• Nicolas Levi

Korea Południowa zbliża się do Chin

09.12.2014
Korea Południowa, w przeciwieństwie do sąsiedniej Północnej, z roku na rok staje się coraz bardziej atrakcyjna dla Chin. Atrakcyjność ta wynika nie tylko z chęci utrzymania stabilnej sytuacji politycznej, ale również z powodów gospodarczych.

(infografika Dariusz Gąszczyk/CC BY-NC by Ryan)


Korea Południowa i Chiny zawarły w listopadzie umowę o wolnym handlu. Równolegle uruchomiono platformę tradingową dla koreańskiego wona i chińskiego juana – od tej pory transakcje między bankami Korei i Chin mogą być dokonywane w tych dwóch walutach z pominięciem dolara amerykańskiego.

To zwieńczenie długo trwającego procesu zbliżania obu krajów. Pierwsze kontakty handlowe między Chinami a Republiką Korei rozpoczeły się w 1979 roku, ale stosunki dwustronne zostały znormalizowane dopiero w 1992 roku, kiedy władze południowokoreańskie pod przywództwem prezydenta Roh Tae-wu, zainicjowały tzw. politykę północną, zakładającą bliższe relacja z byłymi krajami socjalistycznymi.

Szczęśliwie w tym samym czasie także Korea nabrała dla władz chińskich dużego znaczenia, ze względu na chińską „politykę równowagi” wobec obu państw koreańskich. W dodatku okazało się, że technologie oferowane przez firmy z Korei Południowej są łatwiejsze do zastosowania niż technologie z Europy, Japonii, czy Stanów Zjednoczonych.

Korea szuka rynków zbytu

Nie bez znaczenia był fakt, iż władze koreańskie zawsze czuły się też bliższe Chinom niż Japonii, ze względu na „kolonialną” przeszłość i silny w obu krajach resentyment wobec Kraju Kwitnącej Wiśni. Silny po dziś dzień, co w Azji ma duże znaczenie, nawet w gospodarce, która teoretycznie nie kieruje się emocjami czy resentymentami.

A w gospodarce zbieżność interesów Chin i Korei jest chyba jeszcze bardziej widoczna, niż w kwestiach symbolicznych czy politycznych, bowiem gospodarka południowokoreańska, która jest uzależniona od eksportu, szuka rynków zbytu dla swojej produkcji co współgra z chińską polityką pobudzania rynku wewnętrznego i odchodzenia od polityki proeksportowej, która w ostatnich 30 latach przyniosła Chinom sukces.

Po raz kolejny daje o sobie znać chiński pragmatyzm, który co najwyżej posługuje się, ale w żadnym wypadku nie kieruje, resentymentami czy ideologią, a jedynie czystym zyskiem (geo)ekonomicznym.

Kształtuje się sytuacja, w której Chiny będą chciały być dalej pierwszym partnerem gospodarczym Korei Południowej. Jakie znaczenie i jakie praktyczne skutki będzie miało zmniejszenie barier handlowych, które zwiększy możliwości eksportowe chińskich i koreańskich producentów poszukujących nowych rynków?

Pierwszy krok

Paradoksalnie, dla koreańskiego biznesu rynek chiński jest atrakcyjny nie tylko ze względu na swój rozmiar i ogromną dynamikę wzrostu (w 2013 roku chiński PKB wzrósł o ponad 7 proc.), ale i również z powodu możliwości ekspansji na kolejne rynki Azji Południowej i Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN). W Korei Południowej działa obecnie zaledwie 700 firm z Chin (głównie na wyspie Incheon), podczas gdy w Chinach obecnych jest około 50 tys. firm południowokoreańskich. Koreańskie instytucje finansowe spodziewają się, że liczba ta może w krótkim czasie wzrosnąć o 100 proc.

Umowa o Wolnym Handlu to pierwszy krok do utworzenia obszaru wolnego handlu w Azji i Pacyfiku (FTAAP – de facto wykluczającego USA z regionu Azji), które zostało omówione podczas ostatniego szczytu APEC. Według planów, struktura ta ma powstać i zacząć efektywnie działać w ciągu dwóch lat.

