Irlandia pracuje, by spełnić 100 wymogów dotyczących gospodarki

11.05.2012
Znany ekonomista Paul Krugman podaje Irlandię jako przykład kraju, w którym program oszczędności poniósł fiasko, a gospodarka zdycha. Natomiast międzynarodowa prasa finansowa chwali, że Zielona Wyspa potrafiła odbić się od dna dzięki wewnętrznej dewaluacji, eksportowi i znowu napływającym szerokim strumieniem inwestycjom zagranicznym.
Michael Noonan, minister finansów Irlandii (Fot. PAP)

Michael Noonan, minister finansów Irlandii (Fot. PAP)

Michael Noonan, minister finansów Irlandii (Fot. PAP)

Produkt krajowy brutto dość szybko ustabilizował się i nieznacznie rośnie, ale na poziomie niższym o jedną dziesiątą niż w szczycie boomu gospodarczego. Inne kraje grupy PIIGS są nadal w recesji. Deficyt finansów publicznych schodzi w dół bardzo powoli; zgodnie z porozumieniami międzynarodowymi Irlandia musi spełnić około 100 wskaźników. Dopiero po 2013 roku deficyt ma obniżać się szybciej i – według MFW – w 2015 roku znajdzie się poniżej 3 proc.

www.obserwatorfinansowy.pl (opr. DG)

www.obserwatorfinansowy.pl (opr. DG)

Szybko rosną koszty obsługi długu publicznego, który błyskawicznie napęczniał w latach 2008 – 2011, głównie za sprawą ogromnych wydatków na ratowanie banków (to pokazuje także, jak może wkrótce pogorszyć się sytuacja fiskalna Hiszpanii, która ma nadal chory system bankowy). Dług publiczny Irlandii dopiero w 2014 roku zacznie się powoli obniżać.

W poniedziałek goszczący w Warszawie irlandzki minister finansów Michael Noonan wygłosił wykład pt.:„Irlandia – droga do odbudowy”. Korpulentny, łysawy, mocno starszy pan mówi dość bezbarwnie i kojarzy się raczej z buchalterem niż dynamicznym liderem, który już posklejał rozpadający się system bankowy, a teraz ma ożywić gospodarkę. Jest wieloletnim wysokim urzędnikiem państwowym, a w odpowiedziach często jest za a nawet przeciw. Zresztą podobno jest nawet takie przysłowie: Irlandzka dyplomacja, to powiedzenie komuś, żeby poszedł do diabła w taki sposób, żeby od razu zaczął obmyślać plan wyprawy…

Ponieważ w trakcie wykładu Noonan wspominał jak trudno jest przewidywać co stanie się za kilka miesięcy, nie mówiąc o tym , co będzie za 5 czy 10 lat, zapytałem go po wykładzie, jaki jest jego najgorszy scenariusz dla Europy?

– Rozpad strefy euro. W zeszłym roku dopuszczałem, że może do niego dojść, ale w tym już nie – odparł Michael Noonan.

Noonan jest bardziej rozmowny i zdecydowany jeśli chodzi o Irlandię. Popyt konsumpcyjny jest nadal bardzo słaby, ludzie oszczędzają, a nie wydają pieniądze. Nie maja zaufania i wiary w przyszłość. Po czym tłumaczy, że dewaluacja wewnętrzna, którą szacuje na 15 procent (o tyle obniżyły się płace w sektorze publicznym) podniosła konkurencyjność w stopniu umożliwiającym dość szybki wzrost eksportu, a nadwyżka w bilansie handlowym w ubiegłym roku okazała się rekordowa: 45 mld euro, przy czym eksport  jest dwa razy większy od importu (blisko 100 mld euro, w Polsce 136 mld euro ).

Co więcej, bilans płatniczy poprawiają też inwestycje zagraniczne i to najwyższej jakości, bo skoncentrowane w branżach wysokich technologii , głównie informatyce, telekomunikacji, farmacji, produkcji urządzeń medycznych.

