Autor: Katarzyna Kozłowska

Publicystka, wydawca książek ekonomicznych, koordynator projektów medialnych.

Bogactwo surowcowe może być niebezpieczne

USA zadeklarowały, że w mniej niż 10 lat znacznie zmniejszą import ropy, a wydobycie własnej ropy z łupków pozwoli uzyskać samowystarczalność energetyczną. W ten sektor w USA inwestują także zagraniczne koncerny, m.in. z Francji i Japonii. Możliwości i skutki coraz większej samodzielności energetycznej USA ocenia prof. Włodzimierz Marciniak, politolog z Wyższej Szkoły Biznesu – NLU w Nowym Sączu.
Bogactwo surowcowe może być niebezpieczne

(CC BY-NC rutlo)

Obserwator Finansowy: Zgodnie z reportem jednego z amerykańskich domów maklerskich do 2020 roku USA zmniejszą o 60 proc. import ropy naftowej. Czy to prawdopodobne?

Prof. Włodzimierz Marciniak: Czy aż o tyle, nie wiem, ale faktycznie eksploatacja gazu łupkowego w USA już spowodowała tam spadek importu gazu. Jeśli będą eksploatowane złoża ropy naftowej, można powiedzieć, że spadek nastąpi.

Komentatorzy mówią o „wstrząsie energetyki świata” i „rewolucji geopolitycznej” spowodowanej potencjalną samowystarczalnością energetyczną USA. Zgodzi się pan z tym, że nadchodzi aż tak znaczący przełom?

Nie możemy na razie z całą pewnością powiedzieć, że wydobycie będzie na tak dużym poziomie. Gdyby tak się stało, to rzeczywiście oznaczałoby bardzo poważną zmianę sytuacji. W ostatnich dziesięcioleciach raczej wypychano wydobycie surowców z krajów wysoko rozwiniętych do krajów takich, jak dawne kolonie, itd. Taka była tendencja. Ja bym te płynące ze Stanów Zjednoczonych informacji komentował też w kontekście kryzysu finansowego i poważnych perturbacji, które czeka gospodarka europejska.

Pana zdaniem to sygnał od USA dla Europy? Jaki dokładnie?

W wielu krajach Europy  bardzo ograniczano przez dziesięciolecia sektor realny. Informacje i prognozy płynące z USA odczytywałbym w takim kontekście, że Stany dążą do tego, by wzmocnić znaczenie surowca realnego, w tym także sektora surowcowego w ogóle. No i podstawowego, czyli energetycznego.

Chcą rozpędzać gospodarkę, przyciągać do siebie inwestycje?

Tak. Jeśli nastąpi wzrost wydobycia i przyciąganie inwestycji, to prawdopodobnie konsekwencje tego będą prorozwojowe. Wzmocnią potencjał amerykańskiej gospodarki. Proszę zauważyć, że w kraju takim jak USA, o zróżnicowanej strukturze gospodarki, inwestycje w sektor realny mają skutek inny niż w krajach „monokulturowych”, takich jak Arabia Saudyjska. Tam nie dynamizują one całej gospodarki i nie powodują jej unowocześniania się. Rosja jest też przykładem takiego kraju. Rosja jest  krajem bardzo zależnym od wydobycia i eksportu surowców.

>czytaj: Rosyjski kompleks surowcowy

Do tej pory USA produkowały ok. 10 proc. ropy świata. Kraje OPEC prawie 40 proc. Jaki wpływ będą miały ostatnie szacunki dotyczące ropy z łupków na relacje USA z tymi krajami?

Pewnie wywołają niezadowolenie. Obawiałbym się twierdzenia, że wydobycie ropy z łupków zmieni sytuację geopolityczną. Z pewnością zmieni to natomiast układ geoekonomiczny. Spadnie znaczenie dotychczasowych eksporterów surowców. Może to w pewnym momencie spowodować poważniejsze perturbacje ekonomiczne, a być może w konsekwencji społeczne. I później to może być przyczyną np. terroryzmu,  jako odłożonego efektu. Ale pamiętajmy też, że dla krajów takich, jak np. Nigeria, bardzo słabych i niestabilnych, nie tylko bogacenie się w surowce innych jest niebezpieczne.

U nich także ich własne bogactwo surowcowe powoduje napięcia. Monokultura eksportowa i duża rola w bilansie handlowym sprzyja rozwijaniu się konfliktów wewnętrznych, np. walk między prowincjami uboższymi i bogatszymi. Bogate zasoby ropy naftowej i gazu działają jak narkotyk na gospodarkę rosyjską, powodując coraz większe uzależnienie od eksportu tych surowców. To ma więc i takie konsekwencje.