2 grudnia 2014 roku uruchomiono platformę tradingową won-renminbi, co sprawia, że transakcje między bankami tych krajów mogą być dokonywane w tych dwóch walutach z pominięciem dolara amerykańskiego. Rynek bezpośrednich transakcji w juanach będzie stanowił ważny katalizator dla zwiększenia obrotu juanem w Korei Południowej ponieważ obniża koszty transakcyjne. Z punktu widzenia relacji między Seulem a Pekinem nie może to dziwić – Chiny mają coraz większy wpływ na gospodarkę Korei Południowej. Już w 2003 roku stały się one głównym rynkiem eksportowym dla towarów południowokoreańskich, a od 2007 roku Koreańczycy najwięcej importują właśnie z Chin. W ubiegłym roku obroty między państwami wyniosły 256 mld dolarów, a w 2015 roku mają przekroczyć 300 mld dolarów. Oznaczałoby to, że stały się 50 razy wyższe od obrotów handlowych Chin i Korei Północnej, które obecnie kształtują się na poziomie 6 mld dolarów rocznie.

Szefowie firm południowokoreańskich zdają sobie sprawę, że nie mają zbyt dużo czasu by wykorzystać swoją technologiczną przewagę w Chinach. Dlatego spieszą się z inwestycjami zwłaszcza w przemyśle stoczniowym i motoryzacyjnym, koncentrując się głównie w trzech prowincjach północno-wschodnich (dawnej Mandżurii): Jilin, Heilongjiang i Liaoning, gdzie mieszka liczna w Chinach mniejszość koreańska (szacuje się, że w Chinach jest ich ok 3 mln).

Także rząd chiński zachęca małe i średnie przedsiębiorstwa z Chin do inwestowania głównie w południowokoreańskim sektorze części zamiennych dla przemysłu motoryzacyjnego, chemicznego oraz elektronicznego.

Według prof. Waldemara Dziaka, znawcy Chin, dynamiczny rozwój kontaktów gospodarczych między Chinami a Koreą Południową zepchnął na margines relacje Chin z Koreą Północną i to pomimo oficjalnie deklarowanych „braterskich stosunków między tymi krajami”, o których Mao swego czasu mówił, iż są sobie „tak bliskie jak usta i wargi”. Obecna chińska polityka będzie w coraz większym stopniu kierować się pragmatyzmem i tym samym faworyzować Koreę Południową, kosztem Północnej, do czego umowa o wolnym handlu i przejście na rozliczenia juan-won, jest pierwszym krokiem.

(infografika: Dariusz Gąszczyk)

Umowa o wolnym handlu jest także pierwszą szansą dla dużych firm południowokoreańskich, które zostały mocno dotknięte przez wewnętrzny kryzys gospodarczy kraju. Od początku lat 70. do 2000 r. Korea Południowa mogła poszczycić się wysokim tempem wzrostu gospodarczego rzędu 5 proc. rocznie. W ostatnich latach, sytuacja się nieco pogorszyła ze względu na ograniczony popyt rynku wewnętrznego, ale też postępy technologii chińskiej. Firmy chińskie już stanowią zagrożenie dla firm południowokoreańskich, koncentrujących się na własnym rynku. Według raportu Instytutu Ekonomicznego Samsunga w Seulu, Chiny już są konkurencyjne wobec Korei Południowej w takich dziedzinach jak informatyka i telekomunikacja. Po podpisaniu umowy o Wolnym Handlu Korea Południowa może odczuwać presję chińskiej konkurencji w tych właśnie dziedzinach.

Autor jest adiunktem w Polskiej Akademii Nauk. wykłada w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie. Publikuje regularnie w Centrum Studiów Polska – Azja.


Tagi


Dodaj komentarz


6 × pięć =

Popularne artykuły

Related Posts


Artykuły powiązane