> więcej w wywiadzie: Irlandia zgarnia dużych inwestorów

8 na 10 globalnych firm sektora informatyczno-telekomunikacyjnego ITC ma swoje fabryki w Irlandii. Dziewięciu na 19 gigantów farmaceutycznych, 17 na 25 globalnych producentów sprzętu medycznego. W ubiegłym roku – rekordowym pod względem inwestycji zagranicznych – dzięki nim powstało 13 tysięcy nowych miejsc pracy. Ten rok też zaczął się dobrze – inwestycje zapowiedziały Eli Lilly, Abbott, Paypal, Mastercard i Hewlett-Packard. Bezrobocie (14 proc.) jest niewiele większe niż w Polsce i znacznie niższe niż Hiszpanii czy Grecji.

Wabikiem są czołowe pozycje Irlandii w światowych rankingach konkurencyjności instytutu IMD z Lozanny jeśli chodzi o podatek korporacyjny CIT (12,5 procent), legislację przyjazną dla inwestorów zagranicznych, zachęty inwestycyjne, dostępność wykwalifikowanej siły roboczej oraz produktywności pracy.

Paradoksalnie te osiągnięcia są równocześnie przesłankami do niepokoju. Recesja w Europie, spowolnienie w Stanach Zjednoczonych szczególnie silnie odbiją się na kondycji kraju tak zależnego od handlu zagranicznego. Owszem, eksport do Chin wysokojakościowej, bezpiecznej irlandzkiej żywności, który Michael Noonan pokazał jako jeden przykładów osiągnięć ostatnich lat, powinien nadal się rozwijać, ale gorzej będzie z zamówieniami z krajów wysokorozwiniętych.

– Mała, otwarta gospodarka jest bardzo wrażliwa na światową koniunkturę – tłumaczył.

Dlatego w ciągu roku kilkakrotnie musiał zrewidować prognozy gospodarcze w dół (choć nadal są dodatnie). A Nouriel Roubini, znany ekonomista – pesymista, twierdzi wręcz, że Irlandii potrzebny będzie drugi program ratunkowy w 2013 roku.

Spotkanie z Noonanem odbywało się dzień po wyborach w Grecji i Francji, które spaliły nadzieje na stabilizację w Atenach i całej Eurostrefie. Ale minister jest umiarkowanym optymistą, jeśli chodzi efekt wyborów we Francji. Po pierwsze, ludzie po dojściu do władzy często zmieniają poglądy. A po drugie, prezydent Francois Hollande chce jedynie uzupełnienia paktu fiskalnego o pakt na rzecz wzrostu gospodarczego i pracy.

– Nie mówi więcej niż ministrowie finansów Ecofinu – twierdzi Noonan. Problem w tym, że na stole nie ma zbyt wielu propozycji, jak stymulować wzrost gospodarczy.

Wśród nich Noonan popiera na przykład euroobligacje infrastrukturalne, przeciwko którym są Niemcy. Natomiast ostrożny byłby z podatkami – od transakcji finansowych (Dublin jako centrum finansów miałby wówczas gorszą sytuację niż Londyn), czy korporacyjnym ( Irlandia sprzeciwia się rzecz jasna ujednoliceniu CIT w Europie).

O ile przyszłość Europy jest niepewna, o tyle Noonan wierzy mocno w Stany Zjednoczone.

– W ekonomii nigdy nie stawaj przeciwko USA. Amerykanie są bardzo silni. A jeśli do tego Ameryka stanie się samowystarczalna energetycznie – bardzo to zmieni sytuację na świecie – uważa irlandzki minister finansów.

Zacząłem tę relację od niewierzącego w Irlandię Krugmana i na nim skończę. Uzasadniając swój pogląd podał on, że 10-letnie obligacje Irlandii nadal mają wyższą rentowność niż Hiszpanii czy Włoch. Cóż, zobaczymy jak długo. Jeszcze niespełna rok temu ich rentowność wynosiła 15 procent, dziś niespełna 7 proc., podczas gdy hiszpańskie znowu przekroczyły pułap 6 proc., a włoskie się do niego zbliżają. Irlandia nadal jest blisko krawędzi, to fakt, ale patrząc na cichego buchaltera z Dublina miałem poczucie pewności, że szczęśliwie… nie zrobi kroku naprzód.

Piotr Aleksandrowicz

www.obserwatorfinansowy.pl (opr. DG)
irlandia

Tagi


Artykuły powiązane