku Rzeszy, miał świetny pomysł, by nie stracić kontroli nad polityką monetarną i równocześnie sfinansować program inwestycji publicznych. Otóż – twierdzą Włosi – specyficzne rządowe papiery dłużne, które wprowadził Schacht, były paralelnym pieniądzem o ograniczonej wymienialności, ale wykreowały popyt i wyprowadziły Rzeszę z depresji.

Propozycja włoskich ekonomistów też polega na wykreowaniu dodatkowego, czy równoległego pieniądza, i opłaceniu nim dostaw towarów i usług. Wartość tego pieniądza miałaby płynąć z faktu, że można będzie w przyszłości za jego pomocą zrealizować płatności podatkowe. Nie podejmuje się ocenić, czy ma to choćby szczątkowy sens. Pewność siebie autorów, którzy piszą wprost do premiera Matteo Renziego, że to jedyna szansa na uratowanie euro i odrodzenie Włoch nakazuje najwyższą ostrożność.

Ciąg dalszy opowieści o pokręconych poglądach. Dan Steinbock uzasadnia, że USA nadal za dużo wydają na zbrojenia, natomiast chińskie wydatki wprawdzie rosną, ale nie stanowią żadnego zagrożenia. Stosuje przy tym, by wzmocnić argumentację, porównania per capita, dzięki czemu wydatki chińskie są oczywiście jeszcze mniejsze niż amerykańskie. Cóż, historia świata poucza jednak, że konflikt między numerem 1 i pretendentem jest nieunikniony.

Dość logiczny w wywodzie komentarz zamieszcza Daily Telegraph. Otóż zdaniem Andrew Lilico po 2020 roku wszystkie kraje Unii będą strefie euro, ponieważ taka jest logika integracji, która najpierw ze strefy euro uczyni Jedno Państwo Europejskie, a potem doprowadzi do sytuacji, że nie można być w Unii i równocześnie nie mieć waluty euro. To memento dla Wielkiej Brytanii. I Polski też.

Jeszcze raz Chiny. Dwaj ekonomiści z think-tanku z Hong Kongu – Funk Global Institute – piszą o nierównościach w Chinach. Jest paradoksem, że globalizacja doprowadziła do zmniejszenia różnic w zamożności między państwami, ale równocześnie wewnątrz szybko rozwijających się państw nierówności materialne gwałtownie narastają.

Ciekawa analiza z investors com., jakie są efekty braku podatku dochodowego lub jego niskiego poziomu w niektórych stanach. Otóż tam, gdzie podatki nie dręczą, jak w Teksasie czy na Florydzie, tempo tworzenia miejsc pracy jest znacznie większe niż w stanach wysoko opodatkowujących dochody (Nowy Jork, Kalifornia)

Wcale jednak nie trzeba podatków, by przyłożyć obywatelowi po kieszeni. W czwartek wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz powiedział w Senacie, że wprowadzana właśnie zmiana standardów i zwiększenie ilości biokomponentów podwyższy cenę benzyny o 5 groszy na litrze, mniej niż o jeden procent. Niewiele? Przy konsumpcji ok. 5-6 miliardów litrów rocznie oznacza to, że kierowcy benzynowi dopłacą co roku 250 – 300 mln złotych. Logika podpowiada, że zmiany przepisów będą miały też wpływ na ceny diesla. A wszystko dlatego, że skoncentrowane lobby producentów rzepaku i etanolu jest silniejsze niż rozproszony tłum kierowców.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test