Chiny: Inflacja miała zmaleć, ale wzrosła

09.08.2011
O inflacji w Chinach jeszcze rok temu prawie w ogóle się nie dyskutowało bo i nie było specjalnie o czym, a temat interesował wąskie grono specjalistów. Wysokiemu tempu gospodarczego wzrostu towarzyszył bowiem niski wzrost cen. W tym roku jest inaczej. Wprawdzie wzrost gospodarczy Państwa Środka jest wciąż wysoki, lecz inflacja staje się niepokojąco wysoka.
(CC By Ivan Walsh)

(CC By Ivan Walsh)

(CC By Ivan Walsh)

Nowe dane za lipiec opublikowane przez Państwowy Urząd Statystyczny pokazują, że sytuacja się nie poprawia, choć tutejsze władze i ekonomiści cały czas jak mantrę powtarzają, że jest ona pod kontrolą. Sprawa staje się gorąca także politycznie. Krajowy wskaźnik cen konsumpcyjnych, czyli CPI, osiągnął w lipcu najwyższy od 37 miesięcy poziom, i wyniósł 6,5 proc w porównaniu rok do roku.

Już na początku tego roku, gdy zakładano tylko 4 proc. wzrost inflacji – i tak wysoki jak na Chiny – władze uznały walkę z nim za najwyższy priorytet. Mówił o tym w lutym na sesji tutejszego parlamentu premier kraju Wen Jiabao. Teraz wiadomo już, że roczny cel inflacyjny na poziomie 4 proc. nie będzie możliwy do osiągnięcia.

Nakłada się na to kryzys zadłużenia w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz obawa przed kolejną falą światowej recesji. Część chińskich ekonomistów „kibicujących” władzom w tym m.in. prof. Yuan Gangming z Centrum Badań Gospodarki Chińskiej i Światowej Uniwersytetu Qinghua uważają, że choć zanotowano w lipcu nadal wysoki wzrost cen towarów i usług to presja inflacyjna spada.

Według Yuana Gangminga nie rośnie już w takim tempie jak dotąd cena wieprzowiny, która jest w Chinach najpopularniejszym gatunkiem mięsa. Podrożała ona ostatnio aż o 57 procent! Właśnie głównie żywność napędza chińską inflację stanowiąc jedną trzecią inflacyjnego koszyka. Gdy robi się codzienne zakupy i ma w pamięci ceny choćby sprzed roku, widać jak wszystko poszło w górę. Kostka masła, którego Chińczycy raczej nie jadają, kosztowała w ubiegłym roku 13-15 juanów w przeliczeniu około 6 – 7 zł. Teraz za tę samą kostkę zapłacić trzeba 21-25 juanów, czyli około 11 zł.

Ceny żywności według oficjalnych danych wzrosły o mniej więcej 15 proc. Chińczycy twierdzą, że o wiele bardziej, zaś kolejki w hipermarketach po tanie warzywa, ryż czy olej ciągną się czasem przez połowę sklepu. Ekonomiści, którzy wyraźnie mają teraz uspokajać społeczne nastroje podkreślają, że mimo, iż indeks cen pobił w lipcu kolejny rekord to jego tempo słabnie. W czerwcu, jak podkreśla prof. Yuan Gangming, wynosiło ono 0,9 punktu procentowego, a w lipcu było to już tylko 0,1 punktu. Pocieszają, że ta poprawa nie jest przejściowa lecz trwała, a inflacja stabilizuje się „przechodząc w fazę łagodną”.

Jednak jeżeli pamiętamy, jak przy okazji ogłaszania danych na temat inflacji w czerwcu, przewidywano, że w lipcu będzie lepiej i CPI wzrośnie o ok. 6,3 proc. jasno widać, że nie do końca wszystko jest pod kontrolą. Rosną też, choć już znacznie wolniej, ceny innych artykułów aniżeli żywność. W lipcu o 2,9 proc. czyli o 0,1 mniej niż w poprzednim miesiącu.                                                                                                       

Obecnie trwa w Chinach debata w kręgach ekonomistów jak „schładzanie” gospodarki i walkę z inflacją pogodzić z utrzymaniem wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Dla części ekspertów większym problemem od inflacji jest ryzyko pojawienia się w Chinach recesji. Uważają oni, że aby gospodarka rosła rocznie o ok. 10 procent, to z 6 procentową inflacją trzeba się będzie pogodzić i żyć.

Chińscy przywódcy jednak woleliby i zjeść ciastko i je mieć, czyli utrzymać niską inflację i wysoki gospodarczy wzrost, którego tempo i tak powoli słabnie. Mówiono o tym na posiedzeniu Biura Politycznego KPCh poświęconemu sprawom gospodarczym. Nadal za priorytet uznano stabilizację cen, ale jednocześnie podkreślono konieczność utrzymania tempa wzrostu. Wicedyrektor Państwowego Urzędu Statystycznego Chin Xie Hongguang też uspokaja mówiąc, że utrzymanie szybkiego wzrostu gospodarczego nie jest zagrożone, choć uważa, iż należy znaleźć właściwe rozwiązanie „między stabilnością cen a szybkością rozwoju”.

Pojawia się też pytanie o reakcję tutejszego banku centralnego. Poprzednio, kolejnym komunikatom o wzroście wskaźnika CPI towarzyszyło podnoszenie stóp procentowych –  już trzykrotne w tym roku. Teraz jeśli faktycznie jest tak jak uspokaja cześć tutejszych ekonomistów i władze, że inflacyjny szczyt, rynek ma już za sobą, to bank powinien wstrzymać się z ogłoszeniem kolejnej podwyżki stóp.

Autor mieszka w Pekinie


Tagi


Artykuły powiązane