Tymczasem ropa drożeje. Jest to skutkiem podatków (w Polsce np. akcyzy na olej napędowy), ale też buzowania w Nigerii…

To też, ale wydobycie gazu z nowych złóż w USA spowodowało generalnie spadek cen gazu na rynkach światowych oraz pojawienie się czegoś, co do tej pory występowało marginalnie, czyli rynku spotowego, a więc rynku krótkich dostaw, a także pojawienie się nadwyżek gazu skroplonego. Ale póki co gospodarka polska nie była w stanie z tego skorzystać. Podpisaliśmy długotrwałą i niekorzystną umowę z Gazpromem, zamiast w okresie konfliktu rosyjsko – ukraińskiego dokupić brakujące nam ilości gazu na rynku spotowym właśnie. Dziś płacimy bardzo wysoką cenę za rosyjski gaz. Wprawdzie PGNiG chce renegocjować kontrakt, ale prawdą jest że nie stworzyliśmy sobie technologicznych możliwości importu surowca z innych kierunków i przegrywamy na tym.

Może przestaniemy, kiedy sami zaczniemy eksploatować łupki?

Na razie jest pytanie o zdolność państwa do osiągania korzyści z wydobycia gazu. Proszę zwrócić uwagę na ostatnie informacje o aresztowaniach związanych z korupcją przy wydawaniu koncesji na rozpoznanie złóż gazu. To alarmujące – pokazuje niezwykłą słabość aparatu państwowego i brak odporności państwa na procesy korupcyjne. Koncesje na rozpoznanie złóż gazu dostały firmy o niezwykle niskim kapitale zakładowym, takim, który zdaje się wystarcza tylko na zrobienie kilku odwiertów, a więc przedsiębiorstwom, o których wiadomo było, że nie są zdolne do uruchomienia wydobycia!

Jeśli tak się udziela koncesji, to jest to potencjalnie niebezpieczne. Można się obawiać, że nawet jeśli gaz w Polsce będzie wydobywany, my nie będziemy mieli z tego dużych korzyści, bo koncesje zostaną wydane na niekorzystnych warunkach. To rzeczywiście poważny problem i trzeba będzie się bardzo napracować, żeby uniknąć takiej perspektywy.

Pan uważa, że samodzielność energetyczna Polski wcale nie jest kwestią złóż.

Oczywiście. To jest problem polityczny, problem polityki dywersyfikacji kierunków dostaw i budowy odpowiedniej infrastruktury. Realizacją tego projektu rząd Jerzego Buzka zajął się jednak dopiero pod koniec kadencji, a rząd Leszka Millera zawiesił ten projekt w ogóle. Gdybyśmy mieli np. gazociąg norweski, już korzystalibyśmy ze zmiany, która w zakresie cen gazu dokonała się na giełdach światowych za sprawą Stanów Zjednoczonych. A tak – płacimy za niego kilka razy więcej, niż płaci się  na giełdach świata.

>czytaj też: Nowa architektura rynku gazu

Rozmawiała Katarzyna Kozłowska

(CC BY-NC rutlo)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Marne perspektywy rosyjskiego przemysłu naftowego

Kategoria: Analizy
Choć Rosja nadal jest w trójce liderów światowego wydobycia ropy, to zajmuje zaledwie ósme miejsce pod względem posiadanych zasobów, które są na dodatek mocno wyeksploatowane. Nowe złoża ropy naftowej, które można taniej i łatwiej wydobywać, właściwie nie istnieją.
Marne perspektywy rosyjskiego przemysłu naftowego

Rynek ropy naftowej po ataku dronów

Kategoria: Analizy
Czy i kiedy światowa podaż ropy wróci do stanu sprzed ataku na saudyjską rafinerię? Im szybciej to się stanie, tym mniejsze będą wzrosty cen tego surowca.
Rynek ropy naftowej po ataku dronów

Przemysł naftowy w USA w obliczu szoku cenowego

Kategoria: Analizy
Wydłużanie się okresu niskich cen ropy naftowej wywoła prawdopodobnie długotrwałe szkody w zdolnościach produkcyjnych wielu krajów. W Stanach Zjednoczonych ujemne konsekwencje obecnego kryzysu mogą być opóźniane z uwagi na wysoką efektywność amerykańskich firm naftowych oraz pomoc ze strony rządu.
Przemysł naftowy w USA w obliczu szoku cenowego